FiM – Kapucyni czy klawisze?

Rankiem 7 października 2007 r. 30-letni ojciec Mieczysław L. z parafii Braci Mniejszych Kapucynów w Gorzowie Wielkopolskim wracał swoim samochodem do klasztoru. Spieszył się (115 km/godz.) na poranną mszę i był ździebko zmęczony, bo przez całą noc chlał gorzałę i tańczył na podmiejskiej zabawie.

Przez te nieszczęsne 0,6 promila poszedł na „czołówkę”. Efekt? Dwa zmasakrowane trupy i kilka siniaków u wielebnego. 1 sierpnia rozpoczął się proces. „Oczywistym jest, że musi ponieść karę za swój czyn, jednakowoż nie ma powodu, żeby odbywał ją w więzieniu ze zwykłymi kryminalistami. Dlatego też proponujemy, żeby skazać ojca Mieczysława na 12 lat pobytu w naszym klasztorze o zaostrzonym rygorze” – zaproponowały władze zakonu w oficjalnym piśmie do sądu. Chodzi więc o to, żeby ojciec Mietek bawił się i chlał jak dotychczas. Okolicznością przemawiającą za uwzględnieniem tego wniosku (sąd podejmie decyzję we wrześniu) ma być fakt, że mnich przyznał się do winy, a zakon wypłacił (o dziwo!) rodzinom ofiar 100 tys. zł odszkodowania. Z ofiar wiernych, ma się rozumieć…

[2008] FaktyiMity.pl Nr 32(440)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: