Ksiądz podejrzany o pedofilię musiał odejść. Przez dociekliwych parafian

– Przysłano nam kapłana podejrzewanego o pedofilię – wykryli grudziądzcy parafianie. Po plotkach, które się rozeszły i programie w telewizji, ksiądz został przeniesiony. Biskup toruński wyjaśnia sprawę.

Nic tak nie denerwuje ludzi i nie rozpala ich wyobraźni w ostatnim czasie jak dwa słowa: ksiądz pedofil.

Oba zaczęły krążyć w rozmowach grudziądzan z parafii w Tarpnie. Oba wypowiadano w kontekście nowego księdza, który w wakacje pojawił się w parafii. I niespodziewanie zniknął w ostatnich dniach. – Słyszałem o przeszłości tego kapłana, ale tylko z plotek – mówi parafianin, który zastrzega nazwisko. – To zwykły ksiądz. Niczym się nie wyróżniał. Odprawiał czasami mszę świętą, czasami spowiadał.

– Przysłano do pracy w naszej parafii kapłana podejrzewanego o pedofilię – mówi z kolei bez ogródek grudziądzanka z ul. Elbląskiej. - Sprawdziłam w internecie. Jak się wpisze jego imię i nazwisko, aż roi się od oskarżeń dawnych ministrantów. Moja znajoma boi się przez niego wysłać dziecko na przygotowania do komunii świętej. Lepiej, żeby takich duchownych odsuwano od posługi kapłańskiej.

Dociekliwi parafianie trafili też w sieci na archiwalny program „Po prostu”, który wiosną został wyemitowany w telewizyjnej „jedynce”. W materiale tym ich nowy ksiądz – wówczas jeszcze proboszcz parafii w Mszanie pod Brodnicą – oko w oko stanął z mężczyzną, który przed kamerami oskarżył go o molestowanie. Kapłan częściowo przyznał się do krzywdzenia chłopców. Z telewizyjnego programu wynika, że duchowny miał gwałcić ministrantów już w 1985 r., kiedy był wikariuszem w Kartuzach na Kaszubach. W 1987 roku został proboszczem w Mszanie. Również tam reporterzy znaleźli mężczyzn, którzy opowiedzieli im o wieczorach spędzanych u księdza.

Po wyemitowaniu materiału oskarżany duchowny wyjechał z Mszany, aby po kilku miesiącach… pojawić się w Grudziądzu, w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jak zapewnia jej proboszcz ks. kan. Zbigniew Gański, nowy ksiądz nie miał kontaktu z dziećmi i ministrantami.
– Odprawiał msze, spowiadał i prowadził kółko różańcowe dla starszych parafianek – zapewnia ks. Gański.

Jak ustaliliśmy ksiądz w październiku opuścił parafię. Gdzie trafił? To tajemnica.Czy toruński biskup Andrzej Suski nie stosuje się do ogłoszonej przez Kościół zasady „zero tolerancji” wobec duchownych, których posądzono o molestowanie seksualne? I pozwala im dalej na sprawowanie posługi?

Kuria diecezji toruńskiej odmówiła nam komentarza, odsyłając jedynie do opublikowanego w tej sprawie wczoraj oświadczenia. Wynika z niego, że na początku października do biskupa zgłosił się jeden z poszkodowanych przez duchownego mężczyzn. Kuria zapewnia, że od zgłoszenia skargi, biskup podejmował działania zgodne z aktualną instrukcją kościelną oraz informuje, że trwa postępowanie wyjaśniające.

Sprawdziliśmy, wobec podejrzewanego o pedofilię księdza nigdy nie toczyło się postępowanie prokuratorskie. Nie ciążą na nim również żadne kary kościelne.

[2013.10.25] Pomorska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: