Kochliwy wikary

Sąd skazał 35-letniego księdza spod Hrubieszowa na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata

Jacek W., młody ksiądz spod Hrubieszowa, który posługę kapłańską sprawował w diecezji drohiczyńskiej, został prawomocnie skazany za molestowanie nieletniej. Jak twierdzi jej matka, rozkochał w sobie także ją i obie porzucił.

Gdy księdzem Jackiem W. zajęła się Prokuratura Rejonowa w Siedlcach, w rodzinnej miejscowości duchownego zawrzało. Bo zarzut, jaki śledczy mu postawili, nie był błahy – doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej jest zagrożone karą do 5 lat więzienia. Zawiadomienie o popełnieniu przez ks. Jacka przestępstwa złożyła zakochana w nim… matka poszkodowanej nastolatki. Od początku śledczy twierdzili, że sprawa nie jest łatwa, i ciężko będzie udowodnić winę wikaremu. A jednak kobiety dopięły swego

Wykorzystał zaufanie
Wszystko zaczęło się na początku 2007 r. w jednej z parafii powiatu łosickiego (na pograniczu województw lubelskiego i mazowieckiego). Na zajęcia grupy teatralnej prowadzone przez 29- letniego wówczas księdza uczęszczała 15-letnia Sylwia. Jej rodzina przeżywała kryzys – rodzice się rozwodzili, w domu sytuacja była dosyć napięta. Potrzebowała zainteresowania, ksiądz wzbudził w niej zaufanie i stał się jej „przewodnikiem duchowym”. Przychodziła do niego na plebanię, zapraszała go do domu.
– Pewnego dnia pocałował mnie. Byłam w szoku, bo nie był to ojcowski całus w czoło – mówiła TZ. – W częstych przytuleniach nie widziałam niczego niestosownego, bo odbierałam je jako przyjacielskie gesty.
Choć zdawała sobie sprawę z tego, co się stało, nie zerwała znajomości. Ufała księdzu, poza tym bała się jego reakcji. Dodaje, że z czasem zaczął żądać więcej, ale zgodziła się tylko na dotykanie i całowanie miejsc intymnych. Ich spotkania na plebanii trwały przez dwa miesiące. W międzyczasie ksiądz zaprosił do siebie matkę nastolatki, wówczas 39 – letnią Zofię. Duchowny wywarł na kobiecie bardzo dobre wrażeni: bardzo interesował się sytuacją rodziny. Kobieta twierdzi, że zaczęli się spotykać, aż w końcu zostali parą.

W sierpniu 2007r. ksiądz Jacek został przeniesiony do odległej o ok. 100 km parafii w powiecie – jak mówi kobieta – nie przeszkadzało im w spotkaniach. Duchowny miał jej obiecywać, że zrzuci sutannę i założą rodzinę. Spotkania trwały do kwietnia 2008 r. Wtedy – jak twierdzi – dostała od ks. Jacka esemesa, w którym zakomunikował, że to koniec ich znajomości. Załamała się.

Minister interweniował
Niedługo potem córka opowiedziała matce, co działo się za murami plebanii. Kobieta długo wahała się, czy zgłosić sprawę na policję, w końcu w kwietniu 2009r. zrobiła to. Prokuratura w Siedlcach po niespełna dwóch miesiącach postępowanie umorzyła.

Śledczy stwierdzili, że dziewczyna do niczego nie była zmuszana, a w związku z tym, że duchowny nie uczył jej religii, nie dopatrzono się też stosunku zależności. Pedofilia w tym przypadku nie wchodziła w grę, gdyż Sylwia miała skończone 15 lat.
Matka Sylwii zaskarżyła decyzję o umorzeniu sprawy do ministra sprawiedliwości, który nakazał prokuraturze ponowne przyjrzenie się sprawie. W grudniu 2009r. siedlecka prokuratura na nowo wszczęła postępowanie. Tym razem pod kątem art. 199 paragraf 3 – doprowadzenia małoletniego do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej, poprzez nadużywanie zaufania lub udzielanie korzyści majątkowej lub osobistej.

Akt oskarżenia trafił do sądu w Siedlcach w 2010r. Ksiądz odpowiadał przed sądem za molestowanie nieletniej poprzez wykorzystanie jej krytycznej sytuacji i nadużycie zaufania. Po dwóch latach, w maju 2012r., usłyszał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Ksiądz odwołał się od wyroku, ale Sąd Okręgowy w Siedlcach utrzymał go w mocy.

Ksiądz Jacek W. obecnie jest kapelanem w zakonie żeńskim benedyktynek w Drohiczynie. Nie chciał z nami rozmawiać.

[2013.04.28] TygodnikZamojski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: