FiM – Co ci się, draniu, śni? (3)

Kościelni funkcjonariusze wywieźli księdza pedofila z Witoni i ukryli przed sprawiedliwością, opinią publiczną i mediami w Lubochni. Odnaleźliśmy go. Błyskawicznie więc „schowano” dewianta gdzie indziej i znów wiemy, gdzie się ukrywa. Długo tak jeszcze chcecie się bawić w kotka i myszkę?

Od trzech tygodni opisujemy obrzydliwą aferę pornograficzno-pedofilską z udziałem księdza Wincentego Pawłowicza i od trzech tygodni natrafiamy na pełne bojaźni milczenie ze strony innych mediów. Podobne wyniki dziennikarskiego śledztwa lądowały w innych krajach na czołówkach największych gazet i jako newsy stacji telewizyjnych i radiowych (USA, Austria, Francja, Australia). U nas cisza – jakby realizacja przez księży filmów pornograficznych z małymi dziećmi niewarta była uwagi w powodzi spraw ważniejszych – np. informacji o meczu księża kontra policjanci. Smutno i straszno. Już kiedyś to przerabialiśmy i znów przerabiamy: państwo totalitarne z blokadą informacji, cenzurą i strachem przed WIODĄCĄ SIŁĄ NARODU.

Wróćmy jednak do pedofila Pawłowicza i przypomnijmy pokrótce bieg wypadków. Ksiądz pedofil przyjmuje posadę wikarego w Witoni. Tam – wabiąc małych chłopców komputerami, gwałci ich, a swoje zwyrodniałe czyny rejestruje kamerą wideo, po czym pornograficzne filmy sprzedaje w Internecie. Matka jednego z ministrantów odkrywa makabryczną prawdę i wspólnie z rodzicami innych dzieci powiadamia o wszystkim policję. Ta przystępuje do działań, które potwierdzają dziejącą się w Witoni makabrę, jednak
prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa. Część dowodów (np. protokoły zeznań dzieci) zabiera w tajemniczych okolicznościach UOP. Rodzice po wizycie u biskupa Orszulika nagle wycofują obciążające księdza zeznania. Jest przecież rok 1999 – kilkanaście dni przed pielgrzymką papieża do Polski. Dla zatarcia wszelkich śladów i uniknięcia skandalu funkcjonariusze Krk zabierają Pawłowicza z Witoni. Ślad po nim ginie.

W czerwcu 2002 roku dziennikarze „FiM” odnajdują pedofila w Lubochni koło Łowicza. Jak gdyby nigdy nic jest tam wikarym, pracuje z dziećmi, odprawia msze. Po naszym artykule na ten temat władze kościelne kolejny już raz wywożą Pawłowicza w nieznanym kierunku.

###

Telefon do redakcji „FiM”:
–Jestem księdzem, ale nie mogę patrzeć, jak hierarchia kościelna próbuje zatuszować tę obrzydliwą sprawę, i udawać, że nic się nie stało. Nie pozwolę na to, więc informuję was, że Pawłowicz został przewieziony do Sochaczewa. Dokładnego miejsca jego pobytu nie znam, ale wiem, że tam jest. Skąd wiem, nie mogę powiedzieć.

Jedziemy do Sochaczewa. Są tu cztery parafie, ale w żadnej z nich nie ma nowego wikarego. Co jest?

Gdy – zrezygnowani – już gotowi jesteśmy uwierzyć, że ktoś nas oszukał, z pomocą przychodzi kolejny ksiądz: – Szukacie tego zboczeńca Pawłowicza? Według moich informacji, zamknięto go w Sochaczewie, w Domu Księdza Seniora, który jest prowadzony przez zakonnice. Ma zakaz wystawiania choćby czubka nosa na zewnątrz. Pełna konspiracja.
– No to jak potwierdzimy tę informację?
– Chodźcie ze mną – zaprasza ksiądz. Wchodzimy więc do obszernego pomieszczenia i siadamy przy stoliku, na którym stoi telefon.
– Zadzwonię do prowadzących Dom siostrzyczek, przedstawię się jako wysoki urzędnik kurii i zapytam o Pawłowicza. Zobaczycie, jak naiwne są zakonnice.

Rzeczywiście, po chwili siostry zakonne potwierdzają naszemu rozmówcy, że Pawłowicz jest od kilku dni ich pensjonariuszem i pytają nawet, czy poprosić go do telefonu.

Jedziemy pooglądać Dom Księdza Seniora. Spory budynek – jak na przytulisko dla kilku księży, których należy schować przed wzrokiem gawiedzi. Z naszych informacji wynika, że obok „naszego” Pawłowicza przebywa tu m.in. i ksiądz alkoholik, i taki, który na każdej parafii zaliczał po kilka panienek. Niesmacznej pikanterii całej sprawie dodaje też fakt, iż w tym samym obiekcie Kościół umieścił – UWAGA! – przedszkole katolickie. Kontakt księdza pedofila z dziećmi będzie więc znów jak najbardziej ułatwiony.

Tymczasem prokuratura kompletuje akta tamtej, bulwersującej sprawy z Witoni. Z naszych informacji wynika, że przesłuchani zostaną policjanci prowadzący wówczas śledztwo, a także molestowane dzieci i ich rodzice. Na razie jednak nikt oprócz nas nie niepokoi Pawłowicza. Dlaczego? Jego przestępstwo zagrożone jest łączną karą 15 lat więzienia. W takiej sytuacji powinien zostać aresztowany, a nie został nawet przesłuchany. Sprawie będziemy się nadal bacznie przyglądać i o jej przebiegu informować Czytelników.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 29(124)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: