FiM – Geotermalny Dom Boży

Jeśli Wasze dziecko zapyta ni stąd, ni zowąd, co to jest paranoja, dajcie mu do przeczytania ten artykuł.

Na osiedlu Sportowa w Lęborku proboszcz Tomasz Król od lat buduje kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Od lat, ponieważ chałupa Boża wielka jest niczym hangar, a obok stoi wcale nie mniejsza plebania. Parafianie mieszkający na tym osiedlu mają już dosyć budowy i swojego proboszcza. Nie dlatego nawet, że potrafi wejść do sklepu, zaopatrzyć się w specjały i wyjść, nie płacąc, bo przecież „Bóg zapłaci”, a parafianie powinni dbać o swego dobrodzieja. Ludzie mają dosyć plebana, bo wymyśla coraz to nowe (i kosztowne!) zapotrzebowania do budowanego kościoła, a przecież za wszystko muszą zapłacić oni. W 37-tysięcznym Lęborku, gdzie bezrobocie sięga 30 procent, rzecz to nie bez znaczenia.

Najpierw ksiądz Tomasz wymyślił, że na kościelnej wieży zamiast jednego będą wisiały trzy dzwony. Taki miał gest, a kosztowało to około 80 tys. zł. Szybko więc wysłał pracowite dewotki z trzosami po okolicznych blokach. Ludziska się zżymały, bo po stówce od rodziny to przecież nie tak mało, ale kasę dały. Później księżulo zażyczył sobie do świątyni dębowe drzwi, a zewnętrzne ściany obłożył cegłą klinkierową. Znowu w miasto ruszyły dewotki. Parafianie dawali już jakby z mniejszą ochotą. Może dlatego, że materiał na takie drzwi – jak obliczył jeden ze stolarzy – mógł kosztować 3–4 tys. zł, a pleban śpiewa z ambony, że kosztowały one 80 tysiączków! 76 tysięcy za robociznę to może by i wziął jakiś Leonardo da Vinci, ale nie miejscowy stolarz.

Teraz sutannowiec ogłosił z radością, że jego Dom Boży będzie miał ogrzewanie geotermalne! Blady strach padł na mieszkańców osiedla Sportowa, bo nie wiedzą, co to za ustrojstwo, ale czują, co ich czeka. Pleban chce ukończyć budowę ogrzewania przed sezonem grzewczym. Wnet więc w bloki ruszą z kwestą ciotki-dewotki. To nic, że parafia otrzymała 300 tys. zł na budowę tego ogrzewania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku.Księdzu szmalu przecież nigdy za wiele. To nic, że fachowcy od wody pukają się w głowę i tłumaczą, że jest to najgorsze z możliwych rozwiązań. Ilość energii elektrycznej zużytej do zasilania pomp będzie kilkakrotnie wyższa niż potrzebnej na ogrzanie kościoła prądem. Poza tym ciepło odzyskane z wody to rząd 2–3 stopni.
Trzeba więc będzie dogrzewać wnętrze innym systemem (następna zbiórka!), czyli jest to kompletny idiotyzm albo raczej paranoja.

Proboszcz jednak na tym zarobi, jak zwykle. I to jest jedyne wytłumaczenie inwestycji. Do podobnego rozwiązania szykuje się – nie mamy dobrych wieści dla mieszkańców tej parafii – ksiądz dziekan Henryk Krenczkowski z parafii NMP Królowej Korony Polskiej.

Proboszcz Król w lokalnej prasie wypowiada się, że parafianie są całym jego życiem. Nie wątpimy, bo jakże żyłby bez ich pieniędzy…

[2002] FaktyiMity.pl Nr 39(134)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: