Tajemnice Watykanu: Polski misjonarz zabity podczas orgii

Polski misjonarz z Ekwadoru ojciec Mirosław Karczewski (†45 l.) nie zginął z rak brutalnych rabusiów. Gardło poderżnięto mu podczas homoseksualnej orgii a Kościół zataił prawdę o przyczynach śmierci. Tajne dokumenty Watykanu na ten temat ujawnił dopiero Gianluigi Nuzzi (44 l.) w książce „Jego świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI”. Niestety, o. Mirosław dołączył do niechlubnego grona polskich duchownych, którzy misje za oceanem potraktowali jako okazję do seksualnych ekscesów.

Santo Domingo de los Tsachilas w dalekim Ekwadorze, klasztor św. Antoniego z Padwy. 6 grudnia 2010 roku, godzina 19. Wierni, którzy zbierają się w sąsiednim kościele, nie mogą się doczekać swojego duchownego. Zaniepokojeni idą go szukać. Znajdują pocięte, zakrwawione ciało. Nie ma wątpliwości: to ojciec Mirosław Karczewski, franciszkanin z Polski.

Policja szybko ogłasza: przyczyną mordu był rabunek, bo zginął telefon i laptop duchownego. Niestety, zatajona przez policję i Kościół prawda jest smutna i brutalna – polski duchowny został zamordowany podczas homoseksualnej orgii, którą zorganizował na swojej plebanii!

Nuncjatura w Quito nerwowo wymieniała szyfrogramy ze Stolicą Apostolską. W piśmie z 17 grudnia 2010 roku nuncjatura donosiła, że prawdę o orgii i morderstwie zna biskup diecezji Santo Domingo Wilson Abraham Moncayo, któremu szczegóły w tajemnicy przekazała ekwadorska policja.

Policja zapewniła biskupa, że postępy śledztwa zostaną utrzymane w tajemnicy. „Poprosiłem go, by zachowywał milczenie i czuwał nad rozwojem wydarzeń” – meldował nuncjusz Watykanowi. Biskup Moncayo od tej pory faktycznie milczał.

Milczał także polski Kościół, choć prawdę o tym, co się stało, znał od biskupa. „Moncayo poinformował już wspólnotę polskich oo. franciszkanów konwentualnych o pierwszych wynikach śledztwa” – donosił nuncjusz Watykanowi. Zgodnie z zaleceniem Watykanu, prawdę o śmierci franciszkanina zatajono.

Nuncjatura informuje Watykan o okolicznościach śmierci zakonnika:
„Ofiara znała swoich zabójców. Było ich trzech, gdyż przed zdarzeniem duchowny poprosił służącą w domu parafialnym o przygotowanie trzech pokojów dla gości(…) Na miejscu zbrodni znaleziono cztery kieliszki(…) Konsumpcję alkoholu rozpoczęto ok. godz.14. Duchowny i jego „goście” odbywali stosunki seksualne: na miejscu zbrodni odkryto ślady spermy. Prałat Moncayo przekazał, że policja pokazała mu zdjęcia dotyczące tego szczegółu”.

[2013.09.27] FAKT.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: