FiM – Zbrodnia i zdrada

Ministrant, uczeń renomowanego katolickiego liceum ogólnokształcącego w Częstochowie, pragnący studiować w seminarium duchownym, zabił księdza. Zadał ofierze ok. 30 ciosów nożem. Co chłopaka napadło…?

Gdy 21 sierpnia (czwartek) na plebanii parafii Najświętszego Zbawiciela w Blachowni-Błaszczykach koło Częstochowy znaleziono w godzinach popołudniowych ciało 47-letniego księdza proboszcza Wojciecha Torchały (na zdjęciu), już z pierwszych komunikatów i wypowiedzi przedstawicieli organów ścigania można było wywnioskować, że w tej sprawie jest coś do ukrycia:

# „Ksiądz został zamordowany na plebanii, prawdopodobnie na tle rabunkowym. Prawdopodobnie skradziono pieniądze i przedmioty użytkowe. Nie ma na razie informacji, aby zginęły również przedmioty kultu religijnego” – ujawnił prokurator Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Skąd wiedział, że w ogóle były tam jakieś pieniądze, a jeśli nawet tak, to ile?

# „W tej chwili brane są pod uwagę wszystkie motywy działania sprawców, jednak z uwagi na akt splądrowania miejsca przestępstwa, najbardziej prawdopodobny wydaje się motyw rabunkowy” – wtórowała nadkomisarz Joanna Lazar, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Czy rozrzucone rzeczy osobiste i ślady awantury oznaczają splądrowanie?
# „Bandyci zamordowali księdza jednej z podczęstochowskich parafii, bo prawdopodobnie próbował przeszkodzić im w kradzieży” – odtrąbiła opiniotwórcza stacja telewizyjna.

# „Sekcja zwłok wykazała, że ks. Torchała został zamordowany w nocy z 20 na 21 sierpnia. Zadano mu ok. 30 ciosów nożem w okolice brzucha i klatki piersiowej” – informowała nazajutrz policja, upierając się przy „najbardziej prawdopodobnym” motywie, aczkolwiek pojawiły się już nieoficjalne przecieki, że „badane są również inne… włącznie z obyczajowymi”.

# # #

Policjanci ujęli podejrzanego już w sobotę 23 sierpnia, gdy tylko zakończyły się w kościele parafialnym uroczystości żałobne w intencji ks. Torchały. Wzięło w nich udział ok. 130 księży, tłum wiernych i ciekawskich, a mszy przewodniczył częstochowski biskup pomocniczy Jan Wątroba. „To była Kainowa zbrodnia” – zawyrokował w homilii. Wskazał też na jedną z jej przyczyn („dobrze zorganizowane zło szerzące się na witrynach internetowych”) oraz na ani chybi cudowny omen, że zamordowany duchowny „trzy tygodnie przed śmiercią wyraził w swoim testamencie prośbę o msze święte i modlitwy, przez przyczynę Matki Bożej”. Biskup podkreślał świętość życia księdza, „który zginął męczeńską śmiercią”.

Zatrzymany, niespełna osiemnastoletni Dawid M., nie stawiał policjantom żadnego oporu, zdawał się wręcz czekać na nich w domu. Już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do winy, wkrótce też ujawnił prokuratorowi, co pchnęło go do zbrodni.
– Owszem, z plebanii zginęła pewna kwota pieniędzy, ale dominującym i najbardziej prawdopodobnym powodem dokonania zabójstwa wydają się względy osobiste, aczkolwiek wymagają jeszcze starannej weryfikacji – powiedział nam rzecznik częstochowskiej prokuratury Romuald Basiński, stanowczo odmawiając podania jakichkolwiek bliższych informacji.
– Będę mógł powiedzieć coś więcej dopiero wtedy, gdy skierujemy do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego – tłumaczył.

Skierowali, ale nie powiedział, proponując nam oklepaną – serwowaną wszystkim dobijającym się do prokuratury mediom – wersję, że Dawid M. zaplanował zbrodnię, bo idąc 20 sierpnia do księdza, zabrał ze sobą nóż myśliwski, który wcześniej kupił w Częstochowie. Wszedł, zabił, zadając ok. 30 ciosów, zabrał 600 zł, po czym niezauważony przez nikogo uciekł do lasu, gdzie porzucił narzędzie zbrodni. Koniec, kropka. Zero informacji o sprawcy i powodach, dla których ofiara wpuściła go nocą do swojego mieszkania…

# # #

Dawid M. jest uczniem trzeciej, maturalnej klasy o profilu biologiczno-chemiczno-fizycznym prywatnego (370 zł czesnego miesięcznie) częstochowskiego liceum. Nie byle jakiego, bo Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Matki Bożej Jasnogórskiej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich.

W tradycję tej zacnej szkoły, do której nie sposób się dostać bez rekomendacji księdza proboszcza, „wpisało się wiele wydarzeń tworzących jej niepowtarzalny klimat. Są to m.in.: przewodniczenie czuwaniu diecezjalnemu 11 września na Jasnej Górze, ślubowanie klas I na sztandar Patronki szkoły Matki Bożej Jasnogórskiej, pomoc w corocznej organizacji Forum Szkół Katolickich na Jasnej Górze” – czytamy w licealnym almanachu.

Od ok. 7 lat był u ks. Torchały ministrantem, z czasem został lektorem.
– Spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Wiem, że nawet jeździli razem na jakieś wycieczki. U nas w klasie jest tylko czterech chłopaków, ale on raczej nie interesował się dziewczynami. Sprawiał wrażenie lekko nawiedzonego. Wyznał mi kiedyś, że wybiera się po maturze do seminarium duchownego. Bardzo interesował się muzyką, wołaliśmy na niego „didżej”. Podobno nawet grał tam u siebie w Blachowni w kościele na organach – mówi koleżanka szkolna Dawida.
– Ksiądz Wojtek był członkiem naszego koła łowieckiego i jego kapelanem. Często widziałem go z jakimś chłopcem, a nawet pojawiał
się z nim na polowaniach. Widać było, że są ze sobą spoufaleni. Ksiądz tłumaczył, że to ktoś z rodziny – wspomina myśliwy z koła „Uroczysko” w podczęstochowskich Herbach.
– Mój syn też był kiedyś ministrantem, grał w parafialnym zespole piłki nożnej, którym opiekował się ksiądz proboszcz. Przestał służyć do mszy, gdy ksiądz zaczął go dziwnie – jak mówił syn – dotykać i przytulać. Napisałam w tej sprawie list do biskupa, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi. Wolałam nie ryzykować i już jej nie drążyłam – przyznaje jedna z parafianek.
– Ten Dawid M. nie był zbyt wylewny, jeśli chodzi o spowiadanie się z motywów zabójstwa. Bąknął jedynie, że od dawna byli z księdzem razemi oszalał, co zresztą jasno wynikało z ilości zadanych ciosów, bo ksiądz zaczął go zdradzać i oszukiwać. Zapewne więcej powiedział w prokuraturze, ale nie znam szczegółów, bo nas odsunięto od śledztwa zaraz po zatrzymaniu sprawcy. Jedno jest pewne: motyw rabunkowy to zwykła ściema, bo małolat nie był przestępcą, a i pieniędzy mu nie brakowało, nałogów też żadnych nie miał – twierdzi policjant z Blachowni.
– Już wiadomo, że ksiądz czasem masturbował się przy ministrantach – zdradza częstochowski prokurator.

„Ofiarował swoje życie za Chrystusa i wpisuje się w poczet męczenników, bo przecież zamordowano go w kościele” – replikuje metropolita częstochowski arcybiskup Stanisław Nowak.

[2008] FaktyiMity.pl Nr 35(443)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: