Święta ks. O: wypadek na bani, pijany na przesłuchaniu

Łowicz huczy od wyczynów miejscowego księdza. W czwartek pijany wjechał autem w kobietę idącą chodnikiem. W piątek nietrzeźwy przyszedł na przesłuchanie. Okazało się, że wcześniej był już karany za jazdę na podwójnym gazie

Przejazd kolejowy przy ul. 3 Maja w Łowiczu to ruchliwe miejsce. Zaraz za nim są Biedronka, Polo Market, kilka sklepów, dworzec kolejowy i osiedle im. Marii Konopnickiej. W czwartek około godz. 9 rano właśnie tędy szła 41-letnia mieszkanka Łowicza. Wracała z porannej mszy. Towarzyszył jej 10-letni syn i jego babcia. Kobieta chwilę wcześniej skręciła do bankomatu, a jej bliscy poszli dalej. Następnie przyspieszyła kroku, by ich dogonić. Nie zdążyła. Na przejeździe kolejowym, na chodniku, wjechała w nią kia cee’d.

Za kierownicą siedział 66-letni emerytowany ksiądz Jan O. Miał w organizmie blisko dwa promile alkoholu. Policjanci zabrali mu prawo jazdy i zobowiązali do stawienia się w komendzie następnego dnia.

Jeszcze w niedzielę obok przejazdu z ziemi wystawał kikut złamanej przez księdza latarni. Siła uderzenia była na tyle duża, że betonowa konstrukcja pękła w kilku miejscach.

– Mój syn szedł kilka metrów przed tą panią. Usłyszał huk uderzenia i odwrócił się. Ona leżała, a kierowca nie mógł wysiąść z auta. Okazało się, że jest tak pijany. Syn zrobił mu nawet kilka zdjęć telefonem. Pokazywał mi w domu – opowiada pani Maria.

Ksiądz Jan O. nie jest dobrze znany mieszkańcom Łowicza, mimo że mieszka tu już 20 lat. Nie jest proboszczem żadnej z tutejszych parafii. Feralnego dnia jechał pomagać w odprawianiu mszy do miejscowości oddalonej od miasta o osiem kilometrów. Lepiej od samych łowiczan znają go policjanci. Wcześniej łapali go już na prowadzeniu auta na podwójnym gazie. W 2010 roku mężczyzna został za to skazany prawomocnym wyrokiem.

W dworcowej poczekalni wyczyny księdza O. są także dyżurnym tematem rozmów. Wśród grupy młodych ludzi czekających na pociąg do Łodzi największe wrażenie zrobił fakt, że następnego dnia po zdarzeniu na przesłuchanie duchowny również przyszedł kompletnie pijany. Zgodnie z obietnicą, w piątek około południa stawił się na komisariacie policji, ale tym razem miał 1,8 promila. Wtedy miarka się przebrała.

– Mężczyzna został zatrzymany do wytrzeźwienia – mówiła aspirant Urszula Szymczak, oficer prasowy łowickiej policji. – Ponieważ był pijany, nie można było podjąć żadnych czynności procesowych.

W sobotę, gdy ksiądz wreszcie wytrzeźwiał, prokuratura mogła go przesłuchać. Postawiono mu zarzut spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości oraz prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.

– Jan O. przyznał się do winy. Powiedział, że pił alkohol w Wigilię, pierwszy dzień świąt i bezpośrednio przed jazdą samochodem. Stracił panowanie nad autem, jechał dość szybko, ponieważ spieszył się na mszę, którą miał odprawić w innej miejscowości – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. – Zastosowano wobec niego dozór policyjny, 5 tys. zł poręczenia majątkowego i zakaz opuszczania kraju.

Poszkodowana kobieta trafiła do szpitala z wstrząsem mózgu, raną głowy i ogólnymi potłuczeniami. Zdaniem lekarzy jej stan jest dobry. Jest nadzieja, że za kilka dni zostanie wypisana do domu.

W sobotę kuria diecezji warszawsko-praskiej, do której przynależy ksiądz Jan O., wspólnie kurią diecezji łowickiej, na terenie której mieszka jako emeryt, wydały oświadczenie w tej sprawie.

„Z ogromnym ubolewaniem i głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o wypadku, w którym poszkodowaną została kobieta potrącona samochodem przez kapłana prowadzącego auto po spożyciu alkoholu. Ta sytuacja zasługuje na potępienie i nigdy nie powinna się była wydarzyć. Żaden człowiek, ani tym bardziej kapłan, nigdy nie powinien prowadzić samochodu po spożyciu alkoholu” – czytamy w oświadczeniu.

Kuria warszawsko-praska i kuria łowicka proszą też o wybaczenie ofiarę wypadku i zapewniają, że dołożą wszelkich starań, by sprawca podjął leczenie „po wyjaśnieniu sprawy przez organy państwowe”.

[2013.12.30] Wyborcza.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: