FiM – Pięta proboszczowa

Biskup radomski oczekuje od wiernych tylko jednego: „Różaniec do ręki i modlić się!”. Ale nie z nimi już takie numery. Swoich racji dochodzą, bijąc duszpasterzy po kieszeni.

Pisaliśmy niedawno („Paszoł won, dziadu” – „FiM” 13/2004) o księżach – proboszczu Marku Lużyńskim i wikarym Marku Polewczyku – z parafii pw. Krzyża Świętego w Borkowicach (diecezja radomska), czyli o dwóch zdrowych bykach usiłujących wykopać z parafii jej poprzedniego (emerytowanego już) proboszcza, 87-letniego księdza Mieczysława Ośkę, dożywającego tam swych dni.

Ani nasza publikacja, ani ostry protest wzburzonych wiernych nie zdołały powstrzymać egzekucji. Koledzy po fachu wyeksmitowali staruszka.
– To było 23 marca. Jeszcze tego samego dnia w kilka osób z parafii pojechaliśmy do kurii. Biskup Stefan Siczek przyjął nas na korytarzu i dopiero po zwróceniu mu uwagi zaprosił do gabinetu. Nie przyjmował żadnych argumentów: „Śpieszę się, może wikarego od was zabiorę, ale później o tym pomyślę”, mówił. Wróciliśmy kompletnie upokorzeni – opowiada osoba delegowana na spotkanie z ekscelencją.

Dzień wcześniej jeden z mieszkańców Borkowic rozmawiał na temat ks. Ośki z samym ordynariuszem Zygmuntem Zimowskim. – Od zarządzania parafią są księża, a pan jest od tego, żeby wziąć do ręki różaniec i modlić się! – oznajmił mu biskup.

Komornikom w sutannach przez kilka dni wydawało się, że wygrali. Podczas lekcji religii w miejscowym Zespole Szkół Rolniczych ks. Polewczyk tłumaczył dziatwie, że ks. Ośka był złym gospodarzem, bo często pożyczał ludziom pieniądze i nigdy ich nie odbierał. Zapytany o to, co będzie się mieścić w mieszkaniu odebranym staruszkowi, odpowiedział rezolutnie, że… agencja towarzyska (sic!). Klechom miny zrzedły, gdy Borkowice oplakatowano kserokopiami naszej publikacji oraz wykonanym spontanicznie przez grupę osób apelem o powstrzymanie się od zrzutek na niedzielną tacę. Szczęki im całkiem poopadały, gdy instrument finansowego nacisku rzeczywiście zadziałał.
– Byli tacy, którzy w niedzielę demonstracyjnie wychodzili z kościoła, gdy proboszcz na zmianę z wikarym próbowali przekonywać, że usunięcie księdza Ośki z parafii jest dla wszystkich korzystne i nic w tym strasznego. Ale najlepsze było to, że na tacę padały symboliczne grosze. – Proboszcz chyba nie wybierze się w tym roku na ulubione Wyspy Kanaryjskie – cieszą się mieszkańcy Borkowic.

I o to chodzi! Od dawna już przekonujemy ludzi miast i wsi, że nie ma lepszego bata na plebana jak pieniądz. Kieszeń – to ich najbardziej czuły punkt.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 15(212)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

<span>%d</span> blogerów lubi to: