FiM – Złodzieje i zbóje

Polscy biskupi wpadli w głęboką depresję z powodu fanaberii papieża Franciszka, który w publicznych wystąpieniach konsekwentnie lansuje hasło „Kościoła ubogiego i dla ubogich”.

Stare buty, na ręku plastikowy zegarek, mieszkanie w hotelu zamiast w pałacu… – hierarchowie nie mogą oczywiście przemówić głównemu szefowi do rozumu, że deprawuje im owieczki takimi zachowaniami, więc wyładowują swoją wściekłość na mediach opisujących papieskie zwyczaje i cytujących wypowiedzi typu:
# Niech Bóg nas chroni od przystrajania naszego episkopatu błyskotkami światowej próżności, pieniędzy i taniego klerykalizmu (w liście do Zgromadzenia Biskupów argentyńskich);
# Także we wspólnotach chrześcijańskich są karierowicze. Udają, że wchodzą do niej, ale to złodzieje i zbóje okradający Jezusa z chwały (22 kwietnia w podczas porannej mszy w watykańskim Domu św. Marty).
– Wszystkie antykościelne media wmawiają nam, że głównym tematem poruszanym przez papieża Franciszka jest bogactwo Kościoła. Oni wyraźnie chcą w ten sposób papieżem walczyć z Kościołem. Tymczasem Kościół nie gromadzi bogactw. Nie kupujmy wrogo nastawionych do wiary i Kościoła gazet, bo w ten sposób popieramy ich ideologię – zawył 3 maja na Jasnej Górze przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Józef Michalik (patrz str. 4).

Pałace i rezydencje biskupów, ogromne plebanie niektórych proboszczów, „czterogwiazdkowe” diecezjalne ośrodki wypoczynkowe (tzw. rekolekcyjne) nie są dla wiernych największym problemem, choć w każdym z takich obiektów można by zorganizować schronisko dla kilkudziesięciu sierot. Także luksusowe samochody są do strawienia. Kłopot polskich „ubogich” polega na tym, że zdecydowana większość ich duszpasterzy każe sobie za wszystko słono płacić, zaś najsłabszych potrafią ordynarnie okraść. Biskupów takie zachowania nie drażnią z bardzo prostego powodu: nie muszą brudzić sobie rąk, a biorą udział w podziale łupów, inkasując od proboszczów należność podczas wizytacji kanonicznych, bierzmowania, przydziału lepszej placówki itp.

Przykładów znamy mnóstwo. Oto kilka pierwszych z brzegu:
# Parafia św. Franciszka z Asyżu (sic!) w Zajączkach Pierwszych (archidiecezja częstochowska). Proboszcz ks. Zdzisław Gwiazda poinformował wiernych, że nakłada na nich nowy podatek. Powód? Musi pilnie wymienić ołtarz, bo dotychczasowy „zaczyna drążyć robactwo”. Nowy ma kosztować aż 80 tys. zł. „Ale za to będzie elegancki, z marmuru” – obwieścił pleban. – Wychodzi po 400 zł na jedną osobę, co dla rodzin wielodzietnych oznacza dramat. Ludziom
nie wystarcza pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, a on chce mieć na wsi marmury – irytuje się mieszkanka miejscowości Zajączki Pierwsze;
# W parafii Tomasza Biskupa we wsi Jabłoń (diec. siedlecka) zmarł Ryszard Sz., rencista mieszkający wspólnie z matką, też rencistką. Za pogrzeb ks. proboszcz Robert Mączka zawinszował sobie 1500 zł. – Choć rodzina jest wyjątkowo biedna, nie chciał nawet słyszeć o zejściu z ceny. „Poradzicie sobie” – pocieszał;
# Klasztor redemptorystów w Tuchowie koło Tarnowa. Koledzy o. Tadeusza Rydzyka mają tam pod samym nosem sąsiada. Niewielka posiadłość wyglądająca niczym wysepka otoczona gruntami zakonnymi należy do pani Cz. – starszej, samotnej wdowy. Gdy w ubiegłym roku zmarł jej syn (jedyny spadkobierca majątku), mnisi rozpoczęli podchody, żeby wyłudzić od kobiety zapis nieruchomości w zamian za dozgonną opiekę i tanie obiady z kuchni
klasztornej. Nasyłają na nią członków rady parafialnej, nagabują, żeby pozbyła się działki, bo przecież już do niczego
nie jest jej potrzebna. Niedawno odwiedził panią Cz. ściśle współpracujący z redemptorystami biznesmen Kazimierz S., ale i on nic nie wskórał. Staruszka coraz bardziej słabnie, więc zakonnikom wyraźnie skoczyło ciśnienie, żeby zdążyć…;
# Jadwiga Sontowska-Klimorowska, 74-letnia wdowa ze wsi Miodówko koło Olsztyna, była kiedyś właścicielką domu nad jeziorem oraz przylegających do niego gruntów i sadu. W maju 2003 r., gdy żył jeszcze jej mąż Roman (wówczas 88-letni), za namową zaprzyjaźnionego z rodziną ks. Jana G. z zakonu saletynów państwo Klimorowscy podarowali nieruchomość temuż zgromadzeniu. W zamian mieli się spodziewać nieodpłatnej służebności „polegającej na prawie zamieszkania w dwóch pokojach położonych na lewo od wejścia głównego po wschodniej stronie budynku mieszkalnego i korzystania z pomieszczeń w budynku gospodarczym, o powierzchni 11 mkw.”. Tak zapisano w akcie notarialnym, wykorzystując ignorancję prawną darczyńców. Gdyby zawarli oni tzw. umowę dożywocia, mieliby zapewnione względne bezpieczeństwo i teoretyczną gwarancję utrzymania. Obecnie kobieta (inwalidka I grupy) żyje w tragicznych warunkach. Przez kilka lat walczyła w sądzie z Prowincją Saletynów o odwołanie darowizny, ale zakon miał wystarczająco dużo pieniędzy na adwokatów, którzy skutecznie ten zamysł storpedowali;
# Za intensywną namową kilku księży Marianna Przyborowska z Ostrołęki zgodziła się podarować diecezji łomżyńskiej 1,9 ha gruntów w sercu rozbudowującego się osiedla, zastrzegając, że na tej ziemi (oszacowana na 3 mln zł) musi zostać wzniesiony kościół, a ona będzie miała zagwarantowane dożywotnie mieszkanie w niewielkim domku, troskliwą opiekę, gratisowy pochówek w grobie rodzinnym i modlitwy. Gdy wielebni nie wywiązali się z podstawowego warunku, zażądała zwrotu darowizny, ale kuria ją wyśmiała. Kobieta poszła więc do sądu. W pierwszej instancji wygrała, jednak apelacja poszła na rękę biskupowi. Gdy ostatnio odwiedziliśmy panią Mariannę, żyła w skrajnej nędzy. Zmarła w domu pomocy społecznej, dokąd została przeniesiona przymusowo (nakazem Sądu Rejonowego w Ostrołęce) w asyście policji. Mszę żałobną celebrował biskup łomżyński. Chociaż z tego się wywiązał…

„Kościół nie jest jedną z wielu organizacji charytatywnych, ale to wspólnota, która przede wszystkim głosi zbawienie ludziom ubogim” – przyznał w wywiadzie dla PAP sekretarz Episkopatu bp Wojciech Polak. Zbawienie po swojemu ubogim głosi, a kasę rzeczywiście zatrzymuje dla siebie…

[2013] FaktyiMity.pl Nr 19(688)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: