FiM – Beczka śmiechu

W Kielcach znaleźliśmy dwóch księży: awanturnika i człeka przyzwoitego. Ten pierwszy to zwykły księżulo, a drugi jest jego szefem, czyli biskupem.

Ksiądz proboszcz Marian Janus z parafii św. Stanisława postanowił zaprowadzić swoje porządki. Pod koniec kwietnia  ogłosił  wiernym  z  ambony, że  jedyna  na  osiedlu  świetlica  środowiskowa działa na zasadach sekty – i to groźnej – a każdy, kto ośmieli się  posłać  tam  swoją  pociechę,  musi się  liczyć  z  konsekwencjami.  Powtarzał  to  na  każdej  mszy.  Kara,  jaką ksiądz ustalił za nieposłuszeństwo, była prosta: niedopuszczenie do Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania. 

# # #

Barwinek  to  jedno  z  kieleckich blokowisk, na którym – według szacunków Wiesławy  Drosio z  Miejskiego  Ośrodka  Pomocy  Rodzinie –  mieszka  około  2,5  tysiąca  rodzin. Wśród  nich  bardzo  wiele  matek  samotnie wychowujących dzieci, a także rodzin wielodzietnych. To przede wszystkim  dla  nich  działa  świetlica środowiskowa  „Beczka”,  stworzona przez Stowarzyszenie Chrześcijańskie „Miejsce dla Ciebie”.

Tutaj oprócz odrabiania lekcji pod okiem nauczycieli i pedagogów dzieci mają zajęcia m.in. z języka angielskiego i obsługi komputera. Mogą także  należeć  do  różnych  klubów  zainteresowań  –  filmowego,  dyskusyjnego, majsterkowicza czy kuchcika. Do sposobu prowadzenia świetlicy nie mają żadnych zastrzeżeń instytucje, które  ją  nadzorują.  Wręcz  przeciwnie, wskazują one na duże i pozytywne zaangażowanie prowadzących oraz nieocenioną pomoc dla dzieci. Mimo  to,  po  apelu  proboszcza, większość rodziców przestała wysyłać swe pociechy na zajęcia, więc „Beczka” zaczęła świecić pustkami, co oznaczało jej rychły koniec.

# # #

Parafianie księdza Janusa mówią bez  ogródek,  że  to  wielki  materialista. Dlaczego nagle zaczęła mu przeszkadzać świetlica?
– Przecież to proste. Jeśli ktoś tak jak on kocha pieniądze, to za żadne skarby nie odpuści żadnego źródła gotówki.  Szkoda,  że  zachowuje  się  jak pies ogrodnika – sam nie ma świetlicy, nie pomaga dzieciakom, a zabrania innym – wyjaśnia parafianka.

O  jaką  gotówkę  chodzi  w  tym przypadku?  Prowadzący  świetlicę otrzymują na nią dotację w wysokości  54  tys.  zł  rocznie.  Jest  to  jedynie połowa tego, co potrzebują, aby funkcjonować, dlatego z ulgą korzystają z dobroci sponsorów i darczyńców, dzięki którym mogą zapewnić dzieciom ciekawe zajęcia. Na liście owych  darczyńców  znalazł  się  Kościół  Chrześcijański  „Wieczernik”, w 1994 r. oficjalnie wykluczony przez biskupa  kieleckiego Kazimierza Ryczana z  Kościoła  katolickiego. Właśnie  ten  fakt  wykorzystał  proboszcz  Janus,  przedstawiając  prowadzących  „Beczkę”  jako  wstrętnych sekciarzy. Oni  się  jednak  ni  w  ząb  z  tymi zarzutami zgodzić nie mogli, bowiem – jak przekonują – nie są w żadnym razie  organizacją  wyznaniową,  tylko charytatywną,  a  co  więcej  –  nikogo z przychodzących nie pytają, do jakiego Boga kieruje swoje modły.
– Moje dzieci chodzą do świetlicy  już  od  dawna  i  nigdy  nie  słyszałam od nich o żadnej próbie indoktrynacji.  Nie  mam  pojęcia,  jak  inaczej miałabym im zorganizować czas, tym bardziej że sama zwykle pracuję  popołudniami.  Dzięki  świetlicy mam przynajmniej pewność, że dzieciaki  są  bezpieczne  –  wyjaśnia  jedna z matek. – Nie rozumiem też, za co proboszcz chce karać dzieci nieudzieleniem  sakramentu.  Jak  mam wytłumaczyć mojej córce, że nie może spotykać się ze swymi przyjaciółmi? – dodaje.

Dzięki ogromnej determinacji prowadzących świetlicę nie będzie się już musiała nad tym zastanawiać. Ponieważ proboszcz za żadne skarby świata nie chciał rozmawiać z „sekciarzami”,  a  już  w  ogóle  ani  mu  się  śniło, żeby  wycofać  swoje  słowa,  pojechali do biskupa Ryczana.
– Sprawy idą w dobrym kierunku – cieszył się po tej wizycie Krzysztof Jakubowski, przedstawiciel stowarzyszenia, a radość była uzasadniona, bowiem biskup obiecał całą sprawę wyjaśnić podczas bierzmowania, na które nazajutrz wybierał się do parafii.

# # #

W kościele zebrali się wszyscy zainteresowani, bo przecież biskup przepraszający za swego podwładnego to w  Polsce  sprawa  bez  precedensu. I rzeczywiście – ku zaskoczeniu i uciesze zebranych biskup ogłosił: „Stowarzyszenie »Miejsce dla Ciebie« jest legalnie  działającą  organizacją  zarejestrowaną w kieleckim sądzie. Tworzą je osoby z różnych środowisk, wspólnot  i  kościołów.  Prowadzi  świetlicę »Beczka«  finansowaną  przez  miasto i  darczyńców.  Czy  to,  co  robi,  jest dobre  i  godne  poparcia?  Każdy,  kto czyni dobro, godny jest poparcia. Czy dzieci  powinny  tam  chodzić?  To  zależy od rodziców. To oni decydują, kto i  gdzie  kształci  ich  dzieci.  Proszę niedyskryminowanie osób, które do świetlicy uczęszczają”.

Słowa  hierarchy  od  razu  ciałem się stały. Dzieciom nie trzeba było dwa razy powtarzać, aby wróciły do przerwanych w świetlicy zajęć.

Śmiech  człowieka  ogarnia  na  to rozdwojenie kościelnej jaźni. Ale i miło  stwierdzić,  że  mamy  również  mądrych  biskupów.  W  odróżnieniu  od niektórych proboszczów…

[2007] FaktyiMity.pl Nr 21(377)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: