Ksiądz po alkoholu potrącił kobietę. Na komendę też przyszedł pijany

Ksiądz, który dzień wcześniej potrącił kobietę w Łowiczu przyszedł na policję pijany. Miał w organizmie prawie dwa promile – niemal tyle samo co dzień wcześniej, kiedy spowodował wypadek. Ksiądz został zatrzymany do wytrzeźwienia. Uda mu się dziś postawić zarzuty?

66-letni ksiądz przy wejściu do komendy policji w Łowiczu ignorował pytania dziennikarzy. Jak się później okazało, był pijany. Kiedy został przebadany przez funkcjonariuszy, okazało się, że ma w organizmie 1.8 promila alkoholu.

– Mężczyzna wykazał się brakiem szacunku dla organów ścigania. Został zatrzymany do wytrzeźwienia – mówi asp. Urszula Szymczak z łowickiej policji. Zapewnia, że duchowny dzisiaj nie opuści już komendy.

Pijany również wczoraj

66-letni miał złożyć wyjaśnienia dotyczące okoliczności wypadku, który spowodował w czwartek. Jechał wtedy samochodem, potrącił w centrum Łowicza 41-letnią kobietę.

– Kierowca tuż po wypadku miał w wydychanym powietrzu niemal dwa promile alkoholu – przypomina asp. Urszula Szymczak z łowickiej policji.

Poszkodowana kobieta została odwieziona do szpitala w Łowiczu.

Pijany ksiądz – kiedy wytrzeźwieje – usłyszy zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości. Niewykluczone, że duchowny usłyszy też zarzut spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości. Za to przestępstwo może grozić nawet do 12 lat więzienia. Funkcjonariusze podkreślają jednak, że zanim taki zarzut zostanie przedstawiony, policjanci muszą otrzymać informację od biegłych, którzy badają poszkodowaną w wypadku kobietę.
Ksiądz przyszedł na wezwanie

66-letni kierowca jest księdzem mieszkającym na stałe w Łowiczu. Tuż po spowodowanym przez siebie zdarzeniu nie został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze podkreślają, że „nie było ku temu podstaw”.

– Kierowca współpracował z funkcjonariuszami. Powiedział, że jest księdzem, okazał dokumenty – mówi Szymczak, która dodaje, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawiał wątpliwości, co do tożsamości kierowcy.

Zamiast zatrzymania, policjanci polecili mu stawić się na komisariacie dzień później. Duchowny zastosował się do polecenia.

„Mogło mnie już nie być”

Pijany ksiądz uderzył w 41-letnią mieszkankę Łowicza, panią Katarzynę. Kobieta nie chce pokazywać twarzy. Z czwartkowego wypadku pamięta niewiele. Wracała z kościoła, usłyszała samochód za swoimi plecami. Potem było uderzenie. Kobieta na chwilę straciła przytomność.

– Kiepsko się czuję, jestem cała obolała. Kiedy się ocknęłam, nogi się pode mną ugięły, bo wiem, ile mogłam stracić… ja mam małe dzieci – mówi w rozmowie z TVN24 poszkodowana kobieta.

„Widziałam kierowcę, nawet do mnie nie podszedł”

– Szłam po chodniku, usłyszałam huk. Potem była ciemność. Widziałam kierowcę – nawet do mnie nie podszedł. Wychodził i wsiadał do samochodu, ktoś go trzymał – przypomina sobie pani Kasia.

Pamięta też, że jak oprzytomniała słyszała, jak świadkowie mówili, że „gdyby nie słup już by jej nie było”.

Rozcięta głowa, wstrząs mózgu

W czwartek rano kobieta była razem z synem i matką w kościele. Tuż przed wypadkiem rodzina się rozdzieliła. 41-latka poszła sama inną drogą, bo chciała wziąć pieniądze z domu. Wtedy doszło do wypadku. Samochód potrącił panią Kasię na ul. 3 maja, tuż przy torach kolejowych.

– Kobieta została przyjęta do szpitala w stanie ogólnym dobrym z rozpoznanym wstrząśnieniem mózgu. Oprócz tego pacjentka miała ranę ciętą na głowie oraz obrażenia szyi, łokcia i miednicy – informuje dr Marek Burzyński ze szpitala w Łowiczu, ze szpitala w Brzezinach.

Lekarz podkreśla, że na szczęście 41-latka nie miała żadnych obrażeń wewnętrznych i kobieta nie musiała być poddawana zabiegom chirurgicznym. – Kobieta pozostanie na oddziale szpitalnym jeszcze 2, 3 dni – zaznacza dr Burzyński.

[2013.12.27] TVN24.pl Wideo w linku

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: