FiM – Opór materii

Są rzeczy, o których nie śniło się filozofom. Jak na przykład to, że nadejdą czasy, kiedy ludzie będą modlić się przede wszystkim o to, by księża nie budowali im kościołów…

Oddalone zaledwie kilkanaście kilometrów od Poznania powojskowe Biedrusko to osiedle mieszkaniowe, a zarazem jednostka pomocnicza gminy Suchy Las – jednej z najgospodarniejszych w Polsce. Nic zatem dziwnego, że miasteczko dynamicznie się rozwija. Dziś mieszka tu około 2 tys. osób, a w roku 2015 ma ich być ponad pięć razy więcej!

A że podobna ekspansja musi się odbywać jakimś kosztem, z Biedruska zniknie zieleń. Trudno to sobie wyobrazić, bo dziś terenów zalesionych jest tu sporo. Kiedyś zostaną pojedyncze drzewka, a jedyną oazą (o powierzchni 1,7 ha) ma być górka (tzw. kolba) usypana jakiś czas temu przez żołnierzy i przylegający do niej plac – w ewidencji określone jako działka nr 134.

Problem braku miejsc do wypoczynku i spacerów mieszkańców dostrzegała przez krótki moment związana z PO, ale regularnie bywająca na spotkaniach PiS-u Danuta Wilk, przewodnicząca zarządu. Jeszcze w kwietniu 2007 r. pisała: „Zarząd Osiedla Biedrusko zwraca się do Pana Wójta z prośbą o przejęcie przez Gminę od Wojskowej Agencji Mieszkaniowej działek o numerach ewidencyjnych 14/4, 96, 97, 134, 164, 194 (…). Jednocześnie prosimy o w miarę szybkie rozpatrzenie możliwości zagospodarowania działki nr 134, która w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego Biedruska proponowana jest pod szeroko pojętą rekreację i sport”. Już miesiąc później okazało się jednak, że ani sport, ani tym bardziej rekreacja nie są mieszkańcom tak pilnie potrzebne.

###

W miejscowej parafii św. Wawrzyńca stacjonuje jako kapelan wojskowy ks. ppłk Józef Tymczuk. O niczym tak nie marzy jak o wyrwaniu choćby kawałka atrakcyjnej biedruskiej ziemi na chwałę swego pryncypała biskupa polowego generała brygady Tadeusza Płoskiego. Traf chciał, że ze wszystkich możliwych działek wybrał sobie akurat tę proponowaną – cytując słowa przewodniczącej Wilk – pod szeroko pojętą rekreację i sport. Na niej zapragnął wybudować kościół. Po jaką cholerę, skoro dotychczasowego (na zdj.) nie jest w stanie wypełnić?
– Ksiądz jeden kościół już ma. Do tego nigdy nie jest zapełniony. Potrzeby ludzi wierzących i praktykujących są więc spełnione – twierdzi jeden z mieszańców.

Potrzeby wierzących może i tak, tylko że o niebo istotniejsze są przecież potrzeby biskupa, który podczas jednej z wizytacji parafii też napalił się na tę działkę. Generał brygady bp Płoski wkrótce jednak z Biedruska wyjechał, a ks. ppłk Tymczuk zabrał się do realizacji zadania. A nie od tego jest przecież wojskowym kapelanem, w dodatku odznaczonym Brązowym Krzyżem Zasługi za osiągnięcia w… umacnianiu obronności i suwerenności kraju (sic!), żeby nie wiedzieć doskonale, że w pojedynkę walczyć się nie da.

Najpierw pozyskał sojuszników. Stanęli za nim murem pan kościelny i pani przewodnicząca zarządu Danuta Wilk. Ta sama, która tak bardzo pragnęła dać ludziom miejsce do odpoczynku!

W trójkę rozpoczęli kolędę do urzędu gminy, żeby za zmianą miejscowego planu zagospodarowania lobbować u wójta Grzegorza Wojtery, dla którego – jak sam przekonuje – zawsze na pierwszym miejscu są potrzeby mieszkańców.

Szybko się jednak okazało, że samorządowcy oraz przedstawiciele Wojskowej Agencji Mieszkaniowej odczuwają przed ks. Tymczukiem dużo większy respekt niż zwykli mieszkańcy Biedruska. Ci ostatni rozpoczęli bowiem walkę o swoje. Walkę, która szybko – wobec braku porozumienia – przeniosła się na słupy, gdzie ksiądz podpułkownik wywieszał rozmaitej treści obwieszczenia.

Z nich to dowiedzieli się maluczcy, że Wojskowa Agencja Mieszkaniowa nie ma nic przeciwko temu, aby na jej ziemi ksiądz postawił kościół, że wójt zobowiązał się do zmiany planu zagospodarowania, a Ministerstwo Obrony Narodowej… do sfinansowania budowy świątyni. Co na to płk Cezary Siemion, rzecznik prasowy resortu? „Pragniemy poinformować, że dotychczas nie zapadały żadne decyzje dotyczące budowy kościoła w Biedrusku, jak i sposobu jego finansowania”– odpowiada.

Księdzu Tymczukowi takie drobiazgi jakoś nie przeszkadzają: „Uważam, że działka nr 134 powinna być w części przeznaczona pod kościół. To jest logiczne i praktyczne rozwiązanie dla rozwijającego się osiedla w Biedrusku” – zakończył jedno ze swoich „ogłoszeń”, prosząc jednocześnie o głosy poparcia. Co na to mieszkańcy, o których nikt w tym rozdaniu nie pomyślał?

„My, mieszkańcy, stanowczo mówimy NIE lokalizacji kościoła w Biedrusku na działce nr 134. Z lokalizacją wiąże się nie tylko kwestia dzwonu, który swoim donośnym dźwiękiem będzie zakłócał codziennie tak cenny spokój nasz i przyszłych pokoleń. To również wzmożony ruch samochodów, blokowanie przejazdu, wystawione głośniki, emitowanie mszy, chóralne śpiewy, zamknięte ulice w trakcie realizacji obrzędów, procesje, a eskalacja żądań kościoła będzie ciągle rosła”– odpisali niepokorni na Tymczukowy apel.
– W miejscowych planach zagospodarowania nigdy nie było o kościele mowy, dlatego większość z nas nowego kościoła nie chce. Kiedy kupowaliśmy swoje działki i stawialiśmy domy, zapewniano nas, że obok powstanie park. Będziemy więc protestować tak długo, aż w końcu ktoś nas usłyszy – twierdzi jeden z bliskich sąsiadów przyszłej inwestycji. W przypadku niekorzystnych dla nich rozwiązań zapowiadają wystąpienie na drogę sądową, by w ten sposób starać się o przywrócenie właściwego stanu prawnego.

###

Ksiądz ugiął się tylko o tyle, że z planowanych 1,7 ha chce tylko 4 tys. mkw. I jest niezmiennie pewien swego. Rozwiesza na słupach opatrzoną stemplem parafii swoją wizję Biedruska, wskazując, gdzie ma być kościół, żeby nikt nie miał wątpliwości, że wcześniej czy później jego słowo ciałem się stanie. No i pewnie ma rację, bo – jak głosi zapis w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Suchy Las – ostatni zielony teren w Biedrusku, działka o numerze 134, w części ma być przeznaczony na usługi kultu: „Przeznacza się około 4 tys. mkw. działki o numerze ewidencyjnym 134 na budowę obiektu sakralnego”.

Zgodnie z uchwałą Rady Gminy Suchy Las (nr XXIV/213/2000), miały tu powstać małe boiska, place zabaw dla dzieci, a także tor saneczkowy. Czy zamiast tego stanie kościół? To zależy wyłącznie od akceptacji zmian w planie zagospodarowania przez radę gminy oraz wójta Wojterę. Od tego, jak rozumieją oni słowa „rozwój miasta” i „potrzeby mieszkańców”, w tym dzieci…

[2008] FaktyiMity.pl Nr 31(439)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: