FiM – Księdza pamięci żałobny rapsod

Zmarł ksiądz, o którym napisaliśmy w ubiegłym roku dużo dobrych słów…

Wiele miesięcy temu zajęliśmy się banalnym z pozoru, prowincjonalnym problemem. Rzecz działa się w Borkowicach (diec. radomska), gdzie wielce przez ludność szanowanego emerytowanego proboszcza księdza Mieczysława Ośkę jego następca ks. Marek Lużyński z pomocą wikarego, ks. Marka Polewczyka, na siłę wyrzucili do Domu Księży Emerytów mimo protestów wówczas jeszcze w pełni sprawnego staruszka i bardzo z nim związanych emocjonalnie parafian. A kuria, jak to kuria – nie chciała gadać z pospólstwem z Borkowic.

No i wkrótce potem okazało się, że „Fakty i Mity” czyta cała okolica. Na wszystkich płotach i słupach zawisły (kserowane przez starych i młodych) nasze artykuły („Paszoł won, dziadu”, „Pięta proboszczowa”, „Ponieśli i wilka” – „FiM” 13, 15 i 34/2004), a nowy pleban wraz z pomagierem kipieli z wściekłości.

Ale ks. Ośka nie pożył długo w domu emerytów. Tęsknił, płakał jak dziecko, a… 8 stycznia odbył się w Borkowicach jego pogrzeb.

W przeddzień egzekwii ks. Lużyński zażądał od miejscowych strażaków (organizatorów ceremonii), aby zebrali od parafian pieniądze na 2 msze św. (tzw. gregorianki, czyli 2×30 mszy odprawianych w intencji zmarłego w ciągu 30 kolejnych dni).  – Spotkał się z kategoryczną odmową, a dobrowolne ofiary wpłynęły do sąsiedniej parafii. W pogrzebie uczestniczyło ponad półtora tysiąca ludzi z Borkowic i okolicznych wsi. Polewczyk się nie pojawił, a Lużyński jedynie podziękował księżom z innych parafii za obecność przy pożegnaniu księdza Ośki. Gdyby to była inna sytuacja, chyba wywieźlibyśmy drania na taczce – relacjonuje nam jeden z uczestników.

I dodaje: – Napiszcie o księdzu Ośce jeszcze choćby słowo, będziemy wam wdzięczni.

Piszemy więc, bo też pamiętamy o księżach godnych szacunku.

[2005] FaktyiMity.pl Nr 3(254)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: