FiM – Poszukiwany (ksiądz), poszukiwana (gotówka)

Biskupowi Orszulikowi znowu zaginął ksiądz i znowu go to nie martwi. Wcześniej ukrywał pedofila, teraz – gruby przekręt finansowy.

Ksiądz prałat Krzysztof Malczyk z diecezji łowickiej wziął i zniknął. Ten najbardziej zaufany współpracownik biskupa Alojzego Orszulika posiadał imponującą kolekcję funkcji, tytułów i godności kościelnych. Dla zdematerializowania księdza Malczyka najistotniejsze były: stanowisko ekonoma diecezji, czyli jej ministra finansów, skarbu i gospodarki; kapelana policjantów, czyli gwaranta ochrony lewych interesów oraz proboszcza jednej z największych w Skierniewicach parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na osiedlu Widok.

Pogłoski, że człowiek orkiestra – jak nazywali go koledzy – uciekł z Polski (por. „Biskup patologiczny” – „FiM” 14/2004) dotarły do nas w grudniu ubiegłego roku. Do redakcji zawitał ubrany na czarno jegomość, nerwowo rozglądający się na boki. – Jestem księdzem diecezji łowickiej – oznajmił.

Interesował się, czy Jonasz mógłby materialnie wesprzeć podjętą przez niego decyzję o zrzuceniu sutanny:
– Mam już dość tego zakłamania i chcę wreszcie rozpocząć uczciwe życie – mówił. Myślał o dziennikarstwie w „FiM” i obiecał, jako wkupne, „bombowy materiał o ekonomie diecezjalnym, który zdefraudował kolosalne pieniądze i zwiał z kraju”.

Potem była kolęda, czyli zastrzyk świeżej gotówki i… naszemu gościowi przeszła ochota na uczciwe życie. Na poszukiwanie wspomnianej bomby wysłaliśmy więc redakcyjnego sapera. Oto co znalazł.

Ksiądz Malczyk ostatni raz widziany był w Skierniewicach pod koniec listopada.
– Już kilka tygodni wcześniej chodził jak struty. Załatwiał wizę do Ameryki i przebąkiwał, że gdy biskup odejdzie, to nie będzie dla niego miejsca
w diecezji – mówi jedna z aktywistek parafialnych.

Zgodnie z obowiązującymi w kat. Kościele przepisami, Orszulik złożył rezygnację z posady ordynariusza w połowie 2003 r., nazajutrz po imprezie z okazji swoich 75 urodzin. Nikt ze znających się na rzeczy nie miał najmniejszych wątpliwości, że Watykan z radością zatwierdzi podanie o dymisję skompromitowanego (vide:opisywana przez nas pedofilska afera ks. Wincentego Pawłowicza) hierarchy. Decyzją JPII z dniem 22 maja nowym biskupem łowickim zostanie ks. Andrzej Dziuba.
– Gdy ksiądz Krzysztof zniknął, nawet w kurii nie mieli pojęcia, co się stało. Dopiero w lutym okazało się, że zostawił albo przysłał jakiś list. Fragmenty odczytano podczas narady dziekanów, ale trudno powiedzieć, czy to autentyk. W każdym razie po tym spotkaniu zaczęła obowiązywać wersja, iż wziął roczny urlop zdrowotny – ujawnia nam jeden z zaprzyjaźnionych księży.

Dodaje, że według przecieków z kurii, bp Orszulik długo naradzał się ze swoim ulubieńcem księdzem Henrykiem Andrzejewskim (dotychczasowym wikariuszem parafii katedralnej), nim powierzył mu porzucone przez ks. Malczyka stanowisko diecezjalnego ekonoma. Potem specjalna komisja skontrolowała kasę parafialną, sprawdziła księgowość kurii oraz przeszukała mieszkanie uciekiniera.
– Oficjalnie zapewniają, że manka nie stwierdzono, ale słyszałem, że wcięło trzy i pół miliona złotych, których miejsce przechowania zna jedynie Duch Święty, biskup i ksiądz Krzysztof. Najprawdopodobniej chodzi o nieewidencjonowane darowizny, które ordynariusz załatwiał – myślę, że nie bezinteresownie – zaufanym parafiom, dzięki doskonałym znajomościom z najbogatszymi w Polsce biznesmenami – twierdzi nasz rozmówca.

Kuria na pytanie o aktualne miejsce pobytu ks. Malczyka odpowiada, że nie ma zielonego pojęcia. No cóż, dwa lata temu znaleźliśmy im Pawłowicza, to rozejrzymy się i za kolejną zgubą.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 16(215)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: