FiM – Kto za nim stoi?

Księża  powodują  wypadki drogowe  jak  tysiące  Polaków. Tyle że gdy już dojdzie do tragedii, liczą na bezkarność. I zazwyczaj nie mylą się.

12 lutego bieżącego roku około godziny 18.30 ks. Krzysztof Tryk, wikary  z  Borowa  w  gminie  Annopol, wracał z imprezki, która odbywała  się  u  nauczycielki  w  Kolonii Gościeradów.  W  samochodzie  nie był  sam,  choć  teraz  stara  się  to skrzętnie  ukryć.  W  pewnej  chwili, gdy  mijał  Gościeradów  Plebański, przed  maską  jego  zielonego  volkswagena golfa wyrósł człowiek. Kierowca odruchowo wcisnął hamulec, ale samochód po uderzeniu w człowieka  toczył  się  jeszcze  kilkadziesiąt metrów.

To, co się działo wówczas na drodze,  widziało  kilka  osób,  ale  boją się  zeznawać.  Pani Halina,  matka przejechanego  33-letniego Sławomira  Wójcika,  wielokrotnie  była później  na  miejscu  zdarzenia. Z rozmów z ludźmi i ze śladów wypadku na drodze wysnuła następujące wnioski:
–  Ksiądz  potrącił  samochodem mojego  syna,  potem  wlókł  go  pod autem  kilka  metrów,  a  następnie przejechał po nim. Odjechał z miejsca wypadku, po czym zawrócił, gdyż zauważył  nadjeżdżający  z  przeciwka samochód osobowy. Potem opowiadał, że był przekonany, iż przejechał  psa.  Do  dziś  nie  wiadomo, kto zadzwonił po pogotowie, w każdym  razie  karetka  przyjechała  za późno,  gdy  właściwie  nie  było  już szans na uratowanie ofiary.

Dla  rodziców  śmierć  syna  jest oczywiście olbrzymią tragedią – tym większą,  że  są  pewni,  iż  ktoś  celowo  broni  księdza  i  fałszuje  obraz przebiegu zdarzeń.

Jak inaczej można wytłumaczyć zachowanie policji z Gościeradowa, skoro  nawet  nie  zbadała  alkomatem kierującego volkswagenem księdza ani nie zabezpieczyła śladów na miejscu wypadku.
–  Zapewne  dlatego  po  trzech miesiącach tak prowadzonego śledztwa umorzono je – mówi pani Halina. – Odwołaliśmy się więc do Prokuratury Okręgowej w Lublinie i czekamy na kolejne dochodzenie.

Ludzie we wsi zbulwersowani są dodatkowo  zachowaniem  księdza proboszcza  z  Gościeradowa,  który sprawuje dziekański nadzór nad parafią sprawcy wypadku.
–  Gdy  przyszło  do  pogrzebu Sławka,  ks. Andrzej  Kontek robił z  tym  jakieś  dziwne  problemy,  co wnerwiło wszystkich, a do tego nasz proboszcz nie miał żadnych skrupułów,  by  zainkasować  700  złotych – mówi zbulwersowana pani Aniela.
– A przecież Sławek był niegdyś ministrantem i został zabity przez księdza.

Nie udało nam się porozmawiać z  księdzem  Krzysztofem  Trykiem. Niedawno został przeniesiony na inną parafię i starannie unika kontaktów z dziennikarzami. Nikt nie wątpi,  że  wikaremu  włos  z  głowy  nie spadnie. Policja nawet na moment nie  zatrzymała  mu  prawa  jazdy, a  uszkodzony  samochód  szybciutko wyglądał jak nowy.

Kto kryje wikarego? We wsi słyszy  się  na  ten  temat  różne  zdania. Mieszkańcy  opowiadają,  że  ojciec dziewczyny,  z  którą  jechał  wikary owego  feralnego  dnia,  jest  prominentnym działaczem w tutejszym samorządzie. I ten właśnie trop podpowiadamy lubelskiej prokuraturze!

[2006] FaktyiMity.pl Nr 30(334)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: