FiM – Diabeł w sutannie

„Mogłaby pani coś tak zrobić, żeby to dziecko zmarło?” – z takim pytaniem, a właściwie żądaniem zwrócił się do lekarki częstochowskiego szpitala ojciec nowo narodzonej dziewczynki. Mężczyzna ów to ksiądz Wieńczysław Ł. ze wsi Janiki pod Częstochową.

Zszokowana kobieta wspólnie z dyrekcją lecznicy powiadomiła prokuraturę. Ta zatrzymała łajdaka, ale tylko na kilka godzin.

Ani ciąża, ani poród Edyty L. nie były łatwe. Z powodu uszkodzenia łożyska noworodkowi groziła śmierć. Matce być może też. Trafiła do szpitala (Najświętszej Marii Panny…) tuż przed rozwiązaniem. Nie odstępował jej tajemniczy mężczyzna, który raz personelowi medycznemu mówił, że jest ojcem dziecka, to znów że wujkiem ciężarnej. Już po kilkunastu godzinach wiadomo było, że to ksiądz – jedna z pielęgniarek rozpoznała w nim kapłana z pobliskiej miejscowości. Nie zaprzeczył.

Jednak na razie lekarze mieli inne zmartwienie. Konieczna była natychmiastowa ratująca życie operacja. Cesarskie cięcie. I tu
kolejny szok: 29-letnia kobieta nie chce się na nią zgodzić. Trwa w uporze, ale szczęśliwie ktoś z personelu przypadkowo słyszy jej rozmowę z Wieńczysławem Ł. To on namawia Edytę do niegodzenia się na zabieg. Natychmiast zostaje wyproszony z porodówki. Przyszła matka wydaje się jednak bezwolna i uzależniona psychicznie od swojego konkubenta – jeszcze przez wiele godzin mówi „nie!”. W końcu do zabiegu dochodzi. Rodzi się dziewczynka. Niedługo później doktor Ewa Jaśkiewiczsłyszy cytowane we wstępie słowa. Mężczyzna już wcześniej przebąkiwał, że lepiej byłoby dla wszystkich, aby to dziecko zmarło. Wówczas te „życzenia” budziły niesmak, ale ostatnie żądanie wywołuje u lekarki przerażenie. Powiadomiona prokuratura uruchamia
policję, ta pojawia się w szpitalu… Przedtem jednak ksiądz Wieńczysław przystępuje od próśb do czynów i wtargnąwszy do pokoju swojej konkubiny, próbuje udusić ją i dziecko. Zostaje obezwładniony w ostatniej chwili.

Przewieziony na komendę policji zaprzecza, że jest ojcem. Składa mętne wyjaśnienia i… zostaje zwolniony. Prokuratura wszczyna śledztwo, ale… „w sprawie”, a nie przeciwko Wieńczysławowi Ł. Jak to możliwe, że ten diabeł w sutannie wraca do domu i jak gdyby nigdy nic odprawia niedzielną mszę w swojej parafii? A tak, że informuje prokuratorów, iż jest cukrzykiem. I to im wystarcza! Czyn, o jaki jest podejrzany, zagrożony jest dożywociem. W takich przypadkach areszt jest obligatoryjny. Nie w Częstochowie – jak widać.

W Janikach wszyscy od dawna wiedzieli o romansie 45-letniego księdza z Edytą. O jej ciąży też.
– I nic nie robiliście? – pytamy przygodnych mieszkańców wioski.
– A co było robić?! Przecież to proboszcz. A poza tym to na tym terenie co drugi ksiądz ma babę. To u nas normalka i nikogo już nie dziwi. A co, ksiądz to nie chłop? – słyszymy w odpowiedzi.
– Brał do łóżka wszystko, co tylko na drzewo nie uciekało – śmieje się młody mężczyzna.

Rodzice Edyty też wiedzieli o grzesznym związku. Podobno kiedy pleban dowiedział się o ciąży, zaczął pić na umór. Kiedy było już za późno na aborcję i ciąża była nazbyt widoczna, by ją ukryć, Wieńczysław Ł. usilnie namawiał rodzinę L. aby Edyta zaraz po porodzie, jeszcze w szpitalu, zrzekła się dziecka, oddając je do adopcji. Na coś podobnego absolutnie nie chciał przystać Franciszek – ojciec Edyty. „Jak będzie potrzeba, to sam wychowam małą”
– oświadczył. „Tak? To potwierdź mi to na piśmie” – zażądał ksiądz, podsuwając mu gotowe już oświadczenie do podpisania.

Proboszczowi z Janików mogło chodzić o to, czyje życie w pierwszej kolejności ratować – matki czy dziecka. I może wskazał matkę, i stąd doszło do jakiegoś nieporozumienia – powiedział rzecznik częstochowskiej kurii ks. Andrzej Kuliberda. A kiedy dusił matkę i dziecko? Zapewne był to spontaniczny odruch wielkiej radości! Zaprawdę, obłuda i bezczelność kleru nie zna granic.

Ta historia wstrząsnęła Polską, zajmując czołówki codziennych gazet i pierwsze miejsca serwisów informacyjnych. I tylko „Nasz Dziennik” nie zająknął się na ten temat ani słowem.

[2008] FaktyiMity.pl Nr 30(438)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: