FiM – Kasyna na celowniku

O buntowniczych nastrojach księży wobec biskupów lub władz zakonnych robi się głośno, gdy powszechnie znani duchowni wyrzucają sutanny na śmietnik swojego życiorysu i odchodzą „do cywila”.


Ot, choćby ostatnie przypadki:
# były już kapłan archidiecezji poznańskiej – m.in. rektor tamtejszego seminarium duchownego i dziekan Papieskiego Wydziału Teologicznego – profesor Tomasz Węcławski („Wybrałem uczciwie, bo  w prawdzie wobec własnego sumienia” – tłumaczy odejście z szeregów funkcjonariuszy kat. Kościoła, po 28 latach od uzyskania święceń);
# niedawny jezuita (29 lat kapłaństwa) Stanisław Obirek („Doonało się coś dziwnego: znikła partia, znikła dyktatura systemu komunistycznego, a Kościół zaczął uzurpować sobie podobne prawa” – zauważył, będąc jeszcze zakonnikiem);
# teolog i filozof Tadeusz Bartoś (autor konstatacji: „W Polsce mamy do czynienia z nadmiernym wpływem Kościoła na życie publiczne”), który zrzucił habit po 20 latach spędzonych w zakonie dominikanów).

I taką postawę szanujemy: nie po drodze mi z wami, odchodzę, pocałujta w dupę wójta!
Tymczasem w archidiecezji gdańskiej działa od niedawna grupa księży-konspiratorów, którzy zamiast wykrzyczeć swoje pretensje abp. Tadeuszowi Gocłowskiemu prosto w twarz, zeszli w podziemie, skąd judzą konfratrów – zwłaszcza przeciwko 50-letniemu biskupowi Ryszardowi Kasynie (na zdjęciu przewodzi gromadce biskupów).

„Ostatnim udanym posunięciem Arcybiskupa jest wybór biskupa pomocniczego ks. Ryszarda. Jego zawołanie biskupie »W prawdzie i w miłości «(fragment Drugiego Listu św. Jana Apostoła – dop. red.), na pewno nie przez przeoczenie pominęło wcześniejsze słowa »A miłuję ze względu na prawdę«. Jeżeli by tak było, to miałby w pamięci słowa »Ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała«; albo »Czyż wziąwszy członki Chrystusa, będę je czynił członkami nierządnicy?«(oba wersety pochodzą z tzw. Listu do Koryntian – dop. red.)”– czytamy w niskonakładowym biuletynie kolportowanym wśród gdańskiego duchowieństwa.

Po tym nieco przydługim i niejasnym dla laika wstępie, autorzy odezwy przechodzą do konkretów:

„Nie może być dla nikogo zrozumiały taki wybór (ks. Kasyny na biskupa – dop. red.). Czy musiał to być ksiądz związany z kobietą, która odeszła z zakonu i to po ślubach wieczystych? Czy to ma być wzór do naśladowania dla wiernych i dla młodych kapłanów? Wielu się zastanawiało, dlaczego biskup Ryszard nie zamieszkał w Oliwie? Tam przecież jest gotowy apartament. Powód jest tylko jeden, byłoby za daleko do Chwarzna i osiedla Sokółki”.

Gdy wpadł nam w ręce egzemplarz biuletynu, postanowiliśmy dotrzeć do któregoś ze spiskowców miotających tak okropne oszczerstwa wobec hierarchy. Natrudziliśmy się co niemiara, ale nie na próżno…

###

Ksiądz B. wyznaczył spotkanie we Wrzeszczu, w restauracji „Newska”. Dlaczego zgodził się na rozmowę?
– Jestem już emerytem, więc niewiele ryzykuję. Młodsi nie potrafili zdobyć się na odwagę, stąd tylko moja tu obecność – tłumaczył.

Wyjaśnił nam też motywy działania nieokreślonej liczebnie „grupy kapłanów” atakujących biskupa Kasynę.
– Lustracja oraz otwarcie esbeckich teczek mają rzekomo oczyścić Kościół. Tymczasem o wiele gorsza jest, naszym zdaniem, zgnilizna moralna księży i biskupów. Tej Episkopat jakoś nie chce dotykać. Utrzymywanych za pieniądze parafian kochanek, nieślubnych dzieci, partnerów homoseksualnych… Postanowiliśmy ruszyć tę kwestię na naszym podwórku, a ponieważ ryba psuje się od głowy, zaczęliśmy od strzału w biskupa Ryszarda – stwierdził ksiądz B.

Z jego dalszej opowieści wynikało, że bpa Kasynę oskarżają przede wszystkim o intymny związek z byłą zakonnicą (personalia znane redakcji) pracującą obecnie w Gdańskim Trybunale Metropolitalnym, czyli wewnątrzkościelnym sądzie. Kobieta mieszka w Gdyni (wspomniana wcześniej dzielnica Chwarzno, a w jej obrębie osiedle Sokółki), co ma być rzekomo powodem, dla którego biskup opiera się przed przeprowadzką do pałacu w Oliwie, tradycyjnego lokum rządców diecezji.
– Zamieszkuje na plebanii gdyńskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie Trybunał ma swoją siedzibę. Do pewnego czasu, gdy jeszcze sprawował funkcję oficjała (odpowiednik prezesa sądu – dop. red.) Trybunału, było to usprawiedliwione. Ale teraz chodzi już wyłącznie o bliskość do garsoniery pani (…), która właśnie dla niego zostawiła habit, mimo iż była już po ślubach wieczystych. Razem wyjeżdżają na wycieczki, widziani byli między innymi w Alpach… Doprawdy, piękny przykład dla kleryków! – ekscytował się ksiądz B., wskazując na fakt, że biskup wykłada prawo kanoniczne i wyznaniowe w Gdańskim Seminarium Duchownym. Uszy nam więdły, no bo czyż ktokolwiek rozsądny mógłby uwierzyć w takie bzdury?

Nasz rozmówca zapowiedział ciąg dalszy publikacji dotyczących prywatnego życia hierarchy. Usiłował też – nie kryjąc pewnej ku nam antypatii – nakłonić dziennikarzy „FiM” do pomocy w zbieraniu materiałów, mogących skompromitować biskupa i bliską mu kobietę. Grzecznie, acz stanowczo, odmówiliśmy…

###

Zanim ks. Kasyna został w 2005 roku biskupem, przez dziewięć lat kierował kościelnym wymiarem sprawiedliwości. Był na tym stanowisku bezpośrednim następcą ks. Ernesta K., którego w gdyńskiej siedzibie Trybunału Metropolitalnego zasztyletował Rumun Silvestru G., kochanek złowiony na dworcu kolejowym („Zabić księdza”, „Sieczkarnik” – „FiM” 35, 47/2005).

Powiedzmy otwarcie: bardzo nam imponuje, że biskup Ryszard nie boi się mieszkać w tak fatalnym miejscu. Cieszy również to, że nie idzie śladem erotycznych upodobań poprzednika. Dla świętego spokoju radzilibyśmy jednak przeprowadzkę do Oliwy, bo nóż w plecy potrafi wbić nie tylko kochanek…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 11(367)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: