FiM – Cudowne ozdrowienie

Ksiądz Marek Sobański został w kwietniu ubiegłego roku skazany na pięć lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginęło pięć osób („FiM” 47/2001; 13, 19 i 27/2003). Zamiast stawić się do więzienia – prysnął za granicę. Tak przynajmniej jego mamusia powiedziała policji.

A jednak pomoc Interpolu okazała się zbędna, gdyż poszukiwany odnalazł się w… łódzkim szpitalu ojców bonifratrów przy ul. Kosynierów Gdyńskich.

Na trop księdza, próbującego uchylić się od pobytu w więzieniu, wpadli policjanci z sekcji poszukiwań Komendy Powiatowej w Pabianicach, którzy prowadzili inwigilację członków rodzinki przestępcy. Funkcjonariusze zainteresowali się m.in. tym, dokąd udają się rozmaici kuzyni księżula, taszczący pokaźnych rozmiarów pakunki z żywnością. Gdy gliniarze, depcząc po piętach rodzince Sobańskiego, stanęli 9 lipca przy łóżku „chorego”, ten z mety poczuł się znacznie gorzej. Ordynator oddziału szpitalnego wolał jednak nie oponować przeciwko zatrzymaniu i klechę przetransportowano do szpitala więziennego w Łodzi. Tu – jak się dowiadujemy – jego stan zdrowia nie budzi już zastrzeżeń. Co to znaczy mieć farta i trafić do dobrej lecznicy… Aha, ksiądz Sobański poprosił prezydenta Kwaśniewskiego o ułaskawienie. Założycie się…?

[2003] FaktyiMity.pl Nr 29(176)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: