Święta Niemcem kryta. Kolejny sądowy zakaz dla „NIE”

Kolejny sądowy zakaz dla „NIE”.

Sąd Okręgowy w Warszawie postanowił pokazać, jak wyglądają w Polsce wolność słowa i demokracja. Sędzia Jacek Tyszka na posiedzeniu niejawnym wydał postanowienie (XXIVC 445/13) w ramach zabezpieczenia procesowego zakazujące mówić Ewarystowi Walkowiakowi, że jest synem zakonnicy, siostry Joanny Lossow ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.
On i jego prawdziwa matka byli już bohaterami naszych publikacji. Mężczyzna dowiedział się po latach, że jego matką była zakonnica ważna dla polskiego Kościoła katolickiego. W zgromadzeniu nazywana siostrą Joanną od Jedności. Walczyła o jedność różnych wyznań. Dziecko swoje i niemieckiego oficera, urodzone przed wojną, porzuciła z nakazu zakonu. Walkowiak zgromadził niezbite dowody, znalazł świadków, że Joanna Lossow oddała go, gdy miał pół roku. Dziś chce odnaleźć tożsamość, ale Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach robi wszystko, aby prawda nie wyszła na jaw.
Teraz robi to rękami sędziów i adwokatów.

•••

Pełnomocnik obrotnych siostrzyczek nam też postanowił zamknąć usta. Wbrew prawu… Postanowienie sędziego Tyszki zakazuje mówienia o pokrewieństwie Walkowiaka z zakonnicą; o tym, że zakon zmusił ją do oddania dziecka obcym ludziom; oraz o tym, że została zmuszona do złożenia przysięgi, że nigdy nie spotka się z synem. Tymczasem Walkowiak ma wiele dowodów i znalazł świadków mówiących o tym, że dokładnie tak było. My także posiadamy dowody.
Nie wolno nam napisać też o tym, że zakon próbuje za wszelką cenę zatuszować sprawę, nawet wykopując szczątki swojej zmarłej służebnicy (Na co także są dowody)! Nie wolno nam nawet pisać o kuzynce siostry Joanny, która według badań genetycznych jest krewną Ewarysta Walkowiaka. Ani o tym, że po siostrze Joannie został ogromny majątek, którego Kościół nie chce stracić.
Siostrzyczki poprzez swojego pełnomocnika zakazały nam pisać o tej sprawie. Morda w kubeł… Jeśli nie zastosujemy się do zakazu, będziemy mieli na karku kolejny pozew sądowy.

•••

Tymczasem przesłanie do nas postanowienia i zakazania nam pisania jest naruszeniem prawa. Bo postanowienie to nie jest prawomocne! Walkowiak złożył zażalenie, które zostało przyjęte przez sąd nadrzędnej instancji. Wyroku na temat macierzyństwa siostry Joanny Lossow nadal nie ma! Sąd gromadzi kolejne dowody i słucha kolejnych świadków. A ci wskazują na to, że

moralne i na wskroś uczciwe siostrzyczki ze zgromadzenia próbowały podmienić ciało badanej zakonnicy, byleby tylko prawda nie wyszła na jaw.

Pełnomocnik siostrzyczek wysłał też do Ewarysta Walkowiaka oświadczenie, które nakazał mu podpisać. Walkowiak ma podpisać dokument, w którym twierdzi, że głoszona przez niego teza, iż siostra Joanna Lossow była jego matką, jest kłamliwa i naruszająca dobra zakonu.

•••

Informujemy siostrzyczki, że wykopywanie trupów, podmienianie materiału genetycznego i zakazywanie ludziom mówienia prawdy niczego nie zmieni. Sędzia Jacek Tyszka, wydając postanowienie o zabezpieczeniu i zakazując Walkowiakowi mówienia o jego prawowitej matce, też wybiegł przed szereg, bo wyroku dotyczącego macierzyństwa Joanny Lossow jeszcze nie ma.
A my wierzymy, że Ewaryst Walkowiak i cały świat usłyszą wreszcie prawdę o siostrze Joannie od Jedności, o jej zakonie i o tym, co tam się dzieje.

[2013.06.08] Tygodnik „NIE” Nr 27/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: