Franciszkanie bronią imienia zamordowanego księdza. „Fakt” sugeruje, że zginął w trakcie orgii

Ojciec Mirosław Karczewski, zamordowany w Ekwadorze, nie zginął, jak się powszechnie uważa, w napadzie rabunkowym – twierdzi „Fakt”, sugerując, że śmierć duchownego nastąpiła w trakcie homoseksualnej orgii. „Informacje zawarte w publikacji nie zostały przedstawione rzetelnie” – zaznaczają franciszkanie

Ojciec Karczewski zginął w Ekwadorze 6 grudnia 2010 roku. Śledztwo w sprawie jego śmierci wciąż się toczy. „Fakt” sugeruje, że Watykan celowo zataił prawdziwe okoliczności śmierci duchownego i uzgodnił z policją, że nie wypłyną na światło dzienne. Sprawa znana była także, według „Faktu”, polskiemu Kościołowi. Biskup diecezji Santo Domingo Wilson Abraham Moncayo „poinformował wspólnotę polskich oo. franciszkanów konwentualnych o pierwszych wynikach śledztwa” – napisała gazeta, dodając, że w plebanii duchownego zabójcy pili z księdzem alkohol od godziny 14, a następnie odbywali z nim stosunki seksualne. Jako źródło swoich informacji gazeta podała głośną książkę Gianluigiego Nuzziego „Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI”

Publikację „Faktu” jako „nierzetelną” określił w wydanym w imieniu franciszkanów oświadczeniu ojciec Mateusz Stachowski.

Duchowny podkreśla, że domniemany fakt orgii seksualnej „opiera się na poszlakach, których nie potwierdzono”, a nuncjatura apostolska w Ekwadorze odcina się od takiej wersji wydarzeń. Listy, które miał przytoczyć w swojej książce Gianluigi Nuzzi, miały być wysłane po sporządzeniu przez policję wstępnej wersji wydarzeń, z której służby następnie się wycofały z braku dowodów.

„Śledztwo jest w toku, zatem trudno na tym etapie wyrokować, jaki przebieg miały wydarzenia z 6 grudnia 2010 roku” – podkreślił ojciec Stachowski. Franciszkanie zaznaczają, że jedną z rozważanych przez policję wersji jest zainscenizowanie przez napastników sytuacji w taki sposób, aby zasugerować niemoralny tryb życia zakonnika i zmylić w ten sposób trop.

„Warto podkreślić, że nikt z redakcji Faktu nie zgłosił się do władz zakonnych z zapytaniem o wydarzenie, co czyni artykuł jednostronnym” – czytamy w oświadczeniu. Ojciec Stachowski podkreśla też, że zamordowany duchowny cieszył się bardzo dobrą opinią parafian, współbraci i osób, z którymi pracował. „Trudno bezkrytycznie przyjąć stawiane mu zarzuty” – zaznacza.

Franciszkanie ujawniają też fragment listu Administratora Apostolskiego w Santo Domingo J. Eks. ks. bpa Julio Césara Terán Dutari do rodziny ojca Karczewskiego. „Myśl, najbardziej zbliżona do prawdy, jaka się rodzi, jest ta, że zabójcy przygotowali i zrealizowali w sposób złośliwy i podstępny okoliczności zbrodni, w taki sposób, żeby wyglądało na coś, co uderza w moralność zakonnika. Widać, że główną przyczyną zbrodni mogła być zemsta za wymagania ewangeliczne, które stawiał dobry pasterz swej owczarni. W związku z tym wszystkim jest smutne to, że nie ma nadziei na dokończenie śledztwa w ten sposób, aby dokonała się sprawiedliwość. W naszym kraju w wielu przypadkach przeszkadzają inne korzyści, które niejednokrotnie są wynikiem korupcji” – czytamy w nim.

[2013.09.27] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: