Proboszcz ze Steblowa zamknął kościół przed zmarłym

W Steblowie na pogrzebie proboszcz nie pozwolił wnieść trumny do świątyni, bo za życia nie widywał wiernego na mszach.

26-letni Kamil Nanko zmarł nagle. Feralnego dnia źle się poczuł – był bardzo osłabiony, mdlał i miał zimne poty. Rodzina zawiozła go do szpitala, ale lekarzom nie udało się go uratować. Drugiego dnia już nie żył.

Dla bliskich nagła śmierć była szokiem, tym bardziej że wciąż nie wiadomo, co dolegało Kamilowi. Oficjalnie przyczynę śmierci wyjaśni dopiero sekcja zwłok.

Drugą traumę bliscy Kamila przeżyli, gdy zaczęli organizować jego pogrzeb. Podczas wizyty na plebanii ks. proboszcz Henryk Pocześniok oświadczył, że owszem, pochowa zmarłego, ale kategorycznie nie zgadza się na wprowadzenie trumny z jego ciałem do świątyni. Tymczasem w Steblowie taka tradycja żegnania zmarłych jest pielęgnowana od wielu lat.

Błagałam księdza, żeby nie robił nam dodatkowej przykrości i odprawił mszę z trumną w kościele, tak jak przyjęło się u nas robić – mówi ze łzami w oczach pani Anita, mama Kamila. – Ale był nieugięty. Dał do zrozumienia, że tego nie zrobi, bo nie widywał syna w kościele. Powiedział, że „parafian trzeba sobie wychować”.

Na pogrzeb Kamila przyszło wielu ludzi. Ks. Henryk Pocześniok do końca nie zmienił zdania. Po wyprowadzeniu trumny z przycmentarnej kaplicy kondukt nie mógł wejść do kościoła, bo proboszcz zatrzymał się przy wykopanym dole. Tam odprawił modlitwy i pochował zmarłego. Potem poszedł odprawić mszę. Na cmentarzu zapanowała konsternacja.

– Ludzie nie wiedzieli, czy modlić się nad grobem, czy iść za proboszczem do kościoła – opowiada Justyna, kuzynka Kamila. – Takiej kolejności na pogrzebie u nas nie pamiętam. To nie był godny pochówek.

Rodzina ma żal do proboszcza. Przekonuje, że Kamil był wychowywany według chrześcijańskich wartości: był ochrzczony, przyjął pierwszą komunię świętą i sakrament bierzmowania.

– W tym przypadku problemem był fakt, że Kamil wolał chodzić na msze do sąsiedniego kościoła w Krapkowicach, więc ksiądz widywał go rzadko – tłumaczy mama Kamila. – Ale przecież od oceniania jego postawy i wiary jest Bóg, a nie proboszcz.

Ks. Pocześniok odpowiada, że jego decyzja nie była oceną postawy zmarłego, lecz konsekwencją tego, jak traktował on wiarę. Jak przekonuje, w ciągu siedmiu lat posługi w Steblowie nie widział go na mszy ani razu.

– On umarł niepojednany z Kościołem – tłumaczy. – Jeżeli ktoś umiera w grzechu ciężkim, to nauka Kościoła mówi, że jest potępiony. Inaczej mówiąc, jeżeli do tego kościoła za życia nie przychodził, to po co go tam wciągać po śmierci?

Zapytaliśmy proboszcza, czy ma pewność, że zmarły nie uczestniczył w mszach np. w Krapkowicach. Robi tak wielu parafian ze Steblowa. – To trzeba było tam go pochować. Dla mnie to żaden problem – odpowiada duchowny.

Rodzina zmarłego złożyła na księdza oficjalną skargę do kurii w Opolu i czeka na odpowiedź.

[2013.04.15] NTO.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: