FiM – Pijak, zabójca, cham

Ksiądz Waldemar Barnak z Gołdapi, który przed dwoma laty zabił kobietę, nie chce iść za kratki. No to zachorował.

Do tragedii doszło 10 maja 2002 r. („FiM” 32/2003). 41-letni proboszcz z Gołdapi, jadąc z szybkością ok. 140 km/godz., stracił panowanie nad kierownicą i doprowadził do czołowego zderzenia z samochodem prowadzonym przez nauczycielkę z Olecka, Annę P. Kobieta zginęła na miejscu, a jej brat i córka odnieśli poważne obrażenia. Pijany dobrodziej,
sprawca tej kraksy, wyszedł z wypadku bez szwanku.

Nie okazał jednak ani odrobiny skruchy. Najpierw oskarżył policję o stronniczość i… podmianę fiolki z pobraną krwią, potem podważał wyniki badań laboratoryjnych, a osieroconym dzieckiem ofiary wypadku nie zainteresował się w ogóle. Mimo kombinacji, sąd nie dał wiary kłamstwom sutannowego i zaserwował mu 4-letni pobyt za kratkami. Barnak odwołał się od tego wyroku. Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał jednak orzeczenie w mocy i „dobrodziejowi” nie pozostało nic innego, jak zgłosić się do wskazanego zakładu karnego.

Proboszcz z Gołdapi wie, w jakim kraju żyje, złożył więc w kwietniu br. wniosek o odroczenie wykonania kary z powodu choroby. Choć ks. Barnak był okazem zdrowia, sąd w Ełku przychylił się do jego prośby i odroczył wykonanie kary do października. Tymczasem ks. Barnak przeniósł się do jednej z parafii w pobliżu Augustowa, skąd czyni intensywne starania o ułaskawienie go przez prezydenta.

Tok postępowania „chorobowego” poznaliśmy już przy okazji innych podobnych wypadków z udziałem księży. Na przykład ks. Sobański, sprawca wypadku, w którym na drodze w pobliżu Włocławka zginęło pięć osób, też symulował chorobę, a gdy okazało się, że nie uniknie odsiadki, zniknął niespodziewanie. Na szczęście policja trafiła na jego ślad i pirat w sutannie trafił wreszcie za kratki. Czy podobnie będzie w przypadku ks. Barnaka? Już my tego przypilnujemy!

[2004] FaktyiMity.pl Nr 26(225)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: