Rozmawiamy z ekipą France24 o tym, jak zostali uwięzieni przez proboszcza: Dzwoniliśmy na policję, potem udało się uciec

Ekipa telewizji informacyjnej France24 została w niedzielę uwięziona przez proboszcza jednej ze szczecińskich parafii podczas przygotowywania materiału o pedofilii w polskim Kościele. – W zakrystii byli ministranci, więc bardzo cicho spytałem, czy to przeciw niemu toczy się postępowanie w sprawie pedofilii. Zaraz zaprosił mnie do biura. Później zamknął drzwi na klucz – relacjonuje nam Gulliver Cragg, reporter francuskiej telewizji.

Polsko-francuska ekipa stacji informacyjnej France24 została w niedzielę uwięziona przez proboszcza szczecińskiej parafii. Dziennikarz Gulliver Cragg i operator Tomasz Łubik przygotowywali materiał o pedofilii w polskim Kościele. – Ostatnio w Polsce kilka razy pojawił się temat pedofilii. Ukazał się książka Ekke Overbeeka „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”, mówiło się o przypadku Marcina K., który pozywa molestującego go księdza, powstało stowarzyszenie „Nie lękajcie się”, które zrzesza ofiary księży pedofilów. Stwierdziłem więc, że coś zaczyna się w tej sprawie dziać i zaproponowałem ten temat redakcji – tłumaczy w rozmowie z naTemat korespondent francuskiej telewizji.

W ostatni piątek, podczas nagrywania w Poznaniu zrzeszonych w „Nie lękajcie się” ofiar księży pedofilów, dziennikarz otrzymał informacje, które pozwoliły im zidentyfikować księdza, który wiele lat temu miał molestować nieletnich. Ekipa pojechała na miejsce już w niedzielę. – Reporter wszedł do kościoła i pytał ludzi obecnych w środku, czy to proboszcz odprawia mszę. Okazało się, że prowadził dopiero trzecią z kolei tego dnia. Kiedy ona się skończyła podszedł do schodzącego do zakrystii księdza i spytał, czy może porozmawiać z nami przed kamerą. Ja stałem z kamerą przed kościołem i pod koniec mszy filmowałem księdza z ulicy przez otwarte drzwi. Starałem się nie nagrywać twarzy, robić zdjęcia kiedy ksiądz był odwrócony, ponieważ nie można pokazywać wizerunku osoby, której nie udowodniono winy. Kiedy Gulliver rozmawiał z proboszczem, do mnie w tym samym czasie podszedł ksiądz i powiedział: „ksiądz proboszcz zaprasza pana do środka na plebanię” – relacjonuje Tomasz Łubik.

W tym czasie Gulliver Cragg rozmawiał już z proboszczem. – Weszliśmy do zakrystii i powiedziałem, że jestem z francuskiej telewizji i chciałbym porozmawiać z nim na osobności, bo w pomieszczeniu byli ministranci. Nie chciał ze mną przejść do innego pomieszczenia, więc bardzo ściszonym głosem spytałem, czy toczy się wobec niego postępowanie w sprawie pedofilii. Zaraz zaproponował przejście do kancelarii i zaczął tam narzekać, że go nagrywaliśmy. W tym momencie przyszedł mój operator i ksiądz zaczął zamykać drzwi – mówi dziennikarz France24.

Proboszcz zamknął kolejno drzwi do zakrystii, wychodzące na dwór i prowadzące do jego mieszkania. Zażądał też usunięcia nagranego już materiału. – Powiedziałem, że nie usunę tego, bo polskie prawo pozwala na robienie takich neutralnych zdjęć. Spytałem, czy jesteśmy uwięzieni. Ksiądz powiedział, że nie jesteśmy uwięzieni, ale nie możemy wyjść. Zagroziłem, że jeśli nas nie wypuści, to zadzwonię po policję. On odpowiedział żebym dzwonił, to on też zadzwoni. Nie wypuścił nas i zadzwoniłem. Powiedziałem, że proboszcz nas zamknął na klucz i przetrzymuje. Nie chciałem jednak czekać i próbowałem wyjść – wyjaśnia operator kamery.

Wtedy między proboszczem a Tomaszem Łubikiem wywiązała się szarpanina – operator chciał przedostać się do drzwi, a duchowny próbował do tego nie dopuścić przytrzymując go za głowę i odwracając kamerę. W tym zamieszaniu ksiądz upuścił klucze, które podniósł Gulliver Cragg i dzięki nim otworzył drzwi. Wybiegł przez zakrystię i kościół, zaraz za nim udało się to Tomaszowi Łubikowi. – Byliśmy w środku około 10 minut, ale kto wie jak długo trzymałby nas ten ksiądz, gdybyśmy nie próbowali się wyrwać. Kiedy wybiegliśmy znowu zadzwoniłem na policję, żeby powiadomić, że udało nam się uciec i sami przyjedziemy na komisariat. Przed kościołem byli jeszcze pojedynczy wierni, a do nas podeszło dwóch księży. Powiedzieli, żeby tylko nie robić sensacji przed świątynią – relacjonuje operator.

Policja przyjęła zgłoszenie, a ekipa zgrała materiał i wróciła do Warszawy. Przez ostanie dni próbowali się skontaktować z rzecznikiem Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Bezskutecznie – ksiądz Sławomir Zyga albo w ogóle nie odbierał telefonu, albo odmawiał komentarza. Dzisiaj dziennikarz spotkał się za to z rzecznikiem Episkopatu Polski ks. Józefem Klochem. – Ks. Kloch nie chciał komentować tego zajścia, zanim stanowiska nie zajmie policja. Za to sporo mówił o procedurach w przypadkach podejrzeń o pedofilię. Według nich podejrzany ksiądz powinien przestać pracować z dziećmi, a najlepiej w ogóle zrobić przerwę w pracy. Tymczasem ten proboszcz ciągle pracuje – oburza się Cragg.

[2013.05.15] NaTemat.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: