FiM – Wykiwana kuria

Były wikariusz generalny diecezji łowickiej, który uciekł z kraju przed wierzycielami, pracuje w Anglii. Do kraju nie zamierza wracać. Jego długi spłacają częściowo parafia i kuria.
W połowie maja minie rok od tajemniczego zniknięcia byłego kanclerza, a potem wikariusza generalnego diecezji łowickiej – ks. Franciszka Augustyńskiego (64 l.). Do dziś w tej bulwersującej łowiczan sprawie nie postawiono nikomu zarzutów, jako że Kościół wybitnie utrudnia jakiekolwiek działania organów ścigania.

Dopiero we wrześniu ubiegłego roku, głównie pod naciskiem mediów, łowicka prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie oszustw finansowych ks. Augustyńskiego. Do organów ścigania dotarły bowiem zgłoszenia osób pokrzywdzonych przez kapłana. Natomiast kuria do dziś skłonna jest raczej tuszować sprawę. Doszło nawet do tego, że biskup łowicki Andrzej Dziuba odmówił przekazania prokuraturze informacji i dokumentów dotyczących
kredytu wyłudzonego przez byłego wikariusza.

„Fakty i Mity” (22/2006) jako pierwsze napisały o faktycznych powodach ucieczki z kraju tego wysokiej rangi urzędnika diecezjalnego. Ks. Augustyński znany był bowiem nie tylko z umiłowania gier hazardowych i oryginalnych upodobań seksualnych, ale i łapownictwa. Wielu księży nie ukrywało, że dzięki sowitym pieniężnym darom przekazywanym byłemu wikariuszowi generalnemu (odpowiadał za nominacje proboszczowskie) można było liczyć na atrakcyjne probostwa. Wykorzystując swoją pozycję przy biskupie, Augustyński pożyczał też od podwładnych spore sumy przeznaczone rzekomo na prace inwestycyjne w parafii św. Ducha, gdzie był od lat proboszczem. Zaciągnął on również 300-tysięczny kredyt w jednym z banków. Pieniądze, jak się przypuszcza, zamiast na remont ołtarza i ambony, przepuszczone zostały podczas gier hazardowych. Kurii nie pozostało nic innego, jak rozpocząć spłacanie długu (poświadczonego nielegalnie przez biskupa Józefa Zawitkowskiego.

Ks. Augustyński oszukał łącznie około 150 osób i instytucji. Wśród ofiar są również liczni księża, którzy udzielali mu nawet kilkudziesięciotysięcznych pożyczek. Kościół zobowiązał się zwrócić pieniądze jedynie świeckim, jako że – zgodnie z kodeksem kanonicznym – księża nie mieli prawa udzielać jakichkolwiek pożyczek bez zgody władz diecezjalnych.

Oszustowi w sutannie może grozić nawet 8 lat więzienia, ale pewnie nigdy nie stanie on przed obliczem Temidy, bo na razie nie ma mowy nawet o konkretnych zarzutach. O postępach w śledztwie, a być może i ekstradycji, zadecyduje postawa kurii. Nie należy jednak spodziewać się zbyt wiele, bo w diecezji łowickiej w przeszłości dochodziło już do podobnych skandali (w tajemniczych okolicznościach zniknął także ekonom diecezjalny ks. Krzysztof Malczyk), jednakże wszystkie te sprawy zostały zamiecione pod dywan…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 9(365)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: