FiM – Bez tożsamości

Sfałszowane badania DNA, podmieniona trumna, kneblowanie mediów – tymi sposobami siostry franciszkanki z Lasek starają się ukryć prawdę o tym, że ich wybitna koleżanka miała syna.

– Siostry z Lasek robią wszystko, abym nie odzyskał tożsamości. Jak to się dzieje, że w kraju, gdzie podobno jest demokracja, żyję 72 lata na fałszywym akcie urodzenia – zastanawia się Ewaryst Walkowiak. Takie nazwisko figuruje w dowodzie osobistym człowieka, który po kilkuletniej batalii doprowadził do tego, że kaliski sąd rodzinny orzekł, iż ani matka, ani ojciec, których wpisano mu do aktu urodzenia, jego rodzicami nie są. Tę prawdę poznał Ewaryst w roku 2003 i od tego czasu robi wszystko, aby niezawisły sąd uznał również to, że jego matką jest Helena Halina Lossow, spadkobierczyni ogromnego majątku rodziny Lossowów i Niemojewskich, franciszkanka z Lasek (por. Matka Joanna, „FiM” 6, 7, 8/2012), szykowana na ołtarze matka polskiego ekumenizmu. Franciszkanki z Lasek najpierw długo strzegły swojej tajemnicy, a teraz, gdy powoli wycieka im ona przez palce, jak lwice bronią swojego nadwyrężonego honoru.

Zakonnica powiła syna jeszcze zanim poszła do zgromadzenia, a mimo to siostry stają na głowie (posuwają się nawet do fałszerstw i zastraszania), aby tę tajemnicę Ewaryst zabrał ze sobą do grobu. On jednak zaszedł już tak daleko, że nie zamierza się cofać. Kiedy ponad wszelką wątpliwość ustalono, że para z aktu urodzenia Ewarysta bynajmniej nie spłodziła, kaliski sąd zlecił ekshumację siostry Joanny w celu pobrania próbki DNA i porównania jej z DNA Ewarysta. Wtedy siostry franciszkanki sięgnęły po broń ostateczną i w ramach zabezpieczenia przedprocesowego uzyskały zgodę warszawskiego sądu na to, aby zakazać Walkowiakowi opowiadania o swojej matce. Pełnomocnik franciszkanek, podpierając się tym wyrokiem (obecnie oddalonym przez sąd apelacyjny), usiłował uciszyć także „FiM” i zakazywał nam pisania o sprawie (por. 30/2013).

A tymczasem nabrała ona rumieńców.
# Przed sądem w roli kuratora nieżyjącej zakonnicy wystąpiła jej kuzynka, która macierzyństwo Joanny potwierdziła, mówiąc wprost, że w rodzinie nie była to żadna tajemnica! Jedną z osób, która zeznawała, że Joanna jest matką Ewarysta, był lekarz asystujący przy jego porodzie.

# W marcu 2013 r., tuż przed ekshumacją, Walkowiakowie dostali telefon, że coś się dzieje na cmentarzu w Laskach. Pojechali. W końcu w swej drodze przez mękę udowodnili instytucji Kościoła wiele kłamstw, przekrętów i nieprawidłowości. I tym razem alarm nie okazał się fałszywy. Przy grobie zakonnicy zastali ziemię w workach oraz kamienie. Według ich informatora, siostry przygotowywały się do zamiany krzyży. – Powiedziano nam, że chcą krzyż z nazwiskiem Joanny przenieść na sąsiedni grób – mówią Walkowiakowie. W dniu ekshumacji osobiście pilnowali, by rozkopano właściwą mogiłę. Wydawało się, że nic ich już nie zdziwi. Zaskoczył ich jednak wynik badania DNA przeprowadzonego w zakładzie medycyny sądowej w Poznaniu. Okazało się bowiem, że siostra Joanna (a raczej osoba, do której należała pobrana z grobu tkanka) spokrewniona z Ewarystem nie jest. Taki dokument kwestię powinien skończyć. Nic podobnego.

# W październiku tego roku odbyła się kolejna sprawa o uznanie macierzyństwa s. Joanny Lossow w stosunku do Ewarysta. Sędzia podważyła wyniki badań poznańskich (nie tylko z tego powodu, że pracownicy instytutu popełnili wiele błędów, ale też dlatego, że poproszony przez sąd o konsultację instytut z Gdańska zasugerował ponowną ekshumację…). Kropkę nad „i” postawił pracownik firmy pogrzebowej, której sąd zlecił nadzorowanie przeprowadzania ekshumacji. Zeznał on, że w grobie Joanny były prawdopodobnie dwie trumny, choć tabliczka na krzyżu mówiła o jednej. Czyja tkanka znalazła się w bloczku parafinowym dostarczonym do Poznania – tego nie wiadomo.

Aby potwierdzić hipotezę, że w grobie Joanny znajdują się dwie trumny, sędzia Donata Rodecka-Ratajczak zezwoliła na badanie georadarem.

# W październiku Ewaryst wraz z żoną Marią przyjechał na cmentarz w Laskach, aby uczestniczyć w zleconym przez sąd badaniu. Zarządca cmentarza wraz z siostrą franciszkanką z Lasek nie wyraził zgody na wejście na cmentarz, pojawiła się ochrona zakonna oraz pracownicy administracji zakonu sióstr FSK w Laskach. Tłumaczyli, że cmentarz jest prywatny. Po chwili na parkingu pojawiło się trzech policjantów oraz sam komendant. Po kilkunastu minutach – kolejnych trzech. Mimo że Ewaryst wylegitymował się sądowym postanowieniem, funkcjonariusze spisali wszystkim dowody osobiste. Cały cyrk trwał kilka godzin. W końcu funkcjonariusze wyrazili zgodę na badanie, ale pod warunkiem, że za bramą zostanie cały sprzęt do rejestracji. – Mnie, męża i pełnomocnika męża pilnowało sześciu policjantów, ochrona zakonna oraz pracownicy Lasek. Zastanawiamy się, na czyje polecenie policja poświęciła tyle czasu i kto za to zapłaci, bo przecież sąd nie nakazał uczestnictwa policjantów! Szok przeżyliśmy, gdy weszliśmy na cmentarz, ponieważ na grobie Joanny była usypana świeża mogiła (na zdjęciu). Siostra wyjaśniła, że trzy dni temu była ekshumacja – opowiadała Maria. To kłamstwo, bo ekshumacja była, ale pół roku wcześniej.
~~~
Nieoficjalne wyniki opisanych badań georadarem już znamy, ale – jak na razie – nie możemy o nich pisać. Do sprawy wrócimy.

[2013] FaktyiMity.pl Nr. 45(714)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: