Wojna o księdza proboszcza

W podbydgoskim Czarżu wrze. Pół wsi występuje przeciwko proboszczowi. – Narozrabiał w poprzedniej parafii, najbiedniejszych kasuje za pogrzeb, skłóca ludzi – mówią ci, którzy wystąpili do kurii.

– Tu już nie chodzi o sam skandaliczny przypadek państwa Bartoszyńskich, od których ksiądz proboszcz Mirosław Culepa wziął 1650 złotych za pogrzebanie czternastoletniego syna, choć są ubogą rodziną. Nie chodzi o konflikt między księżowskimi gospodyniami. Bolesnych spraw jest znacznie więcej. Najbardziej przerażają nas jednak informacje od mieszkańców Wąpierska (woj. mazursko-warmińskie), poprzedniej parafii księdza Culepy. Oczekujemy interwencji kurii – mówi Robert Borek, radny gminy Dąbrowa Chełmińska.

Pokazuje trzystronicowy list do biskupa Andrzeja Suskiego, który dziś delegacja wsi przekaże kurii. Podpisali się pod nim radny, sołtys, emerytowany dyrektor szkoły i inni. Mowa tu o oczernianiu przez proboszcza swojego poprzednika, 78-letniego księdza Franciszka Kamrowskiego (odszedł 5 miesięcy temu), podwyższeniu opłat za pogrzeby do 2 tysięcy zł (,,poprzednio było co łaska”), rozpoczęciu posługi od kapitalnego remontu plebanii. – Koszty okazały się znaczne, więc ksiądz ustawicznie nawołuje do składania specjalnych ofiar – piszą czarżanie.

Szczęśliwej drogi już czas

Przypominają też, że w grudniu rodzice skarżyli się w kuratorium oświaty i gminie na zachowanie proboszcza wobec dzieci podczas katechezy.

Ponieważ jednak uczynili to anonimowo, a oficjalne ciało w postaci Rady Rodziców nie potwierdziło zarzutów, sprawę uznano za niebyłą. Parafianom nie podoba się też osobiste zbieranie na tacę przez proboszcza (wcześniej robili to członkowie Rady Parafialnej), opisywanie kopert z kolędy, zorganizowanie nocnych dyżurów ,,w związku z ogłoszonym przez księdza brakiem poczucia bezpieczeństwa”. Przyczyną tego ostatniego było otrzymanie przez księdza wieńca z napisem ,,Szczęśliwej drogi, już czas. Życzą parafianie”.

Ksiądz Mirosław Culepa ma więcej kłopotów na głowie. Policja w Lidzbarku, pod nadzorem prokuratury, właśnie zaczęła przesłuchiwać świadków w sprawie, o której donieśli jego byli parafianie z Wąpierska. – W ostatnich dniach pobytu u nas ksiądz sprzedał ziemię parafialną nad jeziorem bez zgody rady parafialnej po zaniżonej cenie, a także 120 metrów sześciennych drewna opałowego z lasu parafialnego. Również bez zgody – poinformowali prokuraturę w grudniu. Na czele wiernych podpisał się Henryk Wiergowski, lektor kółka różańcowego.

Wyczytywał z ambony

Mieszkańcy Wąpierska już w 2003 roku alarmowali kurię biskupią diecezji toruńskiej, że w parafii dochodzi do nieprawidłowości. Na kilku stronach napisali, m.in., o wyczytywaniu z ambony nazwisk osób, które nie dały ofiar na remont plebanii, kosztownych remontach, zwolnieniu organisty i sprzątaczki. Po pięciu latach napisali ponownie, tym razem dołączając 200 imiennych podpisów i grożąc okupacją świątyni. Księdza Cupałę odwołano w lipcu 2009 r.

W Czarżu ma swoich obrońców. – Wprowadził jasne zasady finansowe. Wyremontował zaniedbaną plebanię. Ale wymaga od parafian, a poprzednik taki nie był. Może w tym problem? – mówią Emilia i Kazimierz Słomiani.

Sam ksiądz proboszcz rozmawiać nie chce. ,,Dziękujemy. Z Panem Bogiem” – rzuca za niego pani Jadwiga, gosposia, zamykając nam drzwi przed nosem.

A kuria? Jej rzecznik, ksiądz Andrzej Nowicki, przekazuje nam, że sprawa jest na etapie wyjaśniania.

[2010.01.26] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: