Podzielona parafia w Raszkowie w sprawie nowego proboszcza

W Raszkowie wrze. Część parafian chce odwołania proboszcza, ks. Marcina Jagiełły, który ich zdaniem kłamie w sprawie swojego przyrodniego brata, który w przeszłości był zamieszany w głośną gejowską aferę w sanktuarium w Licheniu.

Za proboszczem jednak stoją inni parafianie, którzy wychwalają jego dokonania i nie wyobrażają sobie, aby odszedł. Sprawa już trafiła do kurii. Z kolei stary proboszcz Bolesław Nowak wyprowadza się z Raszkowa, w którym mieszkał blisko 30 lat.

Kiedy kilkanaście miesięcy temu Marcin Jagiełło przychodził do parafii Podwyższenia Świętego Krzyża w Raszkowie i na stanowisku proboszcza zajmował miejsce księdza Bolesława Nowaka, nie spodziewał się, że już wkrótce niektórzy parafianie się do niego odwrócą.
– Mówiono mi w środowisku księży, że będę miał tu ciężko, bowiem jest to trudna parafia i ludzie. Jednak nie myślałem, że aż tak. Okazało się, że jakiekolwiek podejmowane przeze mnie inicjatywy u małej grupy parafian wzbudzały sprzeciw – mówi proboszcz Jagiełło.
Jak się miało okazać za moment parafianie podzielili się na dwa obozy – zwolenników i przeciwników obecnego proboszcza.

Tajemniczy organista
Nowy proboszcz z rozmachem zabrał się do pracy. – Wiele zmieniło się w naszej parafii. Powstały grupy duszpasterskie z którymi regularnie się spotykam na spotkaniach formacyjnych i wspólnej modlitwie. W ciągu roku dokonaliśmy wspólnie wielu inwestycji w kościele. Wymienię tylko niektóre: renowacja ołtarza głównego, nowe tabernakulum, powstanie kaplicy Matki Bożej Fatimskiej, zakup nowych figur do szopki, zakup rzutnika ledowego do wyświetlania pieśni, poddane zostały renowacji wszystkie naczynia liturgiczne, relikwiarze, wymieniliśmy mikrofony w kościele, zakupiliśmy wzmacniacz, wiele ornatów , 3 kapy, baldachim, 3 sztandary, wybudowaliśmy nową tablicę ogłoszeń przed kościołem, rozpoczęliśmy budowę plebanii – wymienia proboszcz Marcin Jagiełło.

Nikt, nawet przeciwni nowemu kapłanowi, parafianie nie podważają jego pracy. Za złe mają mu jedno – to, że pojawił się w parafii Bogdan Ch., który przedstawiany była jako brat proboszcza. Przez kilka miesięcy pracował na parafii jako organista. W końcu ktoś odkrył, że brat proboszcza to ta sama osoba która kilka lat temu zamieszana była w głośną sprawę z gejowskim podtekstem z udziałem kustosza Sanktuarium w Licheniu. Film do dziś można bez problemów znaleźć w internecie.

Skandal w Raszkowie?
– Kiedy o tym się dowiedzieliśmy to byliśmy w szoku. Jak to na parafii mogła się pojawić osoba, która niszczyła kościół i położyła złe światło na wszystkich katolików – mówi nasza rozmówczyni, która po tej sytuacji przestała wierzyć nowemu proboszczowi. – Przecież Bogdan Ch. to były kierowca księdza kustosza – i jak twierdzi – był jego kochankiem. Później chciał wyłudzić pieniądze od kustosza – mówi nasza rozmówczyni, która wolała zachować tajemniczość.

Po wyznaniach Ch. ksiądz M. ustąpił z funkcji kustosza w Licheniu, w atmosferze skandalu obyczajowego i finansowego. – Taka osoba, jak Bogdan Ch., pojawiła się w naszej parafii, i była przedstawiana, jako brat księdza proboszcza. Ja i spora rzesza wiernych byliśmy tym przerażeni – podkreśla nasza rozmówczyni.

To właśnie kłamstwo zadaniem niektórych wiernych sprawiło, że część parafian zdecydowała się wystąpić z pismem do biskupa, aby odwołać proboszcza. Proboszcz był wtedy na wakacjach. Po powrocie nic nie mówił, jakby nic się nie stało. Pod pismem podpisało się kilkaset osób.
– Przez to całe zamieszanie spora rzesza wiernych przestała chodzić do kościoła w Raszkowie i jeździ na msze do innych parafii – mówi nasza rozmówczyni.

Zwolniony organista i łzy proboszcza
W efekcie nacisków, proboszcz Jagiełło zwolnił swojego – jak się miało okazać – przyrodniego brata i podczas jednej z mszy przeprosił parafian za to co się stało. – Nie wiedziałem o tym, co stało się w Licheniu kilka lat temu. Każdy dorosły człowiek odpowiada za swoje czyny. Sprawy rodzinne wyjaśniłem parafianom i przełożonym – mówił Marcin Jagiełło, podkreślając, że zerwał wszelkie kontakty z bratem przyrodnim.

Rada parafialna za proboszczem
Rada parafialna oraz spora rzesza wiernych nie podziela pretensji do nowego proboszcza. – Jesteśmy zadowoleni z pracy nowego proboszcza. On ma naprawdę mnóstwo energii w sobie – mówi Tadeusz Woźniak, przewodniczący Rady Parafialnej w Raszkowie.
Obecnie w Raszkowie parafianie są na etapie budowy nowego probostwa. – Co niektórzy powiedzą” po co ta inwestycja? Jednak ja zapraszam wszystkich na stare probostwo. Proszę zobaczyć jakie tam panują warunki. Grzyb na ścianach i dziurawe podłogi. To trzeba zmienić. Poza tym za rok pojawi się wikariusz i musi mieć gdzie mieszkać – podkreśla Tadeusz Woźniak.

Podzieleni na dwa obozy
Po przeprosinach proboszcza i wyjaśnieniu całej sprawy, wierni przychylni ks. Jagielle, sami przygotowali pismo do biskupa, w którym chwalą i popierają duchownego. – To jest bardzo dobry ksiądz i my doceniamy jego pracę. Nie chcemy jego odwołania. Zawsze znajda się osoby, który nie podoba się kogoś praca czy działalność. Tak jest i w tym przypadku, ale to domena demokracji, że każdy może mieć odmienne zdanie – podkreśla Włodzimierz Jędrzejak, radny Raszkowa i członek rady Parafialnej.

Sam Jędrzejak, nie kryje jednak iż podłoże konfliktu, który niewątpliwie jest wśród wiernych, ma bardziej złożone podłoże. – To wszystko ma jeszcze drugie dno. Odwołanie księdza kanonika Bolesława Nowaka z probostwa, odbyło się nie tak jak powinno – dodaje Włodzimierz Jędrzejak.

Jednak parafianie są już podzieleni. – My chcemy jednego – odwołania księdza Jagiełły, aby uzdrowić atmosferą. Proboszcz podzielił nas. Przecież w niektórych domach jest tak, że starsze osoby stoją murem za proboszczem, a młodzi nie mogą patrzeć na niego po tym jak zostali okłamani – mówi nasz rozmówca.

Sam zainteresowany przyjmuje to spokojnie. – W żadnej parafii czy gminie nie ma jednomyślności. Jest takie powiedzenie: „jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził” – dodawał ksiądz Jagiełło, który podkreślał, że wie, iż parafianie modlą się za niego i o jedność w parafii. – Dziękuję im za modlitwę – dodawał proboszcz.

Wystarczyło porozmawiać
Członkowie rady parafialnej nie kryją, że do podziału parafian nie powinno dojść. – Wystarczyło przyjść i porozmawiać. Wówczas wyjaśnilibyśmy sobie wszelkie kwestie i sprawy i sytuacja była by zupełnie inna – dodaje Włodzimierz Jędrzejak, który podkreśla, że w tej sytuacji żadna grupa nie będzie zwycięska. – Wręcz przeciwnie ucierpi na tym kościół. My nadal chcemy porozumienia. Jesteśmy gotowi do rozmów – kończył Jędrzejak. – Parafia jest naszym wspólnym domem. My na nikogo się nie obrażamy. Chcemy porozumienia – dodaje Marian Rybicki, z rady parafialnej.

Podobnego zdania jest sam proboszcz. – Wystarczyło przyjść do mnie i porozmawiać. Wówczas to wyjaśnilibyśmy sobie wszelkie problemy. A tutaj taka niespodziewana rozgrywka. Nadal jestem jednak otwarty na dialog. Zapraszam do rozmów moich oponentów. Jestem gotowy do przebaczenia. Dla mnie dobro kościoła jest najważniejsze – kończył Marcin Jagiełło.

Kuria odpowiada
O zaistniałą sprawę zapytaliśmy Kurię Diecezjalną w Kaliszu. W otrzymanym lakonicznym piśmie czytamy: ,,Kuria zna sprawę, jaka zaistniała w parafii Raszków i w jej wyjaśnieniu kieruje się dobrem Kościoła i całej Parafii. Zaznaczamy, że ksiądz proboszcz po rozpatrzeniu przeszłości p. Bogdana Chlebusia, natychmiast zwolnił go z funkcji organisty i nie pracuje już on w parafii Raszków’’.

Były proboszcz się wyprowadza
Nie jest tajemnicą, że spora rzesza parafian nadal nie może się pogodzić z faktem, że proboszczem nie jest Bolesław Nowak. Ponoć wzajemne relacje między byłym a obecnym proboszczem nie należały do dobrych.

Innego zdania jest ks. Marcin Jagiełło, który podkreśla iż z ks. Nowakiem jego współpraca układała się całkiem dobrze. – Kościół jak i plebania są zawsze otwarte dla Ks. Bolesława. Dzieliłem się z księdzem intencjami mszalnymi, zawsze zapraszałem Go do uczestnictwa w różnych uroczystościach parafialnych, miał swoją stałą Mszę Święta w niedzielę o godzinie 800 na której głosił homilię. 5 września pisemnie poinformował mnie abym mu nie wyznaczał intencji mszalnych ani nie liczył na jego zastępstwa w niedzielę z uwagi na jego liczne konieczne wyjazdy w prywatnych sprawach w najbliższych tygodniach. Miał do tego prawo. Przez miniony rok moja współpraca z Ks. Kan. Bolesławem układała się dobrze. Nie było między nami konfliktów – podkreślał młody proboszcz.

Niestety jak udało się nam dowiedzieć emerytowany proboszcz nie wytrzymał presji i lada moment ma wyprowadzić się z Raszkowa i wrócić do rodzinnego Rogoźna.

[2012.10.03] Ostrow-Wielkopolski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: