Leon Kieres: To Konrad Hejmo

Prezes IPN, prof. Leon Kieres, ogłosił wczoraj, że w latach 80. tajnym współpracownikiem SB, który donosił na Jana Pawła II, był o. Konrad Stanisław Hejmo. Dominikanin uznał ujawnione informacje za absurdalne.

Zaskoczenie i niedowierzanie. Takie były reakcje po ujawnieniu przez prezesa IPN, Leona Kieresa, nazwiska osoby, która donosiła do służb bezpieczeństwa PRL na Jana Pawła II. Z dokumentów Instytutu bezspornie wynika, że osobą tą jest ojciec Konrad Hejmo – opiekun polskich pielgrzymów w Watykanie. -W wyniku badań prowadzonych przez IPN na temat inwigilacji Kościoła przez służby specjalne PRL ustalono, że o. Konrad Stanisław Hejmo, występując pod pseudonimami „Hejnał” i „Dominik”, przekazywał im informacje na temat Ojca Świętego. Wyniki prac badawczych Instytutu zostaną opublikowane w najbliższym czasie – powiedział Kieres.

Uczestniczący w obradach kolegium prowincjał dominikanów, o. Maciej Zięba, powiedział, że widział akta ojca Hejmo, które nazwał „przekonującymi i porażającymi”. Podkreślił, że sprawa ta wymaga rzetelnego wyjaśnienia. Nie odpowiedział, czy będą jakieś konsekwencje ze strony zakonu dla ojca Hejmo. Dodał, że wkrótce się z nim skontaktuje.

Nie wierzy

Takiego wyjaśnienia oczekuje też przyjaciel Jana Pawła II, ks. Mieczysław Maliński.

To na niego padł m. in. cień podejrzeń o donoszenie, gdy wypłynęła informacja na temat duchownego, który współpracował ze służbami PRL. Kiedy do niego zadzwoniliśmy był wyraźnie przybity i zdruzgotany.
– Nie wiem, co mam powiedzieć… To jest mój kolega serdeczny. Nie wypieram się tego koleżeństwa… Nie chce mi się w to wierzyć. Zadzwonię do niego natychmiast. Czekam, żeby powiedział jedno zdanie: To nie ja – mówił ks. Maliński

700 stron akt

Teczka pracy o. Hejmo jako informatora SB liczy 700 stron. Członek kolegium prof. Andrzej Paczkowski powiedział, że z informacji udzielonych kolegium przez IPN wynika, że o. Hejmo nie był formalnie tajnym współpracownikiem SB, lecz tzw. kontaktem operacyjnym.

Paczkowski zdradził, że teczka pracy (czyli zbiór dokumentacji SB obrazującej działalność agenta – red.) obejmuje lata 80. oraz wcześniejsze. Pytany jak przyjął tę informację, odparł, że nie wstrząsnęła ona nim, gdyż „nie chodzi o zbyt ważną osobę”, a tym bardziej o purpurata.

O. Hejmo zaprzecza oskarżeniom

Ojciec Konrad Hejmo zaprzeczył wczoraj wieczorem w rozmowie z TVN24, że świadomie przekazywał informacje Służbie Bezpieczeństwa.

Powiedział, że z obecnej perspektywy sądzi, że oficerem służb bezpieczeństwa mógł być M., który bywał w Rzymie i nagrywał rozmowy z księżmi na magnetofon. Hejmo nie ujawnił, kim jest M. Powiedział, że był zaufanym człowiekiem niemieckiego episkopatu – przyjeżdżał do Rzymu co 2-4 tygodnie. Interesowały go informacje o funkcjonowaniu Kościoła. W ocenie Hejmo, mógł być oficerem NRD-owskiej Stasi. Zmarł 2-3 lata temu. O. Hejmo nie ujawnił jego nazwiska, gdyż – jak zaznaczył – żyje jego rodzina i szkoda mu jej.

Pytany, czy przyjmował jakieś pieniądze od M., powiedział, że czasami ci księża, którzy mu go polecili, przynosili coś, ale nie pamięta szczegółów. Podkreślił, że wtedy nie wiedział, z kim się spotyka, a dopiero teraz nabrał wobec niego podejrzeń.

Dominikanin zaznaczył, że mimo wcześniejszych planów nie przyjeżdża teraz do Polski, lecz prowincjał dominikanów o. Maciej Zięba pojedzie do Rzymu.

Powiedział, że rozmawiał o sprawie z abp Stanisławem Dziwiszem, którzy odniósł się do niej ze zrozumieniem.
Stwierdził, że ma żal do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Leona Kieresa, że zanim ujawnił jego nazwisko, nie skontaktował się z nim jako obwinionym. Podkreślił, że do momentu ogłoszenia jego nazwiska przez Kieresa nie miał żadnych informacji na ten temat.

Opiekun pielgrzymów

Konrad Stanisław Hejmo ma 69 lat. Urodził się 6 kwietnia 1936 r. we wsi Kostrza koło Limanowej w wielodzietnej rodzinie rolniczej. Był jednym z dziewięciorga dzieci.
Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Studium Generale Ojców Dominikanów w Krakowie w latach 1954-61. Kontynuował studia w Prymasowskim Studium Życia Wewnętrznego w Warszawie (1962-63) i na Wydziale Nauk Społecznych KUL (1965-67). Jest magistrem nauk społecznych.
Do zakonu dominikanów wstąpił w 1952 r. Siedem lat później złożył śluby wieczyste. 15 czerwca 1961 r. przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, Juliana Groblickiego.
Na początku lat 60. z inspiracji ks. Franciszka Blachnickiego zainicjował Apostolat Różańcowy w polskiej prowincji dominikanów. Przez 10 lat (1964-74) był duszpasterzem akademickim w Poznaniu, współpracował przy pierwszych Sacrosongach. W 1973 r. był współtwórcą i został redaktorem dominikańskiego miesięcznika „W drodze’’. W 1979 r. został zatrudniony w Biurze Prasowym Episkopatu Polski. Podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny był łącznikiem między biskupami i dziennikarzami.
W październiku 1979 r. został wysłany przez kard. Stefana Wyszyńskiego do Rzymu do pracy w Radiu Watykańskim. Jednak dyrektor papieskiej rozgłośni nie wyraził zgody na jego zatrudnienie. Został więc wicedyrektorem Delegatury Biura Prasowego Episkopatu Polski w Rzymie. W latach 80. organizował zakwaterowanie i opiekę duszpasterską dla polskich emigrantów. Opiekował się ok. 30 ośrodkami dla polskich uchodźców. Zaczął też pracę w miesięczniku „Kronika Rzymska’’, którego został redaktorem naczelnym. W 1984 r. o. Hejmo został mianowany dyrektorem Duszpasterskiego Ośrodka dla Pielgrzymów Polskich „Corda Cordi’’, który przez wiele lat mieścił się tuż obok placu św. Piotra, i duszpasterzem pielgrzymów przybywających do Ojca Świętego. To on wprowadzał polskie grupy na audiencje i Msze z Janem Pawłem II. W 2000 r. był współpracownikiem Komitetu Wielkiego Jubileuszu.
Jest autorem wielu artykułów na łamach prasy katolickiej w Polsce, w ostatnich latach był też obecny na falach Radia Maryja. Mówiło się, że to właśnie on nakreślił linię programową tej stacji radiowej. Jego współpraca z Radiem Maryja zakończyła się na wyraźną prośbę Watykanu. Mówiło się nawet, że to sam Ojciec Święty kazał mu zaprzestać tej działalności.

Podstawa ujawnienia agenta

Prezes IPN ma z racji pełnionej funkcji prawo do ujawniania tajemnic związanych ze zbiorami archiwalnymi. Podstawą do tego jest art. 22 ustawy o IPN, który mówi, iż ,,prezes Instytutu Pamięci może, w szczególnie uzasadnionych wypadkach, zezwolić na ujawnienie wiadomości stanowiącej tajemnicę państwową lub służbową oraz na udostępnienie dokumentów lub materiałów objętych tajemnicą państwową określonej osobie lub instytucji’’.

Kontakt operacyjny

KO – kontakt operacyjny był szczególną formą współpracy z aparatem bezpieczeństwa. Stosowano ją m.in. wobec osób, które przekazywały informacje, ale nie chciały podpisać deklaracji współpracy lub wobec najcenniejszych agentów, na których utajnieniu SB szczególnie zależało (funkcjonariusz nie był zobowiązany ujawniać w swoje dokumentacji w jakim charakterze kontaktuje się z KO). Zwykle KO był werbowany do jednej, konkretnej sprawy. Często informacje od KO służyły do weryfikowania wiarygodności tajnych współpracowników (TW).

Niszczyli teczki

Na przełomie lat 80. i 90. SB zniszczyła wszystkie tzw. teczki ewidencji operacyjnej księży (którą zakładano każdemu
z chwilą wstąpienia do seminarium duchownego) oraz większość akt agentury. Ocalała jednak część akt w jednostkach terenowych IV departamentu MSW zwalczającego kościoły. W Poznańskim oddziale IPN ocalała tylko jedna teczka.

Dominikanie wstrząśnięci

Poznańscy dominikanie byli wczoraj wstrząśnięci informacją, że ich współbrat miał donosić na kardynała Karola Wojtyłę. – Będę się modlił za niego – powiedział ojciec Nikodem Brzózy.

Kilkadziesiąt minut po ujawnieniu wiadomości przez IPN ojciec Brzózy odprawiał popołudniową mszę w kościele dominikanów – Znam trochę ojca Hejmo i jestem zszokowany, bo nigdy nie odczułem, że jest to osoba nieprawdziwa czy zakłamana – powiedział nam w zakrystii zakonnik. – Jeśli to, o czym się mówi, miało miejsce, to musiało to się stać w wyniku jakiegoś szantażu. Innego wytłumaczenia nie znajduję.

Ojciec Brzózy dodał, że będzie się modlił za ojca Hejmo. – Jako za bardzo poranionego i zagubionego brata, który musi przeżywać w tej chwili ogromną tragedię.
W kościele było około 30 osób. W czasie liturgii ojciec Brzózy nie wspomniał ani słowem o szokującej informacji. Niektóre osoby dowiadywały się o agenturalnej – według INP – przeszłości ojca Hejmo od nas. Niemal wszyscy nie chcieli dać temu wiary.

– W życiu nie uwierzę – zarzekała się starsza kobieta. – Słuchałam jego kazań. To niemożliwe. Aż mi się nogi ugięły.

Ojciec Hejmo przez długie lata był związany z poznańskim klasztorem. Tu w lipcu 1952 roku wstąpił do nowicjatu. Po święceniach, w 1963 roku ponownie trafił do Poznania. Przez dziesięć lat był duszpasterzem akademickim. Na początku lat 70. zakładał też miesięcznik „W drodze’’.

– Był moim duszpasterzem akademickim – opowiada ojciec Tadeusz Klichowicz, który przed wstąpieniem do dominikanów studiował na politechnice.

Rok temu ojciec Klichowicz wyrabiał w urzędzie ojcu Hejmo nowy dowód osobisty. – Wtedy dowiedziałem się, że władze potraktowały go 1983 roku jako uciekiniera z Polski i wymeldowały z Poznania – mówi ojciec Klichowicz. – Jeśli więc miał jakieś problemy, to raczej w drugą stronę.

Karol Wojtyła i agentura

1946 – pierwsza wzmianka o Karole Wojtyle (wówczas kleryku) w aktach UB dotycząca jego udziału w manifestacji studenckiej. Jego nazwisko trafia na listę duchownych przeznaczonych do rozpracowania operacyjnego.

1949 – na przyszłego papieża rozpoczyna donosić ks. Władysław K., rezydent krakowskiej parafii św. Mikołaja. Jako agent „Żagielowski’’, a od 1959 ,,Torano’’ za korzyści materialne składa liczne raporty dotyczące K. Wojtyły i sytuacji w kurii krakowskiej.

1958 – Karol Wojtyła zostaje biskupem pomocniczym (sufraganem). SB rozpoczyna jego stałą inwigilację.

1964 – szef wydziału IV (zajmującego się duchowieństwem) SB w Krakowie występuje do centrali w Warszawie o zgodę na opracowanie specjalnego wzoru teczki operacyjnej na bp. Wojtyłę.

1965 – zmarłego TW ,,Torano’’ zastępuje duchowny o kryptonimie ,,Carmen’’. Równolegle donosy składają trzej duchowni z kurii o pseudonimach ,,Rosa’’, ,,Karol’’ i ,,Jurek’’ oraz ,,Ares’’, świecki pracownik ,,Tygodnika Powszechnego’’.

1972 – tajny współpracownik z Poznania informuje SB, że gdyby wtedy odbyło się konklawe, to jednym z najpoważniejszych kandydatów na papieża byłby Karol Wojtyła.

1979 – SB umieściła ośmiu tajnych współpracowników w najbliższym otoczeniu papieża podczas jego pielgrzymki do Polski. IPN ustalił dotąd nazwiska kilku z nich.

[2005.04.28] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: