Wstrząsające wyznanie polskiego księdza: Jestem seksoholikiem i fetyszystą

– Jestem uzależniony od żądzy, która u mnie przejawia się przez masturbację, oglądanie pornografii, gapienie się na ludzi, niezależnie od płci, fantazje erotyczne i romantyczne, fetyszyzm, dzwonienie na numery usług erotycznych, zależnościowe związki – takie wyznanie duchownegoo zostało opublikowane w serwisie internetowym „Gościa Niedzielnego”.

Wstrząsający list został opublikowany w serwisie internetowym „Gościa Niedzielnego”. Anonimowy ksiądz wyznaje w nim swoje skłonności seksualne i problemy, które ciągną się za nim przez całe życie. Miały one zacząć się już w okresie wczesnego dzieciństwa.

Wyznanie anonimowego księdza

Pierwsze moje wspomnienie związane z żądzą sięga wczesnego dzieciństwa. Miałem wtedy może 5 lat. Będąc z mamą na zakupach, zobaczyłem pod sklepem malutkie dziecko w wózku. Zacząłem się z nim bawić, chyba wziąłem go na ręce i wtedy, pod wpływem dotyku jego miękkiego kaftanika, przeżyłem ogromną przyjemność, którą dziś identyfikuję jako podniecenie. Ten wzorzec będzie się powtarzał w mojej chorobie.
źródło: gosc.pl

Dziecięce fascynacje przyszłego księdza zaczęły coraz częściej pojawiać się w okresie dorastania. Już w szkole podstawowej odczuwał „przymus kompulsywnego dotykania koleżanki”. Jak twierdzi, nie był w stanie tego powstrzymać, a jego żądze były coraz silniejsze. Zdawał sobie sprawę z tego, że to, co robi to grzech. Pomimo prób, wracał do swoich praktyk.

Wyznanie anonimowego księdza

Po maturze wstąpiłem do seminarium duchownego. I tutaj mój seksoholizm znów się ujawnił w całej pełni. Wrócił fetyszyzm. Zacząłem dotykać kolegów, którzy mieli miękkie ciuchy (szczególnie jednego). Znów wróciły wyrzuty sumienia. Tutaj też odkryłem masturbację.
źródło: gosc.pl

Ksiądz twierdzi, że z uwagi na swój fetyszyzm, bał się zostać księdzem. Od tych lęków uwolniła go jednak rozmowa z psychologiem. Tymczasem jego seksoholizm rozwijał się, pomimo licznych prób zmiany swojego stylu życia. Zdawał sobie sprawę, że jego działania stoją w sprzeczności z tym, czego sam naucza.

Wyznanie anonimowego księdza

Wiedziałem już, że jestem uzależniony. Miałem świadomość, że sam nie pokonam nałogu. Zacząłem modlić się, by Bóg pozwolił mi spotkać ludzi, którzy mi pomogą. W tym czasie po raz pierwszy przeczytałem w Internecie o uzależnieniu od seksu i o SA. Wtedy pierwszy raz wszedłem na stronę SA. Napisałem maila na wskazany adres. W odpowiedzi otrzymałem numer telefonu, na który miałem zadzwonić i… nie zadzwoniłem.
źródło: gosc.pl

Jakiś czas później, ksiądz zadzwonił jednak pod zdobyty numer telefonu i uzyskał pomoc. – Nadal mam problemy w relacjach z innymi ludźmi, ale wiem, że jestem na właściwej drodze. Ufam, że Bóg jest większy od moich słabości – napisał ksiądz.

Co ciekawe, dzisiaj list ze strony „Gościa Niedzielnego” już zniknął

[2013.09.03] NaTemat.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: