Na wojnę z księdzem

Mieszkańcy Czarnego Dunajca skarżą się do kurii na swojego proboszcza.

Oficjalna skarga na proboszcza trafiła do krakowskiej kurii w lutym tego roku. W imieniu mieszkańców napisał ją właściciel zakładu pogrzebowego w Czarnym Dunajcu. Pan Józef twierdzi, że to mieszkańcy przyszli do niego z prośbą, by złożył skargę. – Ja się prawdy nie boję. Napisałem to, o co ludzie mnie prosili – twierdzi.

Pisze do kurii, że parafianie z Czarnego Dunajca, Starego Bystrego i Wróblówki proszą kardynała Dziwisza o zmianę proboszcza, bo obecny ksiądz nie liczy się ze daniem mieszkańców i rady parafialnej, co wywołuje „ogromne kłótnie i zatargi między parafianami”. Lista zarzutów jest długa. Autor pisma zarzuca proboszczowi m.in., że nie chce zdradzić, ile kosztował remont parafialnych garaży. Kolejne uwagi dotyczą sposobu prowadzenia pogrzebów. „Wielokrotnie w czasie pogrzebu w Starem Bystrem i Wróblówce, ks. proboszcz odmówił uczestnictwa i wyprowadzenia trumny z ciałem z domu i zabronił to robić także wikarym. Bardzo nas boli to, że proboszcz nie pozwala, aby biły dzwony, gdy kondukt żałobny wychodzi z kościoła” – pisze pan Józef. Narzeka, że proboszcz nie chce odprawiać mszy pogrzebowych w niedziele i że nie remontuje kościoła, który jest „częściowo zdewastowany”. „Wielu parafian, gdy się dowiaduje, że Mszę św. ma odprawiać ks. proboszcz, woli jechać do sąsiednich miejscowości” – przekonuje autor pisma. Jego zdaniem parafianie mają też zastrzeżenia do sposobu prowadzenia wizyty duszpasterskiej.

W marcu kuria uznała, że wszystkie zarzuty są bezpodstawne i nie ma powodu do tego, by zmieniać proboszcza. „Podobne zarzuty formułował pan do poprzedniego duszpasterza w tamtejszej parafii. Uzasadnione jest przypuszczenie, że skargi te mają związek z prowadzonym przez pana zakładem usług pogrzebowych i rodzącą się w tym polu niechęcią wobec proboszcza, do którego kompetencji należy zarząd nad cmentarzem parafialnym” – brzmi odpowiedź kurii. Pan Józef w kwietniu kolejny raz zażądał od kurii wyjaśnień w sprawie przedstawionych zarzutów i w imieniu mieszkańców poprosił o osobiste spotkanie z kard. Dziwiszem.

Kanclerz kurii odpowiedział krótko, że „kardynał uznał, że sprawa była już wyjaśniona przez ks. bpa Jana Szkodonia i nie ma potrzeby dodatkowego spotkania z kardynałem”.

Poskarżymy się papieżowi

Parafianie nie dali za wygraną i w czerwcu znowu poskarżyli się na proboszcza. Pod ostatnim listem do kurii podpisało się 78 osób. Są to mieszkańcy Czarnego Dunajca, Wróblówki i Starego Bystrego. Od kardynała Dziwisza żądają osobistego wyjaśnienia sprawy. Pan Józef postanowił też zainteresować tematem media.

– Nasz proboszcz nie lubi, jak mu się prawdę powie. Jeśli Dziwisz nie zareaguje, to napiszemy list do Ojca Świętego – zapowiada Zofia z Czarnego Dunajca. – Proboszcz dotąd nie wymienił drzwi w kościele, mur wokół kościoła zostawił nieotynkowany – zauważa. Wspomina, że od lat częstowała księży obiadem podczas wizyty duszpasterskiej. – Od 24 lat podczas kolędy księża u mnie jedli. W tym roku proboszcz nie zgodził się na to – skarży się parafianka.

– Proboszcz nie chce wychodzić do domu po zmarłego. Ludzie z innych miejscowości, jak przyjeżdżają na pogrzeby do naszej wsi, to śmieją się z nas, że pozwalamy się w ten sposób traktować – twierdzi Zofia ze Starego Bystrego. Prosi, by nie podawać jej nazwiska.

Danuta z Czarnego Dunajca podpisała się pod skargą, bo twierdzi, że została wyproszona z kościoła wraz z innymi ludźmi, którzy chcieli się pomodlić za zmarłą. Do incydentu miało dojść w lutym. – Po mszy chcieliśmy się przez chwilę pomodlić, ale kościelny nas wyrzucił. Nie wiem, czego dotyczą pozostałe zarzuty w skardze. Słyszałam, że ludzie ze Starego Bystrego mają jakieś uwagi do pogrzebów, ale nie znam szczegółów – mówi.

Mamy dobrego księdza

Proboszcz czarnodunajeckiej parafii odmawia komentarza. – Proszę pytać w kurii – ucina krótko.

Wielu mieszkańców staje w obronie swojego duszpasterza. Wiele osób jest też zdziwionych na wieść o tym, że skargi trafiły do kurii. – Ja nic nie słyszałam na ten temat – stwierdza mieszkanka ul. Kmietowicza w Czarnym Dunajcu. Podobne odpowiedzi padają wśród mieszkańców Wróblówki. O sprawie nic nie wie sołtyska Wróblówki. Beata Palenik, przewodnicząca rady gminy i zarazem mieszkanka Czarnego Dunajca, również dotąd nie słyszała o tym, by ktokolwiek zbierał podpisy.

Pod zarzutami nie podpisuje się rada parafialna. – Z tego, co wiem, były to pisma od właściciela zakładu pogrzebowego. Napisaliśmy do kurii, że skargi to jego osobiste poglądy, które ma prawo wyrazić. Ale nie jest on reprezentantem całej miejscowości i rada parafialna nie podziela jego zdania – podkreśla Krzysztof Sanek z rady parafialnej w Czarnym Dunajcu. – Wydaje mi się, że gdyby ten pan spokojnie porozmawiał z proboszczem, wiele spraw udałoby się wyjaśnić – dodaje.

Niektórzy mieszkańcy sugerują, że właściciel zakładu pogrzebowego ma prywatne uprzedzenia do proboszcza. – Mamy bardzo dobrego księdza. Dba o kościół i niech pani nie wierzy w te zarzuty – mówi pani Ludwika z ul. Kmietowicza w Czarnym Dunajcu. – Słyszałam, że właściciel zakładu pogrzebowego zbierał jakieś podpisy. Do mnie nie przyszedł, bo ja bym mu powiedziała, co o tym myślę. Pewnie niektóre osoby podpisane na liście mało mają wspólnego z Kościołem, bo na mszę nie chodzą i nawet dobrze nie znają proboszcza – przypuszcza. Podejrzewa, że właściciel zakładu pogrzebowego podjął się inicjatywy zbierania podpisów, bo nie podoba mu się pomysł budowy kaplicy na cmentarzu.

Pan Józef odpiera zarzuty. Twierdzi, że chce kupić do kaplicy chłodnię dla zmarłych. Zaznacza jednak, że chciałby, aby została na niej umieszczona tablica z nazwą jego zakładu, jako fundatora. – Nie interesuje mnie, kto będzie tym zarządzał. Ja nie jestem niczemu przeciwny i nie walczę z Kościołem, bo jestem wierzący – zarzeka się szef zakładu pogrzebowego. – Czego mieszkańcy od proboszcza oczekują? Żeby był dla ludzi, bo z nas żyje, to my utrzymujemy kościół – dodaje.

– Znam proboszcza osobiście. Jest bardzo dobrym gospodarzem na parafii i to nieprawda, że nie remontuje kościoła – twierdzi jeden z mieszkańców, który prosi o anonimowość. – Zawsze znajdzie się kilka niezadowolonych osób. Zresztą na Podhalu to nie jest wyjątek, że parafianie piszą skargi na swojego proboszcza – dodaje.

[2013.11.13] 24tp.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: