FiM – Krążownik szos

Pewien duszpasterz policji lubi zapolować sobie na kierowców. Miejscowi unikają go jak ognia, bo wiedzą… Obcy nie zawsze zdążą umknąć. Ale i tak mają szczęście, że podpity pleban nie jeździ walcem drogowym.

Lakoniczny komunikat zamieszczony w dziennym serwisie informacyjnym Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach (woj. pomorskie) brzmiał: „Dnia 21 stycznia około godz. 18.10 w Chojnicach na ul. Batorego doszło do kolizji drogowej. Kierujący samochodem osobowym skoda superb najprawdopodobniej nie dostosował prędkości do panujących warunków na drodze, zjechał na lewy pas ruchu, doprowadzając do zderzenia z samochodem marki Volvo. Kierujący skodą to mieszkaniec Chojnic w wieku 47 lat. Kierujący nie posiadał przy sobie dokumentów uprawniających do kierowania pojazdem: prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia OC. Odmówił poddania się badaniu alkotestem (podkr. red.), w związku z czym pobrano krew do badań. Kierujący samochodem volvo to 20-latek zamieszkujący na terenie gminy Kamień Krajeński – trzeźwy. Samochód volvo został zabezpieczony przez właściciela, natomiast skoda – przez pomoc drogową. Sprawa zostanie przekazana do dalszego rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy Wydział Grodzki w Chojnicach”.

Ot, banalna – zdawać by się mogło – sytuacja, gdy zapominalski zostawił w domu portfel. A że łyknął co nieco i postanowił zagrać na czas (dowiezienie do szpitala, poszukiwanie strzykawki etc.), aby organizm zdążył spalić choćby część zdradzieckich promili – to też normalka.

Okazało się, że sprawa jest nietuzinkowa, bowiem osobistością z trudem trzymającą się kierownicy pojazdu był sam ksiądz Wiesław M., kapelan chojnickiej policji.

– Ten komunikat to oczywiście pic na wodę, bo od kapelana cuchnęło jak z gorzelni. A naprawdę było tak, że ksiądz Wiesław jechał – jak to mu się często i od wielu lat zdarza – wężykiem. No i napatoczył się jakiś obcy z Kamienia Krajeńskiego. Miał pecha, bo miejscowi znają tę skodę i na jej widok zmykają na bok, gdyż prawdopodobieństwo, że kapelan jedzie nawalony, jest bardzo wysokie. My z kolei odwracamy wzrok, bo to przecież nasz oficer polityczny. Łapiąc go, tylko kłopotów można sobie narobić. No, ale czasem kogoś na drodze upoluje i nie da się uniknąć interwencji.

Tak było między innymi w 2001 roku, gdy zmył się z miejsca wypadku, tłumacząc później, że musiał pędzić na mszę. W kwietniu ubiegłego roku staranował na mieście volkswagena golfa. Miał szczęście, że trafił w chłopaka z Chojnic i sprawę zatuszowano drobnym mandatem. Teraz będzie o wiele trudniej, chociaż… wyników badania krwi jeszcze nie ma, toteż zawsze może się coś zdarzyć z próbką – mówi „FiM” policjant z drogówki.

Ks. Wiesław M. jest zasadniczo (od 1997 r.) proboszczem parafii pw. Matki Boskiej Fatimskiej w Chojnicach, a że człowiek wprost kipi energią (nawet koksem handlował w swoim składzie opałowym), ordynariusz diecezji pelplińskiej biskup Jan Bernard Szlaga powierzył mu dodatkowo misję czuwania nad moralnością lokalnych stróżów prawa, a więc opłatki, pielgrzymki, okazjonalne msze, święcenia radiowozów i różne takie okazje, w których po części oficjalnej, zawsze następuje faza „integracyjna”.

– Z komendantem (podinsp. Januszem Gierszewskim, na zdj. – dop. red.) ksiądz kapelan żyje za pan brat; nie gorzej z SLD-owskim „klęczonem” burmistrzem Arseniuszem Finsterem, a ponieważ i w powiecie ma zaprzyjaźnionego prawicowego do bólu Andrzeja Gąsiorowskiego (członek Zarządu Starostwa Powiatowego, na górnym zdjęciu z lewej), więc praktycznie nie ma na niego mocnych. Chłopakom, którzy pojechali na tę ostatnią kolizję, ubliżał i groził, że pozwalnia ich z roboty. Aż się prosił o „znieczulenie”… – dodaje policjant.

Mocą specjalnych wytycznych komendanta głównego policja dostała niedawno do ręki bat na zasiadających „za kółkiem” pijaków z immunitetami, których teraz można nawet trochę poszturchać („zastosować środki przymusu bezpośredniego”) w razie potrzeby. O duchownych zapomniano…

[2006] FaktyiMity.pl Nr 8(312)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: