Opalenica. Ksiądz pomylił groby

Opalenica. Ksiądz pomylił groby. Miasteczko aż huczy od rozmów na temat tego, co wydarzyło się na cmentarzu. – Słyszałem o tym. To przerażające – mówi mężczyzna, którego spotykam przy jednym z grobów.

Opalenica. Ksiądz pomylił groby. Miasteczko aż huczy od rozmów na temat tego, co wydarzyło się na cmentarzu.

Słyszałem o tym. To przerażające – mówi mężczyzna, którego spotykam przy jednym z grobów.
Według naszych informacji kilka dni temu na cmentarzu w Opalenicy pochowano kobietę. Szybko jednak okazało się, że miejsce było wcześniej zarezerwowane i opłacone przez kogoś innego.

Ksiądz proboszcz Antoni Lorenz postanowił więc odkopać trumnę i przenieść ją do nowego grobu, kilkadziesiąt metrów dalej. Zanim doszło do drugiego pochówku, wyciągnięta z ziemi trumna – jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – przez całą noc stała w cmentarnej kaplicy. Ponowny pogrzeb odbył się dopiero na drugi dzień.

Ksiądz rozmawiać z nami nie chce. Komentarza, co zrozumiałe w tej trudnej sytuacji, odmówiła też córka zmarłej.

Do brania pieniędzy za miejsce na cmentarzu, to nasz proboszcz jest pierwszy. Jak można dwa razy sprzedać tę samą kwaterę? – zastanawia się jedna z mieszkanek Opalenicy.

Obok przechodzi mężczyzna. Słyszy o czym rozmawiamy.

Nie będę się przedstawiać, bo to małe miasto. Powiem panu jednak, że nasz ksiądz to w papierach ma jeden wielki bajzel. Nikogo do nich nie dopuszcza. Ciekawe dlaczego? – pyta retorycznie opaleniczanin.
Próbowałem porozmawiać też z grabarzem.

Niech pan idzie do proboszcza – rzuca krótko straszy mężczyzna.

Na fatalnej pomyłce księdza, ta sprawa jednak się nie skończy. Zaskoczenia tym, co zrobił duchowny nie kryje Walerian Silski, Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nowym Tomyślu.

To była ekshumacja. W mojej ocenie nielegalna. Nie było naszej zgody. Ekshumowanie zwłok jest możliwe wyłącznie od 16 października do 15 kwietnia. Oczywiście można by to zrobić również poza tym terminem, ale dzieje się tak wyłącznie w szczególnych przypadkach. Muszą być wtedy zachowane odpowiednie środki ostrożności, no i przede wszystkim my musimy o tym wiedzieć – wyjaśnia W. Silski.

Dzwonimy do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Jej rzecznik prasowy, prokurator Magdalena Mazur-Prus też nie ma wątpliwości i mówi wprost: – to była ekshumacja.

Mamy tutaj do czynienia z wydobyciem zwłok w celu przeniesienia ich w inne miejsce, złożenia w innym grobie. Takie zachowanie jest niczym innym, jak ekshumacją – ocenia poznańska prokurator.
Jak nas poinformowała M. Mazur-Prus, do Prokuratury Rejonowej w Nowym Tomyślu jeszcze w tym tygodniu trafi pismo z Prokuratury Okręgowej z poleceniem wyjaśnienia sprawy.

Na razie nie ma mowy o stawianiu komukolwiek zarzutów.

To już drugi raz

Pikanterii całej tej sytuacji dodaje fakt, że to nie pierwsza taka „wpadka” proboszcza z Opalenicy.
W lutym ubiegłego roku pewna rodzina na pochowanie swojej bliskiej czekała aż siedem godzin. Na dworze, w zimnie, przy padającym deszczu i śniegu.

Powód? Ksiądz Antoni Lorenz wskazał miejsce pochówku. Rodzina zapłaciła 1100 złotych. Grabarz wykopał grób. Jednak przed opuszczeniem trumny okazało się, że to miejsce ktoś już wcześniej wykupił. Dlaczego proboszcz dwa razy sprzedał to samo miejsce? Nie wiadomo. Kiedy przyjechaliśmy na cmentarz w Opalenicy, rodzina samotnie stała obok trumny, przy wykopanej mogile. Kawałek dalej grabarz kopał nowy grób. A że ziemia była zmarznięta, zajęło mu to kilka godzin.

Proboszcza na cmentarzu wtedy nie zastałem. Spotkałem go kawałek dalej, na plebani.

Cóż mogę powiedzieć? Mogę tylko przeprosić. Dobrze, że trumna nie została zakopana, bo teraz trzeba by ją odkopywać. I wtedy to dopiero byłyby problemy – mówił półtora roku temu ksiądz Antoni Lorenz.

[2013.08.06] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: