Zbiórka pieniędzy na remont świątyni w Bełchowie wzbudza kontrowersje wśród części wiernych

Część wiernych z parafii pw. św. Macieja Apostoła w Bełchowie narzeka na przeprowadzaną zbiórkę pieniędzy. Fundusze mają być przeznaczone na remont dachu zabytkowej świątyni. Ks. Paweł Staniszewski, proboszcz bełchowskiej parafii, mówi wprost: albo uda się zebrać pieniądze na wkład własny na realizację inwestycji dotowanej z funduszy unijnych, albo też utracona zostanie dotacja w wysokości 357 tys. złotych.

Parafia w Bełchowie liczy prawie 5,1 tys. wiernych. W jej skład wchodzą miejscowości z pogranicza powiatów łowickiego i skierniewickiego.

Parafialna świątynia jest wpisana do rejestru zabytków. Murowany kościół został wzniesiony w latach 1865-1867. W latach 1900-1902 dobudowano do niego prezbiterium i kaplicę. Stan kościelnego dachu był tak zły, że niezbędny był jego gruntowny remont. Wyzwanie to podjął w ubiegłym roku ks. Paweł Staniszewski, który administruje parafią od 2009 roku. Wtedy też wykonano pierwszy etap prac konserwacyjnych. Obecnie parafia przymierza się do zakończenia prac, które mogą pochłonąć 700 tys. zł. Połowę z tej kwoty ks. proboszcz pozyskał z programów pomocowych Unii Europejskiej.

– Jeśli inwestycja nie zostanie wykonana do końca tego roku, to dofinansowanie przepadnie – twierdzi Kazimierz Kowara, sołtys Bełchowa Osiedla w powiecie łowickim, a zarazem jeden z 22 członków rady parafialnej. – Brakuje nam 180 tys. złotych wkładu własnego.

Rada parafialna, na prośbę księdza proboszcza, podjęła decyzję o zbiórce datków w całej parafii. Części wiernych nie podoba się, że parafialny „podatek” ustalono na 15 zł miesięcznie. Pieniądze mają być płacone nie od posesji, a od każdej rodziny w niej mieszkającej. Pieniądze mają być zbierane kwartalnie, przez rok.

– Wiele osób narzeka na ten pomysł, a na mszy ksiądz mówił, że opłaty są obowiązkowe. Nie każdego stać na taki wydatek – twierdzi jeden z wiernych.

Pieniądze mają zbierać sołtysi oraz przedstawiciele rady parafialnej na przygotowane do tego celu specjalne listy. Teresa Multan, sołtys Bełchowa Wsi oraz Ewa Pokora, sołtys z Sierakowic Prawych twierdzą, że ludzie do zbiórki podchodzą różnie.

– Jedni sami dzwonią i pytają, jak mogą pomóc, a inni nie chcą dawać – mówi sołtys Pokora.

Ksiądz proboszcz nie rozumie skarg wiernych. – Jeśli kogoś nie stać na to, aby wesprzeć zbiórkę, to nikt go nie będzie z ambony wytykał palcem – zapewnia. – Jeśli chodzi o same listy, to są one potrzebne do rozliczenia dotacji oraz do tego, aby ludzie nie posądzali mnie o defraudację zebranych pieniędzy. W sąsiednim Pszczonowie parafianie składają się na remont już trzeci rok po 20 złotych miesięcznie i nikt tam nie narzeka.

Wśród wiernych krąży plotka, że proboszcz, nie licząc się z portfelami parafian, chce założyć najdroższy miedziany dach. To nieprawda – będzie on wykonany z blachy tytanowo-cynkowej.

[2013.05.24] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: