Uwięzieni na plebanii. Kuria sprawdza, czy ekipa France 24 nie naruszyła miru domowego

Kościelne władze opublikowały oświadczenie w sprawie incydentu, do którego w niedzielę doszło w kościele Nawiedzenia NMP w Szczecinie Dąbiu. Zdaniem prawników kurii to… dziennikarze mogli popełnić przestępstwo.

Oświadczenie przesłał redakcjom lokalnych mediów rzecznik kurii szczecińsko-kamieńskiej ks. Sławomir Zyga. Tekst przygotowała kancelarii prawna „poproszona o ocenę prawną niedzielnego zajścia z udziałem dziennikarzy”.

W oświadczeniu czytamy:

W nawiązaniu do rozmów przeprowadzonych tak wczoraj, tj. 13 maja 2013, jak i w dniu dzisiejszym w sprawie zajścia z dnia 12 maja z udziałem operatora i dziennikarza France24 na terenie kościoła parafialnego pw. Nawiedzenia NMP w Szczecinie Dąbie informuję, iż przywołane powyżej zdarzenie oceniane jest pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa naruszenia miru domowego oraz pomówienia przez dziennikarza i operatora. Podjęto również czynności zmierzające do ustalenia danych osobowych osób, które na forum internetowym „Gazety Wyborczej” dopuściły się czynów z art. 212 § 2 KK, tj. pomówienie za pomocą środków masowego komunikowania.

Zajście na terenie kościoła w Dąbiu opisaliśmy na gazeta.pl i w „Gazecie”. W niedzielę do Szczecina przyjechała ekipa telewizji France 24. Dziennikarz Gulliver Cragg i operator Tomasz Łubik przygotowują reportaż na podstawie głośnej książki Ekke Overbeeka „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”. W Poznaniu spotkali się z mężczyzną, który jako jedyny (w książce jest kilkanaście historii osób molestowanych przez księży) zgodził się wystąpić przed kamerą. Przekazał im informacje, które pozwoliły ustalić, gdzie pracuje duchowny, który przed kilkudziesięcioma laty wykorzystywał go seksualnie. Trop prowadził na parafię w Szczecinie-Dąbiu.

Co wydarzyło się w kościele?

Reporterzy przyjechali na mszę, którą odprawiał proboszcz. Kamerę na statywie ustawili około 10 m od wejścia do kościoła. Łubik przez otwarte drzwi rejestrował to, co działo się w środku. Cragg wszedł do świątyni. To, co działo się później, zostało w całości zarejestrowane. Widzieliśmy to nagranie. Dysponuje nim też policja i prokuratura.

Po mszy z kościoła wychodzi dwóch księży. Podchodzą do Łubika. – Ksiądz proboszcz zaprasza do środka – mówi jeden z nich. W tym samym czasie Cragg podchodzi do proboszcza, który zakończył mszę i idzie do zakrystii. Przedstawia się, mówi, że chce porozmawiać o oskarżeniach, prosi o komentarz. Ma włączoną ukrytą kamerę. – Momencik, momencik… proszę bardzo – proboszcz prowadzi Cragga w głąb domu parafialnego. – Ksiądz nie jest oskarżony, księdza ktoś chce oskarżać, a pan przychodzi, zaczyna mi kręcić bez mojej zgody, tak robić nie wolno – mówi proboszcz. W tym momencie do pomieszczenia przyprowadzony zostaje przez dwóch księży operator. Proboszcz rzuca stanowczo: „Te materiały są do likwidacji!”. Operator protestuje. Na filmie widać, jak proboszcz podchodzi do drzwi pomieszczenia i zamyka je na klucz. – Ksiądz nas więzi? – dziwi się Łubik. – Nie. Nie więzi – mówi proboszcz. – Ale na razie pan nie wyjdzie. Proboszcz podchodzi do kolejnych drzwi pokoju i zamyka na klucz. – Ja chcę wyjść! – mówi operator. – Nie – mówi twardo proboszcz. – Gulliver, to jest jakiś psychopata – operatorowi puszczają nerwy. – Nie psychopata – odpowiada ksiądz, zamykając kolejne drzwi.

Łubik dzwoni na policję. Mówi, że jest przetrzymywany w budynku parafii. Zgłoszenie zostaje przyjęte. W pewnym momencie Łubik kieruje się w stronę jedynych uchylonych drzwi. Proboszcz blokuje je. Chwyta operatora za szyję, potem za ramię, za plecy. Zaczyna się szarpanina. Cragg wykorzystuje zamieszanie. Otwiera jakieś drzwi, krzyczy: „biegaj, Tomek, biegaj!” i ucieka. Na filmie widać, jak Cragg biegnie przez pusty już kościół (w ławkach modlą się pojedynczy ludzie). Operator wyzwala się z uścisku księdza i rusza za kolegą. Zatrzymują się dopiero na placu przed kościołem. Już po wszystkim obaj zawiadamiają policję. Okoliczności zdarzenia bada też prokuratura.

Proboszcz: To diabelska robota

Proboszcz z Dąbia nie chciał rozmawiać z dziennikarzem „Gazety”. W krótkim komentarzu dla „Głosu Szczecińskiego” stwierdził: – Stawia mi się zarzuty w mediach, internecie. Nie chcę się wypowiadać. Będzie w tej sprawie komunikat. To diabelska robota. Nagrywali bez zgody. Ja nikogo nie pozbawiałem wolności.

[2013.05.14] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: