Ofiara księdza pedofila z Tylawy: „Abp Michalik gardzi niewinnymi dziećmi” [ROZMOWA]

– Piętna, które nosimy, nie da się wyleczyć. Można tylko nauczyć się z tym żyć. A przez wypowiedzi arcybiskupa Michalika czujemy strach i obrzydzenie – mówi Ewa Orłowska, jedna z ofiar księdza Michała M., który molestował ją przez 9 lat.

W czerwcu 2004 r., po trzech latach od ujawnienia skandalu w Tylawie, sąd skazał 65-letniego księdza M. na dwa lata więzienia w zawieszeniu za molestowanie sześciu dziewczynek. Ksiądz wkładał ręce pod bluzki dziewczynek i dotykał ich piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał krocza, całował, wkładał palec do pochwy. Kiedy sprawa wyszła na jaw, abp Michalik, ówczesny metropolita przemyski, napisał list do parafian:

Mam nadzieję, że konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę

W ubiegłym tygodniu Michalik, teraz przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, powiedział:

– Wielu molestowań udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były zdrowe. Nadużycie, pojawia się wtedy, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.

Tego samego dnia wieczorem arcybiskup przeprosił za wypowiedź i stwierdził, że był to „lapsus językowy”. Jednak już po tygodniu znów wypowiadał się w podobnym tonie:

– Karygodne są nadużycia dorosłych wobec dzieci, o których wciąż mówią media. Jednak nikt nie zwraca uwagi na przyczyny tych zachowań – mówił arcybiskup. I wymieniał: – Pornografia i fałszywa miłość w niej pokazywana, brak miłości rozwodzących się rodziców i promocja ideologii gender.

Winne są jego zdaniem również „agresywne feministki” walczące o prawo do aborcji, prawo do tworzenia związków osób tej samej płci i prawo do adopcji dzieci przez te osoby.

Rozmowa z Ewą Orłowską

Michał Wilgocki: Kościół mówi o zasadzie „zero tolerancji dla pedofilii”. Wierzy pani w te zapowiedzi?

Ewa Orłowska: Nie. Trudno mi w to uwierzyć, kiedy takie słowa mówi arcybiskup Michalik. Widzę wtedy jego uśmiech. On świadczy o tym, że wcale tak nie myśli.

Arcybiskup mówił w ubiegłym tygodniu, że winę za pedofilię ponoszą dzieci z rozbitych rodzin. Potem przeprosił. Wyjaśnił, że to był lapsus językowy…

– Nie wierzę w to. On tak myślał 13 lat temu i teraz też powiedział to, co myśli. Kiedy zdecydowałam się mówić o księdzu z Tylawy, wysłał list do parafian. I prosił w nim o modlitwę. Nie za ofiary, ale za księdza. Bo to ofiary były wtedy winne, nie ksiądz. Winne tego, że atakują Kościół. To prawda, że dziecko z rozbitej rodziny łatwiej skrzywdzić. Ale jak wytłumaczyć dorosłego, który tę słabość wykorzystuje?

Niespełna tydzień po tych tłumaczeniach arcybiskup powiedział, że winne są pornografia, agresywne feministki, ideologia gender…

– Słyszałam te tłumaczenia. To ja pytam – po co ksiądz ogląda pornografię? Arcybiskup swoimi wypowiedziami pokazuje, że gardzi niewinnymi dziećmi. Niszczy w nas jeszcze bardziej i tak kruche poczucie bezpieczeństwa i miłości. Piętna, które nosimy, nie da się wyleczyć. Można było tylko nauczyć się z tym żyć. A przez jego wypowiedź czujemy strach i obrzydzenie.

Ksiądz molestował panią, kiedy miała pani cztery lata. Od tamtych wydarzeń minęło już sporo czasu. Udało się pani stanąć na nogi?

– Nie. Nie rozmawiam z ludźmi, jem tylko tyle, żeby przeżyć i nie wpaść w anoreksję. W pracy wszyscy myślą, że jestem towarzyska, ale to taka maska. Kiedy wracam do domu, zamykam się i prawie z nikim nie spotykam. Nie umiem normalnie żyć i chyba już nigdy mi się to nie uda. Tamte koszmary nie dają mi spać.

Jak reagują rodzina, znajomi, sąsiedzi? Rozumieją?

– W sądzie, kiedy zapadał wyrok na księdza, ludzie wyzywali mnie od kurew. A ksiądz siedział na ławie oskarżonych i nic nie zrobił. Nie zwrócił im nawet uwagi. Oni myśleli, że zmyślam.

Mówi pani, że od wielu lat próbuje dojść do siebie i się leczyć. Brała pani udział w terapii? Czy Kościół zaoferował jakąś pomoc w jej sfinansowaniu?

– Nie. Za wszystko płaciłam ze swoich pieniędzy. Od Kościoła, choć minęło tak wiele lat, nie usłyszałam nawet prostego słowa „przepraszam”.

Ks. Józef Kloch zapowiedział, że wziąłby udział w spotkaniu z ofiarami pedofilii. Przyszłaby pani na takie spotkanie?

– Z księdzem Klochem może tak, bo widzę, że to, co mówi, mówi szczerze. Ale nie wiem, czy wzięłabym udział w takim spotkaniu, gdyby miał na nie przyjść arcybiskup Michalik. Mogłabym nie wytrzymać i powiedzieć kilka słów za dużo.

Nie wybaczy pani arcybiskupowi?

– Chyba nie potrafię. Mam nadzieję, że arcybiskup w końcu się przekona, ile wyrządza szkody. Może powinien po prostu usiąść i czytać Pismo Święte. Bo wydaje mi się, że nie wie, czego nauczał Jezus.

Jest pani osobą wierzącą? Nie odwróciła się pani od Kościoła po tym wszystkim?

– Nadal chodzę do kościoła i wierzę w Boga. Wierzę, że są także dobrzy księża.

[2013.10.17] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: