Dzwony przeszkadzają mieszkańcom. Parafia: Sztuczny problem

Część mieszkańców LSM skarży się na bardzo głośne dzwony kościoła św. Józefa. Tłumaczą, że rano nie mogą się wyspać, a po południu odpocząć. Parafia uważa, że to wymyślony problem.

Parafia św. Józefa przy ul. Filaretów obejmuje osiedle Adama Mickiewicza. Codziennie, podobnie jak w innych kościołach wiernych na msze wzywają dzwony. Jednak nie wszystkim to się podoba. Ponieważ kościół stoi w centrum dużego osiedla, a w jego sąsiedztwie jest sporo bloków, część mieszkańców ulic Wallenroda, Rymwida i Filaretów narzeka, że dzwony biją zbyt głośno. „Pomimo szeregu próśb mieszkańców (…) w dalszym ciągu używacie bardzo głośnych dzwonów kościelnych. W roku 2010 prowadzono akcję zbierania podpisów pod petycją w tej sprawie, niestety – tchórzostwo niektórych ‚pobożnych’ mieszkańców, bojących się narażenia księżom z Parafii św. Józefa, doprowadziło do przerwania tej akcji” – pisze w liście do parafii jeden z mieszkańców ul. Wallenroda.

Kopia tego listu trafiła do „Gazety”. Mieszkańcy mają wiele pretensji do proboszcza, że nie chce przynajmniej nieco wyciszyć dzwonów. Według nich ludzie, którzy chcą rano trochę dłużej pospać, nie mają na to szans. Dzwony zaczynają bić o godz. 6.30. Podobnie jest po południu, kiedy spora część ludzi chciałaby po przyjściu z pracy odpocząć i się zrelaksować. „Czy się godzi wmawiać ludziom, że to dzwonienie głośne – to na chwałę Bogu? Czy się godzi tak głośno dzwonić w gęsto zabudowanej dzielnicy, skoro można dzwony wyciszyć (dokona tego zakład ludwisarski) – adresy w Internecie? Czy się godzi wreszcie – nie liczyć się zupełnie z ateistami, którzy nie chcą słuchać dzwonów, a także – nagłośnionych mszy i obrzędów?” – pyta mieszkaniec ul. Wallenroda.

O odpowiedź na te zarzuty poprosiliśmy parafię św. Józefa. Kiedy zadzwoniliśmy do kancelarii, usłyszeliśmy tylko, że jest to „wymyślony” i sztuczny problem. – W innych krajach nikt nie robi problemu z głośnych nawoływań z meczetów – powiedział jeden z księży. Ale po oficjalny komentarz odesłał nas do proboszcza ks. Stanisława Dziwulskiego.

Kiedy do niego zadzwoniliśmy, osoba, która odebrała telefon, ucięła: – Ksiądz proboszcz jest chory. Nie ma zastępcy. Dziękuję.

I rzuciła słuchawką.

Ks. Krzysztof Podstawka, rzecznik arcybiskupa lubelskiego: – Nie słyszałem o żadnych protestach przeciwko zbyt głośnym dzwonom. Z tego, co wiem, żadne pismo w tej sprawie do nas nie wpłynęło. Oczywiście takie sytuacje zdarzają się w kraju, ale to pojedyncze przypadki.

[2013.03.13] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: