Awantura na plebanii. Francuski dziennikarz donosi na policję na proboszcza

Ekipa francuskiej telewizji France24 złożyła na policji doniesienie na szczecińskiego proboszcza. Twierdzą, że w niedzielę zostali przez niego uwięzieni na plebanii i poturbowani. Zdarzenie widać na filmie nagranym ukrytą kamerą

Na nagraniu widać jak proboszcz zamyka drzwi na klucz, nie chce wypuścić dziennikarza i operatora, w końcu szarpaninę z proboszczem i ucieczkę dziennikarzy przez kościół na oczach nielicznych wiernych.

Reportaż o księżach-pedofilach

Gulliver Cragg, od dwóch lat korespondent France24 w Polsce przygotowuje reportaż o księżach pedofilach na podstawie głośnej książki Ekke Overbeeka „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”. Bohaterowie książki opowiadają o molestowaniu ich przez duchownych.

– W sobotę rozmawialiśmy w Poznaniu z jednym z bohaterów książki – mówi Gulliver Cragg. – Jako jedyny zdecydował się otwarcie wystąpić przed kamerą. Wskazał też swoją historię w książce i nazwisko księdza [w książce nie ma danych ofiar i nazwisk księży – red].

Cragg ruszył tym tropem i w niedzielę razem z operatorem Tomaszem Łubikiem przyjechał do Szczecina. To tu, jako proboszcz, pracuje obecnie ksiądz, który pod koniec lat 70. miał molestować bohatera reportażu.

Reporterzy przyjechali na mszę, którą odprawiał proboszcz. Kamerę na statywie ustawili około 10 m od wejścia do kościoła. Łubik przez otwarte drzwi rejestrował to, co działo się w środku. Chodziło o tzw. przebitki do reportażu. Cragg wszedł do świątyni.

To, co działo się później, zostało w całości zarejestrowane.

„Ksiądz nas więzi?”

Po mszy z kościoła wychodzi dwóch księży. Podchodzą do Łubika.

– Ksiądz proboszcz zaprasza do środka – mówi jeden z nich.

W tym samym czasie Cragg podchodzi do proboszcza, który zakończył mszę i szedł do zakrystii. Przedstawia się, mówi, że chce porozmawiać o oskarżeniach, prosi o komentarz. Ma włączoną ukrytą kamerę.

– Momencik, momencik… proszę bardzo – proboszcz prowadzi Cragga w głąb domu parafialnego.

– Ksiądz nie jest oskarżony, księdza ktoś chce oskarżać, a pan przychodzi, zaczyna mi kręcić bez mojej zgody, tak robić nie wolno – mówi proboszcz.

W tym momencie do pomieszczenia przyprowadzony zostaje przez dwóch księży operator. Proboszcz rzuca stanowczo: „te materiały są do likwidacji!”. Operator protestuje. Na filmie widać, jak proboszcz podchodzi do drzwi pomieszczenia i zamyka je na klucz.

– Ksiądz nas więzi? – dziwi się Łubik.

– Nie. Nie więzi – mówi proboszcz. – Ale na razie pan nie wyjdzie.

Proboszcz podchodzi do kolejnych drzwi pokoju i zamyka na klucz.

– Ja chcę wyjść! – mówi operator.

– Nie – mówi twardo proboszcz.

– Gulliver, to jest jakiś psychopata – operatorowi puszczają nerwy.

– Nie psychopata. Normalny – odpowiada spokojnie ksiądz, zamykając kolejne drzwi.

Proboszcz blokuje drzwi. Szarpanina

Przez kilka minut widać, jak operator i proboszcz chodzą po pomieszczeniu. Proboszcz szuka w komórce jakiegoś numeru.

– Muszę się skontaktować z odpowiednimi ludźmi – tłumaczy. I dodaje. – Ja tu nikogo nie przetrzymuję.

Wypuścić reporterów nadal nie chce. Łubik dzwoni na policję. Mówi, że jest przetrzymywany w budynku parafii. Zgłoszenie zostaje przyjęte.

W pewnym momencie Łubik kieruje się w stronę jedynych uchylonych drzwi. Proboszcz blokuje je. – Tam jest miejsce prywatne! – krzyczy. Chwyta operatora za szyję, potem za ramię, za plecy. Zaczyna się szarpanina.

Cragg wykorzystuje zamieszanie. Otwiera jakieś drzwi, krzyczy „biegaj Tomek, biegaj!” i ucieka.

– Nie wiedziałem nawet, gdzie się kieruję, okazało się, że wpadłem do kościoła – opowiadał później „Gazecie”. Na filmie widać, jak Cragg biegnie przez pusty już kościół (w ławkach modlą się pojedynczy ludzie). Operator wyzwala się z uścisku księdza i rusza za kolegą. Zatrzymują się dopiero na placu przed kościołem.

Policja przyjęła zgłoszenie

Kilka godzin po zdarzeniu reporterzy „Gazety” naciskają guzik „proboszcz” na domofonie parafii. Chcemy porozmawiać o niedzielnym zdarzeniu. – Do żadnego zdarzenia nie doszło, proszę pana – odpowiada ksiądz. – Dziękuję. Zdrowia i radości!

Reporterzy France 24 po wyjściu na zewnątrz odwołali wezwanie policji na pomoc, ale poszli na komendę złożyć zawiadomienie. Ta przyjęła zawiadomienie o „pozbawieniu wolności”. Obaj zostali przesłuchani.

– O godz. 15.30 policja przyjęła zgłoszenie o pozbawieniu wolności na terenie jednej z parafii – potwierdza Mirosława Rudzińska z biura prasowego KWP w Szczecinie.

Nie udało nam się zdobyć komentarza kurii. Rzecznik ksiądz Sławomir Zyga miał w niedzielę wyłączony telefon.

[2013.05.12] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: