Opolskich księży kłopoty z prawem: seks, pieniądze, przemoc

Duchowni niezwykle rzadko są osobami, którymi interesuje się prokuratura. I pewnie dlatego sprawy ich dotyczące są tak głośne. Przypominamy najważniejsze z nich.

Ostatnie zatrzymanie

Najświeższa sprawa dotyczy jednego z kędzierzyńskich księży. Duchowny Andrzej W. został przed świętami zatrzymany w związku z zarzutami dotyczącymi prezentowania treści pornograficznych małoletniemu.
Sprawą zajmuje się kędzierzyńska prokuratura. Wiadomo, ksiądz usłyszał już zarzut dotyczący naruszenia wolności seksualnej. Chodzi o art.202.2 „Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi (…).”
Ten zarzut zagrożony jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo kara więzienia do dwóch lat.
Obecnie duchowny pozostaje pod nadzorem policyjnym. Oprócz tego został zawieszony w posłudze kapłańskiej, a także nie wolno mu wykonywać żadnych obowiązków związanych z pracą z młodzieżą do lat 18.

Kościelny z dziesięcioma zarzutami

Sprawa dotyczy kościelnego z jednej z parafii w okolicach Dobrodzienia. 40-letni Hubert S. został oskarżony o molestowanie ośmiu ministrantów. Sąd musi zdecydować, czy podczas popełniania czynów był w pełni poczytalny.
Hubertowi S. zarzucono, że od 2006 roku miał się dopuszczać tzw. innych czynności seksualnych z ośmioma ministrantami.
– To bardzo delikatna sprawa. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że zainicjowało ją zgłoszenie się do nas jednego z pokrzywdzonych. A co do pozostałych ustaleń to są efektem pracy śledczych – mówił ?Gazecie? Krzysztof Grajcar, zastępca prokuratora rejonowego w Oleśnie.
Dziewięć z zarzutów dotyczy molestowania seksualnego, a jeden wykorzystania zależności służbowej. Kościelny przyznał się do większości stawianych mu zarzutów. Jednak według opinii biegłych miał ograniczoną poczytalność.
Proces trwa, jednak na samym jego początku sąd zakazał już kościelnemu zbliżania się do ministrantów i osób poniżej 15 lat. Musi także w wyznaczonych dniach stawiać się w komisariacie policji.

Ksiądz, który bił dzieci

Proboszcz z Sidziny, który stanął przed sądem za rękoczyny wobec dzieci, nie czuje się winny, lecz skrzywdzony.
Jego sprawę? Gazeta? szeroko opisywała. Nyska prokuratura postawiła ks. Michałowi Wieczorkowi 11 zarzutów naruszenia nietykalności osobistej dzieci. Aczkolwiek początkowo śledztwo w sprawie spoliczkowania jednego ucznia (sprawa z 2011 roku) prokuratura chciała umorzyć, uznając, że nie ma interesu społecznego w ściganiu z urzędu czynu księdza. Wznowiła postępowanie dopiero po publikacjach „Gazety”, w których ujawniliśmy, że proboszcz wielokrotnie dopuścił się rękoczynów wobec uczniów, i interwencji Prokuratury Okręgowej w Opolu. W sumie w sprawie przesłuchano 35 świadków. Okazało się, że pokrzywdzonych przez księdza dzieci jest ośmioro, jednak w przypadku sześciorga zarzuty uległy przedawnieniu.
Po śledztwie proboszcz stanął przed sądem, który umorzył warunkowo postępowanie na okres próby jednego roku i nakazał księdzu wpłacenie 5 tys. zł na fundusz ofiar przestępstw oraz obciążył go kosztami postępowania. Od prowadzenia lekcji katechezy odsunęła też proboszcza kuria biskupia w Opolu.
po wyroku ksiądz opowiadał w prawicowym dzienniku, że czuje się całą sprawą skrzywdzony.

Skąd u księdza miliony?

Wojewódzki Sąd Administracyjny nakazał Bernardowi K. , proboszczowi jednej z niewielkich parafii zapłacić niemal dwa miliony kary za nieujawnione dochody.
Urząd skarbowy natrafił na księdza przypadkiem, gdy prześwietlał działalność pewnego biznesmena. Ten opowiedział, że rozkręcił firmę za gotówkę od księdza K. z Opolszczyzny.
Fiskus obliczył, że ksiądz dysponował 2,5 mln złotych, tyle, że nie wiadomo zupełnie skąd wziął te pieniądze.
Kuria zaprzeczyła by miała z tym coś wspólnego a ksiądz ostatecznie przyznał, że dostał je od znanego biznesmena na przechowanie. Dlaczego? Powiedzieć nie może, bo obowiązuje go tajemnica spowiedzi.
Takie argumenty były dla WSA nie wystarczające i sąd podtrzymał decyzję fiskusa o wlepieniu księdzu niemal 2 mln kary. Sprawą zajmować się będzie teraz Naczelny Sąd Administracyjny.

Ksiądz skazany za pedofilię

To była jedna z najgłośniejszych spraw na Opolszczyźnie. Zbigniew P. były proboszcz parafii z Jarnołtówka został prawomocnie skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata za molestowanie seksualne 15-letniego wychowanka domu dziecka.
Sprawa budziła wiele emocji, za księdzem bowiem murem stała parafia.
P. był oskarżony o molestowanie seksualne trzech wychowanków Domu Dziecka w Chmielowicach, którzy przyjeżdżali na jego parafię na ferie. Z aktu oskarżenia wynika, że do molestowania miało dojść w 1999 r. Chłopcy mieli wówczas od 11 do 13 lat, a molestowanie polegało na rozbieraniu ich do naga, całowaniu w usta i dotykaniu.
Ostatecznie jednak przed sądem udało się udowodnić winę księdza tylko w odniesieniu co do jednego wychowanka.

Jeden ksiądz zawinił, drugi pomógł

Cala Polska mówiła ostatnio o sprawie Marcina K., dorosłego już dziś mężczyzny, który doprowadził do skazania za pedofilię duchownego a teraz zamierza starać się o odszkodowanie. W tej historii, która wydarzyła się na północy kraju swój udział miał również opolski ksiądz.
Znany w Opolu duchowny (prosił „Gazetę” o anonimowość), jako pierwszy uwierzył Marcinowi K., że ten padł ofiarą molestowania.
To za jego sprawą Marcin K. udał się na terapię i zgłosił sprawę w prokuraturze. Podczas procesu opolski ksiądz był jednym z głównych świadków. Na rozprawę ksiądz przyszedł ze zdjęciem Marcina K. sprzed lat. Pokazał je sędziemu. – To jest dziecko. Czy takie dziecko mogło kłamać? To jest taka delikatna i wstydliwa dziecina – przekonywał. – Jako dziecko czuł się zbrukany i poniżony, musiał mieć traumę. A mnie mówił o tym w zaufaniu, bo jestem księdzem, dla niego autorytetem.

[2013.04.05] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: