FiM – Gadu-gadu nocą

Znany ksiądz z Częstochowy doprowadził do rozbicia małżeństwa. Za romans z matką kilkuletniego dziecka został ukarany przez arcybiskupa… tłustym probostwem.

Biskupi co i rusz wycierają sobie buzie rodziną. Po prostu nią gardzą. Podczas niedawnego spotkania Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu „strona kościelna ponownie zwróciła uwagę na potrzebę wspierania rodzin w kontekście przemian demograficznych” – dowiadujemy się z oficjalnego komunikatu. „Rodzina nie otrzymuje w Polsce wystarczającego wsparcia i jest ciągle niedowartościowana” – grzmiał 26 czerwca przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Józef Michalik, prezentując dziennikarzom konkluzje zebrania plenarnego tegoż gremium, zaś w dokumencie podsumowującym nasiadówkę hierarchowie napisali: „Biskupi zwracają się też do samych rodzin, by za najważniejsze dla siebie zadanie uważały narodziny dzieci i ich wychowywanie. Zrówną troską niech dbają o budowanie więzi rodzinnych i pogłębianie sakramentalnej jedności małżeńskiej, chroniąc w ten sposób polskie rodziny przed tragedią rozwodów”. A jak świątobliwi mężowie realizują te hasła w praktyce?

Oto pierwszoplanowe postaci historii, którą za chwilę ujawnimy:
# ksiądz Marian – od roku proboszcz bardzo dochodowej parafii nieopodal Częstochowy. Wcześniej sprawował kierowniczą funkcję w archidiecezjalnej instytucji zajmującej się szkoleniem kościelnego narybku;
# Karolina – rozwódka, matka 6-letniego Marcina, pracuje w salonie kosmetycznym;
# Marek – były małżonek Karoliny, ojciec Marcina, biznesmen.

W epizodzie pojawi się metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak i ks. dr A. P.– przełożony ks. Mariana, zaś akcja rozgrywa się w okresie, gdy ten ostatni pracował w centrali archidiecezji, a Karolina i Marek byli jeszcze małżeństwem.

Wielebny Marian poznał Karolinę podczas zabiegu upiększającego. Nabrał na nią ochotę tak wielką, że zaczął regularnie odwiedzać salon. Dowiedział się, że jest mężatką i ma maleńkie dziecko, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało, gdy zaprosił kobietę na pierwszą
randkę. Wkrótce zaczęli uprawiać seks, wykorzystując do tego zaplecze… kaplicy cmentarnej, w której Marian odprawiał od czasu do czasu msze. W swojej garsonierze nie mógł przyjmować kochanki, bo chałupa (na zdjęciu) była zbyt widoczna dla jego kolegów i podopiecznych. Ponieważ Karolina nie miała pełnej swobody ruchów (kwestia alibi wobec męża), szybkie „numerki” załatwiali w jej samochodzie. Organizowali to w ten sposób, że wieczorem podjeżdżała na ul. Królowej Bony (okolica rezydencji partnera), on w stroju maskującym szybciutko wskakiwał do auta i już razem udawali się w bardziej ustronne miejsce, gdzie w pośpiechu dawali upust pożądaniu. A było ono doprawdy ogromne, bowiem w przerwach między spotkaniami Marian z Karoliną niemal codziennie bzykali się też wirtualnie za pośrednictwem komunikatora internetowego Gadu-Gadu. Oto fragmenty ich rozmów (wytłuszczonym drukiem cytujemy duchownego):
– Możesz swobodnie rozmawiać?
– Ja tylko po nocach mogę, bo w ciągu dnia to nie da rady.
– A dostanę buziaka?
– Ależ ty szybko piszesz.
– Ja wiele rzeczy szybko robię.
– O paru sama się przekonałam.
– Pewnie jesteś głodna lub spragniona? Możesz mnie zjeść.

Kobieta była jak najbardziej „za”, ale obgryzanie nosa i ucha górnych części ciała jakoś jej nie nasycało.
– To może pępusio? Myślę, że brzuszek ma więcej kalorii.
Po kilku minutach tego typu przekomarzań Marian przechodził do gry wstępnej:
– Przytulę troszkę, jeśli mogę?
– Jasne, że możesz.
– Teraz leżę na pleckach. Przytul się do brzusia. Ułóż się obok mnie i połóż kolanko na brzuszku.
– Już się robi: prawe kolanko na brzuszku, a dłoń smyra za uszkiem.
– Ale milutko. Jak ty potrafisz miło całować i dotykać. Wspinasz się na mnie, a ja głaszczę twoje plecki.
– Obejmę cię kolankami na wysokości bioder i wycałuję. Masz jakieś specjalne życzenia co do miejsca?
– Zniżasz się, całując brzusio, głaszczę twoje plecki, a teraz szybciutko wędruję na twoją pupcię…
– Pozwól mi GO dotknąć!
– Tak, dotykaj. Wiesz, że chciałbym GO poczuć w tobie.
– Też już za tym tęsknię i to bardzo…
– Unieś pupcię na chwilkę wysoko, chwyć GO w dłoń…
Ciąg dalszy to już po prostu seks: klasyczny, oralny („Uwielbiam, jak mnie całujesz swoim zwinnym języczkiem” – zachwycała się Karolina) lub analny, z drobiazgowymi opisami, kto komu i gdzie merda paluszkiem, po czym się ślizga i co wylizuje…

Po wzajemnej werbalnej masturbacji następowało standardowe:
– No, lulaj słodko. Szkoda, że beze mnie.
– Dobranoc. I pamiętaj wyczyścić archiwum – przestrzegał każdorazowo wielebny, żeby rozemocjonowana partnerka nie pozostawiła przypadkiem w komputerze śladów ich seksualnych igraszek.
Często dochodziło do sytuacji, że Karolina nie mogła rozmawiać, ale kapłan był cierpliwy:
– Od nadmiaru wrażeń wczoraj usnęłam dopiero nad ranem. Ty pewnie też się nie wyspałeś – zagadnęła po jednym ze spotkań na cmentarzu.
– Było cudownie…
– Przepraszam cię na chwilkę, bo Marcinek właśnie wrócił od babci i muszę go położyć spać. Poczekasz?
– No pewnie. Zawsze jest mi lepiej, jak zaczynasz się do mnie przytulać (wysyłane ikonki symbolizowały uściski –dop. red.), bo myślę wtedy o naszych wieczornych podróżach, słodkich pocałunkach. O tym, że pozwalasz mi dotykać swoich piersi, bioderek… Uwielbiam dotykać twoje magiczne ciałko.

A gdy dzieciak już usnął:
– Nie przeszkadza ci to, co jest na moim bioderku?
– Wręcz przeciwnie.
– Chyba źle zrozumiałaś.
– Czy to coś ma 22 centymetry?
– Nie, mam na myśli majteczki. Zdejmij mi je ustami, bo ON zaraz je rozerwie.
– Zmarzniesz.
– Jak zdejmiesz, to mi się zrobi gorąco.

I dalej wiadomo…
Mimo owych rzekomych „22 centymetrów” kapłana nękała niepewność:
– Czy nie jest zbyt mały? Powiedz, bo to dla mnie bardzo ważne! – nieustannie dopraszał się zachwytów nad rozmiarami swojego przyrodzenia.

Częstokroć rozmowy na Gadu-Gadu tak bardzo podniecały kochanków, że nie było zmiłuj i musieli się spotkać w realu:
– Marek i Marcinek są w domu?
– Już śpią. Przecież jest po 23!
– Nic nie zaproponujesz?
– Myślę, że lepiej zostańmy w domku. Boję się, że jak będziemy tylko zaspokajać nasze doznania cielesne, to ja ci się znudzę, a poza tym jestem dzisiaj zbyt płaczliwa i nie chcę, żebyś patrzył na taką mazgaję.
– Chętnie popatrzę.
– A ty możesz wyjść? Wiesz, że jestem szalona.
– No jasne. Będziesz autkiem?
– To za kwadrans na Królowej Bony.

I dalej wiadomo…
Księdzu Marianowi wreszcie się znudziło bądź poczuł jakiś swąd:
– Wiesz, czasem mam takie wrażenie, że brniemy coraz dalej. W moim życiu osobistym wiele się zmieniło, ale i tak za przejażdżkami tęsknię. I proszę, nie pytaj, co się zmieniło.

Doprowadził do kolejnego spotkania w samochodzie. Był szybki seks, a po powrocie do domu napisał:
– Po 23 latach wróciła moja stara miłość. Dlatego dziś powiedziałem, że tym razem zrobiłem TO tylko dla ciebie. Nie chcę z tobą tracić kontaktu, ale wolałem być szczery. Potrafisz mnie takiego zaakceptować?

Odpowiedziała mu dwa dni później:
– Nie chciałam ci pisać, że okropnie się poczułam i straciłam przytomność. Marek musiał wezwać pogotowie i wylądowałam w szpitalu na intensywnej terapii…

###

Gdy do Marka zaczęło docierać, że jest rogaczem, z pomocą informatyka zabezpieczył całą – liczącą ponad 100 stron maszynopisu – dokumentację kontaktów żony z księdzem i wystąpił o rozwód. Sąd rozwiązał małżeństwo, orzekając o wyłącznej winie Karoliny, i ograniczył jej prawa do wychowania syna.
– Po uprawomocnieniu wyroku udałem się do księdza A. P. z pytaniem, co zamierza zrobić, wiedząc, że jego podwładny przez wiele miesięcy rozwalał małżeństwo, uprawiając seks z moją żoną i matką naszego dziecka. Usłyszałem, że to niemożliwe, a ja zapewne przyszedłem wyłudzić pieniądze. Gdy przedstawiłem zdjęcia oraz dokumenty, obiecał sprawdzić, o co chodzi, i ewentualnie przeprowadzić z księdzem Marianem rozmowę dyscyplinującą – tak Marek wspomina wizytę w jednej z najważniejszych instytucji archidiecezji.

Jaki był efekt? Trzy miesiące później abp Nowak przeniósł sprawcę na probostwo. Spełnił w ten sposób jego marzenia o samodzielnej placówce oraz radykalnie poprawił jego sytuację materialną..

PS Imiona osób zostały zmienione

[2011] FaktyiMity.pl nr 28(593)/2011

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: