FiM – Watykańczyk i Ormianie

Proboszcz w tajemnicy przed parafianami sprzedał kamienicę i sklep w centrum Gliwic oraz zagrabił zbierane przez pokolenia Ormian drogocenne ikony i pamiątki. W nagrodę prymas mianował go krajowym konsultorem ds. obrządku ormiańskiego.

Ksiądz Józef Kowalczyk pod koniec lat 70. związał się z Ormianami mieszkającymi w Polsce. Objął parafię z siedzibą w Gliwicach, a obejmującą cały kraj i zrzeszającą Ormian katolików. Pleban miał odprawiać msze, prowadzić duszpasterstwo i pomagać w utrzymaniu więzi kilku tysiącom Ormian mieszkającym w Polsce. Podlegał jurysdykcji prymasa. Jednocześnie miał za zadanie utworzenie w Gliwicach muzeum dziedzictwa kulturowego Ormian w Polsce. W tym celu ufni i wierni chętnie przekazywali księdzu cenne pamiątki, obrazy, ikony, starodruki, wierząc, że ocalą w ten sposób swoją kulturę przed zapomnieniem i będą mieli cząstkę ojczyzny na obczyźnie. Władze Gliwic przekazały parafii kamienicę po byłej komendzie policji przy ul. Jana Pawła II. Jednak remont budynku się ślimaczył, a ksiądz stawał się coraz bardziej bezczelny. W końcu doszło do ostrego konfliktu, kiedy pleban zażądał, wbrew opinii Ormian, przeniesienia do Gliwic gdańskiego obrazu Matki Boskiej Stanisławowskiej. W nadmorskiej wspólnocie Ormian zawrzało. Ludzie się zbuntowali i stanęli w obronie obrazu. Wybuchła afera.
– Trudno siłą zabierać jednym, a dawać drugim – komentuje sprawę Juliusz Sikorski – prezes Związku Ormian Polskich. Tym bardziej że od lat często pielgrzymowaliśmy do Gdańska. Także inne nasze wspólnoty – z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Brzegu czy Oławy. Wówczas powiedzieliśmy: mamy już dość tego księdza.

Parafianie jeździli z protestami do prymasa i patriarchy ormiańskiego. Na próżno. A proboszcz działał dalej: najpierw sprzedał wyremontowaną parafialną kamienicę w centrum miasta przy ul. Jana Pawła II swojemu znajomemu ks. Kryńskiemu, czyli Akademii Polonijnej (filia w Gliwicach). Jak mówią Ormianie, budynek z otoczeniem wart jest ponad 1 mln zł. Co stało się z pieniędzmi z transakcji – nikt z parafian nie wie. To jednak nie koniec interesów chciwego klechy. W tym roku sprzedał on wszystkie udziały wspólnoty ormiańskiej w spółce „Masis”, zarządzającej sklepem z tekstyliami w centrum miasta. Żadnego parafianina nie pytał o zdanie. W końcu proboszcz uciekł z parafii, zabierając ze sobą cenne pamiątki kultury ormiańskiej. Ponoć wiele z tych dóbr sprzedał. Nigdy nie rozliczył się z parafią. Wierni szukali go kilka tygodni. Okazało się, że pracuje w Świebodzinie w katolickiej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, a niektóre ormiańskie pamiątki przekazał do diecezjalnego muzeum. Ile z nich ukradł, tego parafianie nie potrafią się dowiedzieć, bo pleban nie chce z nimi rozmawiać. Nie chce także rozmawiać z mianowanym na jego miejsce do Gliwic ks. Arturem Awdalianem, który podjął się uporządkować bałagan pozostawiony przez poprzednika. Tymczasem prymas Glemp zreorganizował strukturę duszpasterską w Gliwicach i mianował… ks. Kowalczyka konsultorem ds. obrządku ormiańskiego w naszym kraju, powierzając mu opiekę nad archiwaliami i przedmiotami kultu Ormian w Polsce, bo ponoć – jak poinformował go ks. Kowalczyk – wspólnota ormiańska wygasła. Nie potwierdzają tego sami zainteresowani ani gliwicki magistrat, gdzie są wpisani do ewidencji.
– Jakim prawem ksiądz wyprzedał cały nasz majątek bez naszej zgody i dodatkowo zagrabił zbierane przez pokolenia drogocenne pamiątki? Domagamy się wyjaśnień od prymasa Glempa – mówi Sikorski, szef Związku Ormian Polskich.

W związku z brakiem reakcji „pierwszego” w polskim Krk – Ormianie zapowiadają powiadomienie prokuratury. Naiwni! Ciągle nie wiedzą, że nie wygrają z grupą trzymającą w Katolandzie władzę.

[2005] FaktyiMity.pl Nr 2(254)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: