FiM – Dobro ofiar

Kościół od lat debatuje o problemie pedofilii. Niewiele z tego wynika, a tysiące ludzi na całym świecie muszą żyć z piętnem molestowania.

Serwisy informacyjne obiegła wiadomość, że skończyła się druga tura obrad rady ośmiu kardynałów, powołanej przez papieża Franciszka do reformowania kurii rzymskiej. Kardynałowie, którzy debatowali nad problemem pedofilii w Kościele, zamierzają powołać specjalną komisję. Jej zadaniem będzie nadzorowanie wprowadzania wytycznych w sprawie pedofilii w diecezjach, analizowanie psychicznych cech kandydatów do kapłaństwa oraz kształtowanie najlepszych praktyk walki z pedofilią…

###

Do Fundacji „Nie lękajcie się” zadzwonił mężczyzna z miejscowości K. Opowiedział wstrząsającą historię molestowania przez księdza w dzieciństwie. Umówili się na spotkanie, tzw. weryfikacyjne. Takich spotkań i relacji są dziesiątki i ciągle ich przybywa…

###

Rzymscy kurialiści kategorycznie odmówili przedstawicielom ONZ udostępnienia informacji o prowadzonych w Kościele śledztwach w sprawie pedofilii (patrz też str. 17). Tłumaczyli swą decyzję dobrem… ofiar: „Wewnętrzne postępowania dyscyplinarne nie są otwarte dla publiczności przede wszystkim po to, by chronić świadków, oskarżonych oraz jedność Kościoła”.

###

Ofiary mówią wprost, że ich zdaniem działania Watykanu to jedynie nakładanie bielma na oczy. Do Fundacji „Nie lękajcie się” założonej przez dorosłe ofiary księży pedofilów w Polsce niemal w każdym tygodniu zgłaszają się kolejni pokrzywdzeni. Kiedyś byli bezbronnymi dziećmi, dziś są zdeterminowanymi dorosłymi. Chcą mówić, działać, a przede wszystkim – obnażyć prawdę. Prawdę o tym, że pedofilia w polskim Kościele to patologia, która nie narodziła się dzisiaj i na którą hierarchia od lat patrzy przez palce.

Oto niektóre tylko relacje:
# Rok 1978. Janusz Wysocki: Jedziemy z Tadkiem K. do księdza kanonika Karola P. do Skoczowa. Jest późno, wiadomo, że pozostaniemy na noc. Mamy swój pokój, ale przed zaśnięciem ksiądz woła na rozmowę do swojego pokoju. Staję w progu, mam 16 lat, ksiądz leży w łóżku: „Co tak będziesz stał, zimno, połóż się”. Kładę się bez wahania. Ksiądz mówi, że będzie badał moją odporność na podniecenie, bo przecież myślę o seminarium. No i zaczyna badać. Słyszę jego oddech, czuję go gdzieś w okolicach pośladków… Wyskakuję z łóżka, wołam Tadeusza. Rano msza, po 100 zł do ręki: „Chłopaki, to była taka próba!”. Nie o nas chodzi. Było minęło, może nie minęło. Chodzi o to, ile ofiar zostawił ks. Karol P. przez swoje 25 lat „duszpasterzowania” w Skoczowie. 20, 50, 100? Odszedł, niektórzy mówią, że w opinii świętości…

# Rok 1980. Dariusz Badowski: Ksiądz Stanisław pod pretekstem obejrzenia jasełek w wykonaniu kleryków zwabił mnie do siebie (pełnił funkcję dyrektora administracyjnego Wyższego Seminarium Duchownego). Przyjechałem do Gościkowa autobusem. Ze względu na późną porę nie miałem już autobusu powrotnego do domu i byłem zmuszony przenocować na terenie seminarium. Ksiądz zaprowadził mnie do swojego mieszkania (…), poczęstował mnie jakimś napojem, po którym poczułem się bezwładny i mocno oszołomiony. Wówczas zaprowadził mnie do łazienki, rozebrał do naga i wykąpał w wannie. Po kąpieli ułożył mnie w przygotowanym łóżku, po czym sam gdzieś poszedł. Gdy wrócił, był już rozebrany do naga i położył się obok mnie. Następnie dotykał i całował mnie w miejsca intymne, po czym masturbował mnie, a potem siebie (…). Gdy zaspokoił swoje potrzeby, wstał z łóżka, obtarł się ręcznikiem i wyszedł do drugiego pokoju. Tej nocy nie mogłem zmrużyć oka. Czułem się zeszmacony, sponiewierany, splugawiony, poniżony. Modliłem się przez cały czas, a właściwie to był krzyk do Boga z prośbą, żeby ta noc wreszcie się skończyła, żeby stąd wyjechać. Tego uczucia zhańbienia nie da się wyrazić ludzkimi słowami i nikt oprócz osób, które to samo przeżyły, nie jest w stanie zrozumieć, co to za uczucie. Miałem wtedy 13 lat, uczęszczałem do siódmej klasy. W nauce pogorszyłem się, nie umiałem się na niczym skoncentrować. Nieustannie miałem przed oczami sceny z tej nocy.

# Rok 1982. Dariusz: Ja też chciałem być księdzem. Wyjechałem do technikum. To była przygoda, większe miasto. Problem był tylko w internacie – wiadomo, tępienie „kotów”. Dlatego kiedy tylko mogłem, zostawałem na plebanii. Spałem przy salonie, w pokoju gościnnym. Tam właśnie przyszedł pewnej nocy ksiądz Benedykt. Zaczął pytać, jak u mnie z chłopięcymi sprawami, czy wszystko w porządku, czy skórka schodzi z napletka, czy się masturbuję. – Raczej tak – przyznałem. Dla mnie to był problem, bo to przecież grzech. A on z taką troską mówił: nie martw się, to taka słabość, mężczyźni muszą sobie z tym radzić. Trochę jak ojciec. Z tatą nigdy na ten temat nie rozmawiałem. Pomyślałem, że jak ksiądz pyta, to widocznie się troszczy. Przychodził tak jeszcze raz czy dwa. Pewnego wieczora skończyła się troska. Zaczął mnie dotykać… Był w samym szlafroku, onanizował się. Byłem w kompletnym szoku. Miałem wtedy 15 lat. Tak to wyglądało za pierwszym razem. Drugi raz zdarzył się jeszcze w tym gościnnym pokoju na plebanii. Ja leżałem bez ruchu. On mnie dotykał i sobie robił coś… leżałem, tyłem do niego. On to wszystko tam… po prostu robił. Kim dla mnie był? Wzorem? No tak. Przyjacielem? Nawet więcej. Ja go traktowałem jak drugiego ojca! Może uwierzyłem, że to taka słabość. Bo on tak mówił: jeżeli byś miał jakieś wyrzuty sumienia, to przyjdź do mnie do spowiedzi, ja cię wyspowiadam, dam ci rozgrzeszenie; to będzie nasza tajemnica. Nie protestowałem. Chyba bałem się, że jeżeli to zrobię, nie będę mógł zostać księdzem, przychodzić na plebanię. A to był mój świat, w nim wyrosłem. Ja nawet nie znałem wtedy takiego słowa: molestowanie. Nie żałuję, że nie zostałem księdzem. Półtora roku temu wypisałem się z Kościoła. Co dziś o nim dziś myślę? Nie myślę. Nic nie czuję. Ani żalu, ani złości, po prostu pustka.

Ksiądz Benedykt nie żyje.

# Rok 1987. W wieku 12–15 lat byłem molestowany przez proboszcza parafii pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w W., ks. Remigiusza Z. Byłem tam wtedy na swoje nieszczęście ministrantem. Może trochę późno to z siebie wyrzucam, ale zmusiły mnie do tego wypowiedzi wielu funkcjonariuszy Krk; takiego sk…a i prymitywizmu nie można puścić płazem. Niech teraz ta organizacja przestępcza, jaką jest Krk, rozliczy się z czynów swoich zdegenerowanych funkcjonariuszy, a przede wszystkim niech odpowie za ukrywanie tych potworności. Mam obecnie 38 lat. Ksiądz, który mnie molestował, już dawno nie żyje, sprawa się już przedawniła.

Inne „oczyszczające” listy do fundacji:
# Jest mi trudno mówić o tym, co się zdarzyło. Wiem, że nie powinnam, ale cały czas winię siebie za to, co się zdarzyło, mimo że miałam wtedy kilka lat i trwało to kilka lat. Teraz przestępstwo się przedawniło, sprawca pewnie już nie żyje. Większość uważa, że pedofilia księży dotyczy kontaktów homoseksualnych. Ja byłam „aniołkiem”, a na zakończenie dostawałam święte obrazki, śliczne, bo zagraniczne. Myślę o sobie, że byłam małą k… wką, która dawała się macać w zamian za święte obrazki.

# Zofia: Jestem matką. Gdy mój syn miał lat 16, chodził na nauki przygotowujące do bierzmowania, w czasie których zaproponowano mu służbę ministranta. Następnie został skierowany na kurs lektorski, który zaliczył, i wiernie, systematycznie wykonywał polecenia „wodzów”. W trzeciej klasie liceum otrzymałam ostrzeżenie, że jest zagrożony. Chłopiec od początku nauki w szkolnej był zdolny i nie dostawał nigdy złych ocen, miał nawet świadectwa z paskiem i zachowanie bardzo dobre. Syn nie umiał bądź nie chciał mi tłumaczyć, co jest przyczyną. Zadzwoniłam do księdza, opiekuna ministrantów, i poprosiłam o spotkanie, ale odmówił. Syn stał się zamknięty w kontaktach z domownikami, a momentami dawał mi do zrozumienia, że jest buntowany przez księdza, aby nie słuchał matki. Byłam wyśmiewana. Nasze kontakty stały się złe. Po maturze, gdy miał 19 lat, nie pytał o radę i opuścił swój dom, mówiąc, że wybrał studia zaoczne w Poznaniu i sam dalej będzie prowadził życie. Jesteśmy z Warszawy, z Tarchomina. Obecnie syn ma lat 30. Mówi, że nie lubi Warszawy, a odwiedziny w domu, u mnie, matki, są szczątkowe. Ja od 10 lat analizuję wydarzenia i obecne jestem przekonana, że syn wpadł w objęciach księdza pedofila.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 50(719)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: