Do jednego Odlicz

Jeśli jest gdzieś raj, w który wierzą wyznawcy Bozi, to niekoniecznie musi znajdować się w zaświatach lub mitycznym ogrodzie Edenu. W Pomrocznej też można mieć jak u Pana Boga za piecem, trzeba tylko postawić na właściwy fach.

W Jeleniej Górze, podobnie jak w wielu innych miastach południowej i zachodniej Polski, trwa likwidacja garnizonu. Ostatnim elementem wojskowej infrastruktury, który jeszcze funkcjonuje, ale ma paść do końca tego roku, jest Centrum Szkolenia Radioelektronicznego. Za nieboszczki komuny Wyższa Oficerska Szkoła Wojsk Radiotechnicznych. W ramach tzw. restrukturyzacji z Centrum zwolniono ponad 400 zawodowych żołnierzy. Część przeszła na wcześniejsze emerytury. Młodsza wiekiem kadra albo została skierowana do innych jednostek, albo poszła na zieloną trawkę. Tym, którzy trafili do nowych garnizonów, niekoniecznie się polepszyło. Oficerowie, chorążowie i podoficerowie, którzy musieli opuścić służbowe mieszkania w Jeleniej Górze, niejednokrotnie trafili do tzw. izb żołnierskich, gdzie ścisk jest niemal taki, jak w pierdlach, zbliżony jest też standard bytowania. Warunki techniczne pełnienia służby w jednostkach liniowych także często przypominają jesień średniowiecza.

Jest wszakże jedna osoba, która trwa i trwać będzie na wojskowym posterunku, nawet gdy ludziska zapomną już, że pod Karkonoszami było wojsko.
To proboszcz garnizonowego kościoła św. Krzyża, ksiądz prałat dr płk Andrzej Bokiej. Padre nie był formalnie zatrudniony jako kapelan garnizonu. Był na etacie Ordynariatu Polowego WP. Dzięki temu, kiedy z Jeleniej Góry zniknie ostatni żołnierz w niebieskostalowym mundurze, ksiądz pułkownik pozostanie. Będzie nadal otrzymywał uposażenie w wysokości zbliżonej do pensji zastępcy dowódcy brygady, czyli około 6 tys. zł brutto miesięcznie, do tego ryczałt na telefon i samochód. MON będzie też nadal pokrywało koszty utrzymania plebanii, czyli regulowało rachunki za energię elektryczną, gaz i wodę. Etatowym pracownikiem resortu pozostanie gosposia. Wojskowa Administracja Koszar z Bolesławca zadba o utrzymanie czystości i zieleń, zrobi remont lub usunie awarię. Wszystko na koszt MON. Roczny koszt utrzymania duszpasterza i jego hacjendy kosztuje podatników niemal 200 tys. zł, z czego prawie 80 tys. to płaca, a 64 tys. zł pochłania utrzymanie budynku. Za ten szmal można by zatrudnić w wojsku dziesięciu bezrobotnych absolwentów szkół średnich lub wyższych w tzw. służbach pomocniczych, np. jako informatyków, psychologów, pielęgniarki. Młody stażem podoficer zawodowy zarabia ułamek kwoty, którą łyka czarnosukienny pułkownik. Ma przy tym, jak można domniemywać, znacznie więcej roboty do wykonania.

Należy dodać, że kościół św. Krzyża pełni też funkcję zwykłej cywilnej świątyni parafialnej. W dodatku jest największym kościołem w mieście. Tak więc na plebanię wpływa szmal za śluby, chrzciny, komunie, kolędy, nie wspominając o tacowym. Miasto na swój koszt wyremontowało plac wokół kościoła, dołożyło się do instalacji grzewczej, na koszt jeleniogórzan kościelną kopułę nocą oświetlają lampy, niczym kasyno w Las Vegas.

Obecnie władza przymierza się do remontu otaczającego kościół muru z wieńcem zabytkowych kaplic grobowych. Kaplice mają być objęte całodobowym monitoringiem kamer. Gruntowny, trwający wiele lat remont wnętrza sfinansowało Ministerstwo Kultury oraz Fundacja Niemiecko-Polska. Ta ostatnia dała szmal na remont organów, które przyjechał (a właściwie przyleciał śmigłowcem z salonką) pokropić sam feldkurat Głódź. Były kompanie honorowe trzech rodzajów wojsk, Orkiestra Reprezentacyjna WP i „Gaude Mater Polonia” – zaintonowany przez chór kościelny hymn tradycyjnie zarezerwowany dla prymasa. Wojsko remontowało na bieżąco usterki w kościele, a także wymieniało na nową miedzianą blachę pokrywającą kopuły budowli. W tym samym czasie przeciekał dach wojskowego kasyna. Po likwidacji Centrum Szkolenia Radioelektronicznego ksiądz pułkownik chciałby przenieść przed bramę kościoła dwa wielkie spiżowe jelenie zdobiące bramę jednostki. Patrzyłby sobie na rogacze wspominając z nostalgią, jak pasał owieczki w mundurach ku chwale ojczyzny.

Chcieliśmy zapytać w Ordynariacie Polowym WP, jaki jest cel utrzymywania za tyle szmalu duszpasterza bez żołnierskich duszyczek, a także, ilu duchownych na ordynaryjnych etatach pełni podobną służbę Polsce, bo wiemy o kilku tylko. Ale nikt tam nie chciał z nami gadać. Pewnie to tajemnica wojskowa.

[2004] NIE.pl Nr 17/2004

Informacja ze strony parafii:

Biskup Polowy Wojska Polskiego Dekretem z dnia 21.12.2012 r. zniósł z dniem 31.12.2012 r. Parafię Wojskową p.w. Podwyższenia Krzyża Św. Jeleniej Górze.
Z dniem 31.12.2012 r. odwołał też ze stanowiska Proboszcza (kapelana) Parafii Wojskowej Ks. płka dra Andrzeja Bokieja.

Obecnie Ks. dr Andrzej Bokiej pełni funkcję Proboszcza Rzymskokatolickiej Parafii p.w. Podwyższenia Krzyża Św. w Jeleniej Górze – podległej Legnickiej Kurii Biskupiej.

Do dnia 14 maja 2013 r. budynek kościoła wraz z terenem na którym stoi, był w trwałym zarządzie Rejonowego Zarządu Infrastruktury we Wrocławiu (komórka podległa MON).

W dniu 14 maja 2013 r. działający w imieniu Skarbu Państwa Prezydent Miasta Jelenia Góra wygasił trwały zarząd nad budynkiem kościoła i przekazał go Parafii Rzymskokatolickiej p.w. Podwyższenia Krzyża Św. w Jeleniej Górze.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: