FiM – Wódko, daj ż(r)yć

Jest proboszczem w Bielsku-Białej. Największe interesy robi jednak w Bytomiu, gdzie kupił kamienicę z lokatorami. Część pomieszczeń wynajmuje na sklep monopolowy. Pijackie burdy w nocy wzruszają tylko sąsiadów, pleban ma to wszystko w dupie.

Wódka to jeden z tematów przewodnich kazań księży. Rugani są ci, którzy nie stronią od alkoholu oraz właściciele restauracji, barów lub sklepów monopolowych. Księża propagują jednocześnie bezalkoholowe wesela i pierwsze Komunie. Prawda jest jednak taka, że to właśnie na plebaniach najwięcej jest zakrapianych imprez przy okazji parafialnych odpustów, biskupich wizytacji, imienin wodza parafii, a najczęstszą okazją jest właśnie jej brak. Nieraz głoszący płomienne kazania na temat walki z szatanem, jakim jest wódka, sami kwalifikują się do stałego zameldowania w izbie wytrzeźwień lub zakładzie odwykowym. Są i tacy duchowni, którzy łączą miłe z pożytecznym.

Proboszczowi parafii Chrystusa Odkupiciela w Bielsku-Białej ks. Jerzemu Fryczowskiemu wiedzie się nieźle. Oprócz dochodów z parafii na Osiedlu Karpackim, robi kokosowy interes w oddalonym o ponad 100 km Bytomiu. Jest właścicielem kamienicy (na zdjęciu), w bardzo dobrym punkcie, przy ul. Sikorskiego 17. Budynek wraz z lokatorami kupił po okazyjnej cenie od miejskiego przedsiębiorstwa budowlanego.

Pleban wynajmuje parter na hurtownie bielizny i sklep spożywczo-monopolowy „ABC”. Mimo iż sąsiedzi ciągle narzekają na nocne burdy (sklep jest czynny do godziny pierwszej w nocy) i libacje, księżula to nie wzrusza. Lokatorzy księżowskiego interesu nie mogą też narzekać na inne atrakcje. Twierdzą, iż kiedy pada deszcz woda wlewa się do mieszkań. Przegniłe i nieszczelne okna sprawiają, że po mieszkaniach hula wiatr. Szmalowny właściciel w koloratce nie chce słyszeć o jakichkolwiek remontach czy odszkodowaniach.
– Jeśli się komuś nie podoba – droga wolna – słyszą duszpasterską radę. W budynku mieszka kilka rodzin. Są to ludzie starsi i biedni, którzy już od 40 lat zamieszkują w kamienicy. Boją się ostro przeciwstawić panu księdzu.
– Jakoś może dożyjemy do swoich ostatnich dni – mówią anonimowo, bojąc się represji. Zaś dla bielskiego proboszcza kilka tysięcy miesięcznie dodatkowej kasy to niezły dodatek do przychodów z folwarku w Bielsku. Ważne, żeby nocny sklep z gorzałą prosperował to
i pleban zarobi.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 39(134)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: