Oddała dom zakonowi i żałuje

Osiem lat temu mieszkanka Miodówka, ślicznej wioski pod Olsztynem, podarowała zakonowi saletynów dom w zamian za opiekę. Popełniła błąd, ponieważ powinna była podpisać umowę o dożywocie. Dziś twierdzi, że zakonnicy przez pewien czas jej pomagali, po czym przestali. Sprawa wcale nie jest jednoznaczna. Zakonnicy też mają swoje argumenty.

W 2003 r. Jadwiga Sontowska-Klimorowska oddała saletynom dom oraz przylegające do niego grunty. Oboje z mężem mieli wtedy problemy finansowe. Wartość darowizny oszacowano na 100 tys. zł. Państwo Klimorowscy zamieszkali w dwóch pokojach, mieli prawo użytkowania ogródka.

– Mówiłam, księża, zróbcie tak, żeby mi było dobrze z mężem. Żebym nie była w domu starców – opowiada pani Jadwiga.

Zakonnicy spłacili dług pani Jadwigi, ale z czasem pomoc była coraz mniejsza. Od dwóch lat nie ma jej wcale.

Teraz kobieta żyje w fatalnych warunkach. – Tak bez światła, bez wody, bez radia. Odgrodzili. Miałam tam wyjście do kuchni, tu drzwi były do kuchni, do łazienki. Po tamtej stronie, po ich stronie. Wszystko zamurowali – opisuje pani Jadwiga. Twierdzi, że herbatę gotuje z deszczówki.

Zakonnicy twierdzą, że to pani Jadwiga zaczęła odrzucać ich pomoc. – Wiele naszych propozycji, pomoc w remoncie, różne świadczenia były odrzucane. Pani Klimorowska zawsze zmieniała zdanie – mówi ksiądz Władysław Pasiut.

Zakon zapewnia, że proponował zwrot domu za zwrot pieniędzy wydanych na dług. Pani Jadwiga nie ma na to jednak pieniędzy.

Pani Jadwiga podpisała z zakonem umowę darowizny i służebności. Tymczasem utrzymanie aż do śmierci miałaby zagwarantowane, gdyby podpisała umowę dożywocia. Odwołanie darowizny i unieważnienie umowy jest bardzo trudne.

[2011.08.20] TVP.info – Wideo w linku

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: