Po interwencji biskupa, parafia zaczęła płacić za wodę na cmentarzu

Wójt Czermina interweniował u biskupa, bo zarządca cmentarza z Żegocina nie płacił za wodę na cmentarzu. Teraz umowę podpisał.

W liście do biskupa Edwarda Janiaka wójt Czermina Sławomir Spychaj napisał, że ks. kanonik Marek Kozica – proboszcz parafii w Żegocinie i zarządca cmentarza nie płaci za wodę, którą zużywali parafianie na cmentarzu.
Uchylał się też od podpisania umowy. Interwencja biskupa pomogła. Proboszcz umowę podpisał. Dlaczego zatem nie płacił? Tłumaczył, że podobno ówczesny radny żegociński Marian Królak, pozwolił jego poprzednikowi nieodpłatnie z wody na cmentarzu ludziom korzystać.

Wójt Czermina Sławomir Spychaj twierdzi, że nic o takich uzgodnieniach nie wiedział, nie było w urzędzie dokumentów stosownych, dlatego prosił proboszcza o załatwienie sprawy.

W listopadzie ub. roku kierownik zakładu komunalnego kazał założyć przy ujęciu wody na cmentarzu w Żegocinie licznik i poprosił proboszcza ks. kanonika Marka Kozicę, by podpisał umowę. Jednak – jak mówi Sławomir Spychaj, proboszcz nie zareagował ani na prośbę kierownika zakładu komunalnego, ani jego samego.

Spychaj potwierdza, że na zimę licznik zdemontowano i zabezpieczono a wodę odcięto. Z nadejściem wiosny, gdy mieszkańcy wsi zaczęli przychodzić na cmentarz, by uporządkować groby, a wody nie było, bo ksiądz zwlekał z podpisaniem umowy, ludzie zaczęli sarkać.

Przyjeżdżali z daleka na groby i nie mieli wody do mycia nagrobków po zimie, a potem do podlewania kwiatów.
–Niektórzy nosili wodę z pobliskiej strugi albo ze stawu. Ja woziłam dotąd wodę na rowerze z domu w baniakach – mówi żegocinianka, która chce zostać anonimowa. Przecież to nie do pomyślenia, by wody nie było na cmentarzu. Dziś nie ma nic za darmo a parafia ma pieniądze, by za wodę płacić – uważa pani Kazimiera.

W ubiegłą środę umowa pomiędzy parafią i zakładem komunalnym została podpisana. Żegocinianie, których spotykamy na cmentarzu, ze zgorszeniem opowiadają o tym, do czego proboszcz wykorzystuje ambonę.
– Czasem to nie szło słucha, jak proboszcz z ambony ,,jedzie’’ po naszym wójcie – mówi pani Kazimiera, zadowolona, że wreszcie wójt zrobił porządek z wodą na cmentarzu.

Sławomir Spychaj nie ma sobie nic do zarzucenia. Uważa, że uchylanie się proboszcza od płacenia za wodę należy
,, rozpatrywać w kategoriach moralnej odpowiedzialności i uczciwości w odniesieniu do kilku tysięcy mieszkańców gminy, którzy przez 20 lat płacili za tę wodę’’.

– Nie znalazłem żadnego dokumentu w gminie, który by zwalniał proboszcza z Żegocina z płacenia za wodę, bo nie ma do tego po prostu podstaw prawnych – tłumaczy Spychaj. Dodaje, że najpierw z biskupem Edwardem Janiakiem rozmawiał, potem za jego sugestią, napisał oficjalne pismo.

– Nie mogę przecież ponosić odpowiedzialności za nieuczciwość pewnych osób w stosunku do mieszkańców gminy – przekonuje Spychaj.

Dodaje, że średni miesięczny koszt zużytej wody to ok. 200-300 zł. Z 6. cmentarzy na terenie gminy nie płacili tylko zarządcy dwóch: w Żegocinie i do niedawna w Wieczynie. Teraz płacą wszyscy.

– Temat uważam za zamknięty, szkoda tylko, że ten problem został rozwiązany w ten sposób – mówi Spychaj.
Ks. kanonik Marek Kozica nie chciał tej sprawy komentować. Stwierdził tylko, że ,,gazety piszą nieprawdę a dziennikarze kłamią’’ i odłożył słuchawkę telefonu.

[2013.05.31] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: