Sprzedają gospodarstwo, dom i kaplicę. Ale jest haczyk

W Złożeńcu koło Zawiercia na nabywcę czekają dwuhektarowe gospodarstwo, dom i kaplica. Jest tylko jeden haczyk – kaplica ma użytkowników, którym raczej ta transakcja się nie spodoba.

– Już nie wytrzymujemy. Żyjemy jak w potrzasku, każdy nasz ruch kończy się policją i sprawą w sądzie. Miejscowi nas wyzywają, odgrażają się tak, że żyjemy w strachu. Nikt nie chce nam pomóc. Dlatego chcemy stąd wyjechać – mówi Ilona Gajewska, która wystawiła dom swojej rodziny na sprzedaż.

O sprawie napisaliśmy po raz pierwszy w zeszłym roku. Zaczęło się od tego, że babcia pani Ilony i jej ojciec rozbudowali stojącą na ich posesji kapliczkę tak, że zaczęła służyć mieszkańcom całej wioski. Kłopoty pojawiły się kilka lat temu, gdy w tutejszej parafii nastał nowy proboszcz. Postanowił kaplicę jeszcze bardziej rozbudować, a gdy Gajewscy nie chcieli się na to zgodzić, parafia założyła sprawę w sądzie i spróbowała przejąć budynek przez zasiedzenie. Korzystna dla Gajewskich decyzja sądu tylko zaogniła konflikt, bo mieszkańcy wsi najwyraźniej chcieli tego samego, co ich ksiądz. Ktoś pobił panią Ilonę, a Gajewscy wkrótce poczuli się intruzami we własnym domu, nawet na zakupy wolą jeździć gdzie indziej.

Z pomocą adwokata zdobyli jednak potwierdzenie, że kaplica została wzniesiona jako samowola budowlana. To oznacza, że zgodnie z przepisami można ją rozebrać bez jakichkolwiek pozwoleń. Gajewscy przez chwilę mieli nadzieję, że to rzeczywiście się stanie. Przypominają, że kościół w Złożeńcu planowano kiedyś wybudować na miejscowym cmentarzu. Ich zdaniem nie ma przeszkód, by tego nie zrobić.

Reprezentujący ich mecenas Michał Pełszyński skierował pismo do parafii o wydanie kluczy do kaplicy i zabranie przedmiotów kultu religijnego.

Okazało się, że to wcale nie jest takie proste. Parafia wynajęła pełnomocnika, a ten odmówił. Podkreśla, że kaplica jest wyłączną własnością parafii. „Wszelkie próby nielegalnej ingerencji w strukturę budynku będą uznane za podejmowane sprzecznie z prawem, co spowoduje inicjowanie postępowań karnych przeciwko osobom naruszającym określone dobra” – napisał mecenas Łukasz Polaniecki.

Pani Ilona wkrótce przekonała się, że nie rzucał słów na wiatr. Gdy weszła do kaplicy, ktoś wezwał policję.

– Patrol na miejscu ustalił, że zdemontowano zamek, założono nowy, a klucze do niego zostały wręczone kościelnemu. Jednak kilka dni później parafia złożyła zawiadomienie o uszkodzeniu mienia w postaci zamka. Ustalamy, czy doszło do naruszenia prawa – mówi Andrzej Świeboda, rzecznik zawierciańskiej policji.

W kurii sosnowieckiej, której podlega proboszcz w Złożeńcu, niczego nie chcą komentować. Mecenas Polaniecki uważa, że wina leży po stronie Gajewskich, bo dokuczają sąsiadom. A dla nich kaplica jest po prostu kościołem, w którym raz na tydzień w niedzielę ksiądz odprawia sumę.

Zapytaliśmy kurię, czy nie byłaby skłonna kupić posesji Gajewskich, co tym samym zażegnałoby konflikt. Nikt nam jednak na to nie odpowiedział.

Komentuje Anna Malinowska

Konflikt w Złożeńcu obserwuję od ponad roku. Dobrze poznałam racje zaangażowanych stron i wiem, że bez pomocy z zewnątrz trudno tu spodziewać się kompromisu. Bo gdy stojąca po jednej stronie rodzina Gajewskich powołuje się na dokumenty, zgodnie z którymi stojąca na ich posesji kaplica to samowola budowlana, pozostali mieszkańcy wioski i tak wiedzą na ten temat swoje. Rozumiem ludzi, którzy przyzwyczaili się do kaplicy w Złożeńcu. Budowa nowej wiązałaby się dla nich z dużo większymi kosztami niż powiększenie tej, która stoi przed domem Gajewskich. Nie dziwię się, że nie chcą na to wydawać pieniędzy, chociaż może zmieniliby zdanie, gdyby policzyli, ile ich kosztowało – pieniędzy, czasu i energii – spieranie się z Gajewskimi. Poza tym jeśli mieszkańcom Złożeńca tak bardzo zależy na świątyni we własnej wiosce, to ciekawe, dlaczego nikt z nich nie oddał na ten cel skrawka własnej posesji.

Niestety, dla struktur kościelnych – proboszcza i jego przełożonych w sosnowieckiej kurii – w tej sprawie kaplica w Złożeńcu była najwyraźniej na pierwszym planie, nie liczyły się metody walki o nią. Gdy Gajewscy wreszcie się wyprowadzą, będą pewnie triumfować. Ale nie mają powodów, bo cel nie uświęca środków.

[2013.06.03] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: