FiM – Grób z antenką (cd.)

Nie udała się akcja postawienia na białostockim cmentarzu 40-metrowej wieży telefonii komórkowej. Wojewoda podlaski okazał się odporny na biznesowe zapędy proboszcza.

Pisaliśmy o tym w „FiM” (nr 29). Wielebny Antoni Paniczko nie widział nic złego w fakcie, że między grobami zostanie ustawiony betonowy bunkier otoczony siatką, z którego w niebo wystrzeli wysoka na kilkanaście pięter metalowa konstrukcja. Przeciwko temu pomysłowi sprzeciwili się mieszkańcy Pieczurek. Jedni obawiali się spadku cen na przycmentarne działki, dla innych była to profanacja. W geście protestu zwrócili się nawet do wojewody  z prośbą o powołanie eksperta, który ustali negatywny wpływ promieniowania anteny telefonii komórkowej na… ciała zmarłych.

Kilka dni temu zezwolenie na budowę, które wyszło ze zdewociałego doszczętnie Urzędu Miasta w Białymstoku, wojewoda podlaski Marek Strzaliński uchylił  i tym desperackim czynem wpisze się zapewne – jako postkomuch  – w annały wrogów jedynie słusznego Krk. Tymczasem gość nie miał innego wyjścia, chociaż po nagłośnieniu sprawy przez lokalne media ludziska z Pieczurek – wystraszeni czekającą ich klątwą – wycofali swoje skargi.

Władze miasta, z prezydentem Ryszardem Turem na czele, przy okazji szefem Instytutu Archidiecezji Białostockiej, wydały decyzję, łamiąc wszelkie możliwe przepisy. Ale kto by się kierował jakimś prawem administracyjnym czy budowlanym, gdy w grę wchodzą materialne interesy Kościoła i jego urzędników. Otóż właścicielem cmentarza nie jest wcale parafia wielebnego Paniczko, ale zupełnie inna. Paniczko jest kierownikiem nowej parafii, to prawda, ale cmentarz nie został jeszcze formalnie na nią przepisany. I – jak się dowiadujemy – za chińskiego boga nie zostanie, bo Paniczko nie będzie uszczuplał dochodów swojemu koledze po fachu.

Ponadto inwestor, czyli sieć Centertel, nie dysponował prawem do wyczyniania na cmentarzu budowlanych harców. W planie zagospodarowania miasta ten teren jest przeznaczony wprawdzie na „cmentarz z urządzeniami towarzyszącymi”, ale antena sieci komórkowej niekoniecznie wpisuje się w katalog urządzeń niezbędnych do funkcjonowania cmentarza. Kapliczka – dajmy na to – i owszem.

Tak więc sprawa pochopnie i na klęczkach wydanego przez ratusz pozwolenia na postawienie masztu wróci z powrotem do pomysłodawców. Ciekawi jesteśmy, jaki numer wytnie teraz wielebny Paniczko wspomagany przez miejscową kurię i władze miasta, aby antenkę mimo to postawić. Bo antenka to jest szmal, proszę państwa, i basta!

[2002] FaktyiMity.pl Nr 32(127)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: