FiM – Ptaszki w sieci

Cóż robić w długie wieczory na wiejskiej parafii, gdy facetowi w sukience chce się jak nie wiem co, a nie ma gdzie i z kim? Pozostaje internet, ale amory w sieci mogą skończyć się przykrą niespodzianką. Ot, choćby taką, że cały świat zobaczy genitalia polskiego proboszcza…

Ksiądz Mieczysław K. jest proboszczem parafii w S. (woj. małopolskie, diecezja tarnowska) oraz nauczycielem religii w miejscowej szkole podstawowej. W ciągu dnia ten wielce świątobliwy mąż głosi Słowo Boże, propaguje audycje Radia Maryja, spowiada, udziela komunii i moralizuje. A wieczorem?
Wieczorem przeistacza się w łowcę niewieścich „skalpów” (tych z „trójkącików”…), zasypującego potencjalne ofiary zdjęciami swojego przyrodzenia i ociekającymi śliną obietnicami, wśród których sformułowanie: „Twój koteczek całuje i liże całe twoje sprężyste ciałko, a zwłaszcza miejsca najczulsze” – jest jednym z niewielu nadających się do cytowania…

###

Na internetowych serwisach randkowych grasuje „57-letni Bolesław z województwa małopolskiego”, kokietujący panie zapewnieniem: „Jestem romantykiem. Lubię przyrodę, dobre filmy, rozmowy na wszystkie tematy”. Nie powala na kolana wyglądem: wzrost średni, oczy piwne, brunet, sylwetka nieokreślona (droczy się deklaracją „powiem później”).

Z anonsu dowiadujemy się ponadto, że „Bolesław” ma wyższe wykształcenie (wyuczonego zawodu nie ujawnia), pali papierosy, nie trunkuje i nigdy nie grał w karty na pieniądze. Zastrzega, że choć jest kawalerem i katolikiem, to absolutnie wyklucza zmianę stanu cywilnego oraz bzykanie w celach prokreacyjnych. Znaczenie tej kwestii wyjaśnia nieco dalej, określając cel internetowych poszukiwań, którym jest kobieta „do wspólnego spędzania czasu, przyjaźni, seksu”…
– Zagadnęłam go któregoś wieczoru. Z nudów i na chybił trafił, choć także z ciekawości, bo to starokawalerstwo i zastrzeżenia dotyczące małżeństwa czy dzieci coś mi śmierdziały kruchtą… Trochę popaplaliśmy, a gdy po kilku dniach zaczął mnie wabić, przesyłając serduszka, kwiatki i erotyczne zdjęcia, na wszelki wypadek dałam sobie spokój – mówi „FiM” pani Bożena z Wojnicza.

Jej tajemniczy adorator jednak nie ustawał: „Na myśl o Tobie wypełniają mi się majteczki. Płonę z pożądania. Miałem sen, że leżeliśmy na trawie i całując się, powoli rozpinałem Twoją bluzeczkę. Wydobyłem ze stanika Twoje piersi…”– marzył, bardzo szczegółowo opisując, gdzie wsadził łapę w ciągu dalszym snu i skąd „zlizywał nektar” Bożeny.

W innym liście fantazjował: „Rozpięłaś moje spodnie i ściągnęłaś je w dół. Stałem przed Tobą w spodenkach, a w nich stał ptaszek. Chwyciłaś za gumkę spodenek i miałaś go przed oczyma w całej okazałości…”.

Nie okazała entuzjazmu, więc „Bolesław” postanowił uzmysłowić jej co traci:
– Przysłał zdjęcie swoich „okazałości”. Odpisałam mu w nerwach, żeby się z takim fiutkiem raczej nie obnosił, chcąc zdobyć kobietę, co go tylko pobudziło do sesji poprawkowej.
„Zobacz kolejne fotki. Tym razem ujęcia boczne. Tamto zrobiłem z góry i dlatego wyszedł na nim taki liliputek” – zapewnił rzeczowo „Bolesław”.

Gdy odpowiedziała pytaniem, czy aby nie jest pacjentem szpitala psychiatrycznego, nie wytrzymał. „Jestem księdzem! Proszę, oto moje zdjęcie, zrobione dzisiaj przed kościołem” – czytamy w liście namolnego amanta, któremu wydawało się, że nie ujawniając siedziby parafii, zachowa anonimowość…
– Rozpoznałam łobuza natychmiast, choć minęło prawie dziewięć lat od czasu, gdy go zabrano z probostwa w G. To zaledwie parę kilometrów od Wojnicza, a często bywałam w G. u przyjaciółki, której ów ksiądz Mieczysław K. udzielał ślubu – przekonuje „FiM” Bożena.

Upewniliśmy się, gdy skontaktowała nas z byłą partnerką plebana. Pamiętała na wyrywki dwa wielkie pieprzyki na prawej piersi i parę innych intymnych szczegółów…
– Biskup  Wiktor Skworc ewakuował księdza Mieczysława do znacznie skromniejszej parafii w S., żeby uniknąć wiszącego w powietrzu skandalu obyczajowego. A co, pewnie nie pomogło…? – zatroskał się jeden z okolicznych księży, gdy zapytaliśmy o przyczynę odwołania z G. jego kolegi po fachu.

Sprawdziliśmy wreszcie we wsi S., gdzie definitywnie odrzuciliśmy wszelkie wątpliwości, że fruwający po internecie i fotografowany w różnych ujęciach
„ptaszek” należy do świątobliwego, niemiłosiernie napalonego na seks księdza proboszcza Mieczysława K.
Sprawdziliśmy po twarzy…

###

Opisaliśmy niedawno księdza Mariusza Ch. (imię zmienione), ponad 40-letniego wikarego z bardzo prestiżowej parafii diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, katechety w szkole średniej („Mariusz@ksiądz” – „FiM” 2/2007). Przypomnijmy, że sutannowy nie pozwalał swojej byłej kochance (Marii) na związek z innym mężczyzną (Adamem), obrzydzał jej plany małżeńskie, zasypywał obscenicznymi zdjęciami, kontrolował pocztę elektroniczną.
Adam zauważył, że niektóre listy Marii są dyskretnie otwierane, a inne usuwane. Domyślając się, czyja to sprawka, zostawił w skrzynce e-mailowej dziewczyny wiadomość: „Widzę, że nie masz dość problemów etyki księdza współżyjącego z przyjaciółką, rozsyłania pornografii, robienia nagich zdjęć (…). Masz ochotę na panienki – zrezygnuj z kapłaństwa, a jak nie, to spodziewaj się wszystkiego najgorszego. Czekam 90 dni – tyle masz czasu na dobrowolną rezygnację z kapłaństwa”.
Ks. Mariusz przeczytał cudzy list i – chyba zbyt pewny swego – zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Gorzowie Wielkopolskim o groźbach karalnych, a ta wszczęła śledztwo (sygn. akt 1 Ds. 2056/06). Okazało się, że zbereźnik popełnił gruby błąd.
– Nie przewidział, że naiwna dziewczyna zezna prawdę. Mogła odmówić odpowiedzi na niewygodne pytania, powiedzieć coś bardziej oględnie, zapomnieć jakichś szczegółów. A ona waliła prosto z mostu, że była kochanką księdza i opisywała z detalami, gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach – ujawnił nam
jeden z policjantów.
– Funkcjonariusze pilnie wszystko protokołowali, a prokuratura – chcąc nie chcąc – musiała odnotować w uzasadnieniu „Postanowienia o umorzeniu śledztwa” z 7 lutego 2007 r., że „pytana o powody takiego zachowania swojej sympatii Maria (…) zeznała, że była to reakcja Adama na wieść o tym, że przez blisko dwa lata utrzymywała ona kontakty seksualne z księdzem Mariuszem Ch.” – zauważyła prokurator Renata Trzosek.
Mamy w ręku urzędowe potwierdzenie bezeceństw wikarego z Gorzowa. Jest naprawdę porno i duszno…

[2007] FaktyiMity.pl 10(366)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: