FiM – Sromota Wargi

Kościół to podobno nie tylko duchowni Kościół to podobno nie tylko duchowni i duży budynek zwieńczony krzyżem,  i duży budynek zwieńczony krzyżem, lecz przede wszystkim wspólnota lecz przede wszystkim wspólnota wiernych, mających coś do powiedzenia.  wiernych, mających coś do powiedzenia. Tyle teoria…

Słupca, 14-tysięczne miasto powiatowe  w  województwie  wielkopolskim.  Jeśli chodzi  o  jurysdykcję  kościelną – własność metropolity  gnieźnieńskiego,  arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, który swoim  plenipotentem  w  Słupcy  uczynił 67-letniego księdza kanonika, Józefa Wargę (na  zdjęciu),  dziekana  i  proboszcza  reprezentacyjnej  parafii  pod wezwaniem św. Wawrzyńca.

Ks.  Warga  przysparza  kurii  sporo  kłopotów,  bo  zamiast  spokojnie strzyc  owieczki,  zmaga  się  z  działającą  w  podziemiu  grupą  wyjątkowo upierdliwych spiskowców, którzy dążą do wykopania z miasta plebana. Nie  przebierając  w  środkach,  objęli go tak ścisłą inwigilacją, że nawet do łóżka mu zaglądają. A na domiar złego, wszystko, co zobaczą, drobiazgowo zapisują i z każdym kompromitującym – ich zdaniem – newsem lecą w  te  pędy  do  arcybiskupa,  żądając
zdymisjonowania proboszcza…

# # #

„Jeszcze zanim tu przybyłem, dowiedziałem  się,  że  w  Słupcy  znacznie rozwinięte jest życie religijne. Widać liczny udział wiernych we mszach świętych nie tylko w niedzielę, ale i w dni robocze”– cieszył się ks. Warga w wywiadzie dla lokalnej gazety, gdy w grudniu 2003 r. obejmował parafię i jeszcze nie wiedział, że jako następca wielce w Słupcy cenionego ks. prałata  Wojciecha  Kochańskiego nie będzie tu miał łatwego życia.

Grubym  i  popełnionym  zaraz  na starcie  błędem  nowego pasterza był fakt sprowadzenia ze sobą i zakwaterowania na plebanii Marii M. (patrz górne zdjęcie), którą przedstawił personelowi  jako  „siostrę”,  aczkolwiek nie sprecyzował czyją…

Kolejnymi  ryzykownymi  pociągnięciami okazały się:
# cięcia  wydatków  (m.in.  zwolnienia wieloletnich pracowników parafii  i  odmowa  wypłaty  należnych im  świadczeń,  skutkująca  procesami przed sądem pracy);
# radykalne  oszczędności  (np. ograniczenia  dopływu  wody  i  prądu do miejscowego cmentarza tłumaczył tym,  że „trupy  mają  schnąć,  a  nie moczyć się”);
# żądania  płatności  za  korzystanie  z  pomieszczeń  parafialnych, co  opisaliśmy  w  ubiegłorocznej  publikacji  „Warga  na  taczkę”  („FiM” 18/2006)  na  przykładzie  wikariuszy i sióstr zakonnych, którym proboszcz wystawił  rachunek  za  czynsz  oraz anonimowych  alkoholików,  zszokowanych  nakazem  płatności  za  –  mające 14-letnią tradycję – spotkania na kościelnych włościach.

A  gdy  jeszcze  ks.  Warga  spuścił z  parafii  nazbyt  hardych  wikariuszy (ks. Marka  Koronowskiego,  a  następnie ks. Grzegorza Grzybowskiego),  po  czym  twardo  zapowiedział wszystkim  protestującym  cywilom, żeby mu nie fikali, bo on i tak rozbije „mafię Kochasia (ks. Kochańskiego – dop.  red.)”,  grupa  rzeczonych  mafiosów  odbyła  tajną  naradę,  przypieczętowaną  postanowieniem  wykopania toporka wojennego…
  
# # #

Spiskowcy  początkowo  ograniczali  się  do  anonimowego  nękania wielebnego  krytycznymi  opiniami na forum internetowym „Kuriera Słupeckiego”  (np.: „Nie  życzę  nikomu, aby miał do czynienia z tym aroganckim bufonem, który wszystkich traktuje jak zło konieczne. On nie powinien być kapłanem, tylko ekonomem. Warga,  szanuj  bliźniego!”),  ale  wkrótce postanowili  wysłać  oficjalną  delegację do kurii gnieźnieńskiej.
– Dwukrotnie próbowaliśmy rozmawiać  z  księdzem  arcybiskupem Muszyńskim o dramatycznej sytuacji w  parafii,  ale  za  każdym  razem  nie znalazł dla nas czasu – twierdzi Maria  S.,  aktywnie  niegdyś  działająca w św. Wawrzyńcu.

Ks. Warga skontrował te podchody obszernym wywiadem dla konkurującej z „Kurierem” „Gazety Słupeckiej”, stanowczo zaprzeczając wszelkim  zarzutom  („Głupstwo  obiegnie pół  miasta,  zanim  prawda  wdzieje  buty” –  zauważył)  i  wskazując na  „ukrócenie  materialnego  wykorzystywania  parafii”  jako  przyczynę oszczerstw.

Nawet się nie zająknął, że jednym z owych „ukróceń” była odmowa wypłacania należnej pensji (podejrzanemu  o  przynależność  do  sztabu  spiskowców) organiście Markowi P.

„Szkoda,  że  nikt  ze  szkalujących mnie  nie  zauważył  pozytywów,  np. nowych  witraży,  które  widnieją  już w  oknach  świątyni.  Kosztowały  one 26 tys. zł. Wyposażyłem także jedną z  sal  katechetycznych  w  nowe  umeblowanie” – wyliczał dalej swoje (?) dokonania ksiądz kanonik.
–  Były  to  oczywiste  brednie, zwłaszcza z witrażami, których zakup zainicjował  jeszcze  ksiądz  Kochański,  a  w  całości  sfinansował  prywatny sponsor – zapewnił nas jeden z byłych wikariuszy.

Ubiegłoroczna  wizytacja  duszpasterska  parafii,  przeprowadzona przez  biskupa  pomocniczego Wojciecha Polaka, umocniła ks. Wargę w przekonaniu, że jest nie do ruszenia. Kilka miesięcy później sam abp Muszyński mianował go dziekanem dekanatu Słupca na kolejne trzy lata. Ale wtedy działania wojenne wkroczyły w nową fazę…

# # #

W  połowie  maja  2007  r.  arcybiskup  otrzymał  petycję,  w  której „wspólnota  parafialna  św.  Wawrzyńca w Słupcy” (na udostępnionym nam przez  jednego  z  wtajemniczonych projekcie  dokumentu  doliczyliśmy się  68  czytelnych  podpisów)  informowała metropolitę gnieźnieńskiego, że „w razie braku reakcji Księdza Arcybiskupa i pozostawieniu Ks. Józefa Wargi i jego (…) Marii M. na Parafii, będziemy zmuszeni zamknąć Kościół, by nie dopuścić do skalania świętego miejsca przez tę parę (…)”.

Pominęliśmy w cytowanym fragmencie petycji określenia charakteryzujące niejasny związek osobisty wielebnego  z  Marią  M.  oraz  przypisywane  obojgu  cechy  charakteru. A  co jeszcze  –  oprócz  dwuznacznej  („publicznej i gorszącej”) zażyłości wynikającej z zamieszkiwania pod jednym dachem – im zarzucono?

Jeśli chodzi o ks. Wargę to same bzdety, takie jak „konfliktowość” czy „nękanie  wikariuszy  i  naszych  drogich Sióstr Sercanek, bliskich współpracowniczek Jana  Pawła  II,  nazywanych  przez  księdza  proboszcza darmozjadami”. Całkiem zaś nietrafnym wydaje się zarzut „zbiórki na tackę podczas podniesienia”. No bo niby kiedy powinien zbierać kasiorę, skoro część wiernych wychodzi po podniesieniu z kościoła?!

Zdecydowanie więcej cięgów zebrała pani Maria M. (pseudonim Balbina), oskarżana przez sygnatariuszy petycji  o  „wywrotową  działalność”, polegającą na „zarządzaniu pieniędzmi i dobrami parafii, przygotowywaniu par małżeńskich do ślubu (spisywaniu  protokołu  przedmałżeńskiego), wyznaczaniu dat i godzin pogrzebów,  ślubów  i  przyjmowaniu  pieniędzy, rozsiewaniu plotek na księży wikariuszy,  siostry  zakonne,  grabarza i organistę, zabieraniu tacki niedzielnej z zakrystii na oczach ministrantów i lektorów”.
– Jak było do przewidzenia, arcybiskup Muszyński nie zareagował, bo podobno  szatan  dyktował  nam  treść listu.  Teraz  więc  mobilizujemy  się do ostatecznej rozgrywki, polegającej  na  okupacji  kościoła.  Sądzę,  że nastąpi to zaraz po wakacjach – zdradza „FiM” plany „mafii Kochasia” jej consigliere, zdecydowanie odcinający się od sprawstwa niedawnego wstrząsającego incydentu, kiedy to w gablocie  ogłoszeniowej  u  św.  Wawrzyńca  zawisł  periodyk  wydawany  przez świadków Jehowy…

# # #

W trakcie naszej wizyty w Słupcy próbowaliśmy umówić się na spotkanie  z  kanonikiem.  Nasz  dziennikarz zatelefonował,  by  usłyszeć  w  słuchawce,  że  „księdza  proboszcza  nie ma w domu”, o czym zapewnił osobiście…  ks.  Warga,  którego  z  łatwością  rozpoznaliśmy  po  głosie,  dzięki  nagraniom  jego  niektórych  wypowiedzi  dostarczonym  nam  wcześniej przez „mafię Kochasia”.

Ponieważ  świątobliwy  mąż  przekonywał dalej, że wyjechał do chorego  i  nie  wiadomo,  kiedy  wróci,  wybraliśmy się do niego nazajutrz z wizytą niezapowiedzianą…
– Ksiądz wyjechał do kurii i wróci dopiero wieczorem – przekonywała viadomofon pani „Balbina”, choć kwadrans  później  „sobowtór”  ks. Wargi przemknął jak wiatr przez dziedziniec plebanii…

Czy  ów  człowiek  był  jednym z tych duchownych, o których nieodżałowanej pamięci ks. Józef Tischner powiadał: „Nie spotkałem nikogo, kto stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina,  natomiast  wielu straciło  ją  po  spotkaniu  z  własnym proboszczem”…?

[2007] FaktyiMity.pl Nr 29(385)/2007

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: